niedziela, 15 września 2013

(-.-)zZz

 Hej wam.
Ogólnie źle się dzisiaj czuję, gardło boli, katar i te sprawy, a jutro czeka mnie sprawdzian z "Wesela", sprawdzian z UE i Schengen, muszę umieć wszystko o komórce i jej budowie, funkcjach itd, a poza tym może być niezapowiedziany sprawdzian z matmy, a to wszystko w ciągu 5 lekcji i na każdej coś. Supcio, co? Nie mam pojęcia jak się za to zabrać kiedy czuję się tak słabo.
Trochę się dzieje. W piątek i sobotę, żeby zabić melancholię i smutek i w sumie lekkiego doła spotkałam się ze znajomymi. Pomogło. I na spotkaniu młodzieżowym i z koleżanką uśmiałam się jak bóbr. Oglądałyśmy anime, gadałyśmy, wcinałyśmy małe co nie co, a jej mama upiekła pyszną szarlotkę, jak ją jadłam była jeszcze cieplutka. *u*
Staram się znów przemóc do oglądania Naruto, ale sytuacja fillerów i to, że [spoiler] Anko już nie wiem ile odcinków na podłodze leży (może umarła?)[/spoiler] mnie frustruje, więc póki co małymi kroczkami. A tytuł za jaki się ostatnio zabrałam to Natsume Yuujinchou i póki co mi się  podoba. Nie wiem jak tam sytuacja się dalej rozwinie, ale jeśli będzie co recenzować to może coś naskrobię.
Tak więc póki co tak sytuacja wygląda.

Dziane
じゃね

piątek, 6 września 2013

Witaj szkoło?

 Hej wam!
Do szkoły czas wrócić. Już się zaczęło. Plan podany, w miarę w porządku, chociaż paru rzeczy się w nim nie spodziewałam takiego np. wosu. Miało go nie być. Grr...
Ledwo był z drugi dzień, a babka jedna zadała pracę domową, a kolejna pocisnęła jeszcze bardziej- zapowiedziała sprawdzian i klasówkę.
Ogólnie prawie każdy nauczyciel chce, żeby do jego przedmiotu dokupić jakieś vademecum.
Nic mi się nie chce, a zaczynamy rozwiązywać matury i już mam mieć "Wesele" przeczytane...
 Ale nie spinam, jestem jeszcze w swoim świecie mimo, że tematy na prezentacje maturalne są już podane. Siadam na Spotify, słucham RED i obczajam Manafesty, swoje ulubione zespoły i wykonawców.
Dzisiaj wracam ze spotkania ze swoimi znajomymi, których dawno nie widziałam. Sympatycznie.
Także, chill out. I wam też życzę ;)

Dziane
じゃね

sobota, 31 sierpnia 2013

Wakacyjnych wspomnień czar

 Hej!

Nie mogę uwierzyć, że to już ten moment, że po jutrze znów wracam do tego miejsca zwanego szkołą. Konfrontacją mojego lenistwa z wymogami edukacji. Miejsca spotkania z dobrymi znajomymi i z tymi nie dobrymi, których się po prostu zna, z konieczności przebywania z nimi w jednej klasie. To samo z nauczycielami- niektórymi w porządku, a z innymi będącymi zgorzkniałymi do cna i mających swoje fazy. Zbliża się czas straszenia maturami jak jeszcze nigdy wcześniej i jeszcze większego wpędzania w kompleksy wykazywaniem nam jak to niczego nie potrafimy, bo toż przecież 3 klasa.
 Za sobą zostawiam te 2 miesiące słodkiego nic-nierobienia i lenistwa i w sumie uświadamiam sobie, że nie było aż tak nudno i źle. Dnie spędzone na zbieraniu malin, truskawek, drylowaniu wiśni, a ostatnio na oddzielaniu śliwek od ich pestek (461 śliwek- moje palce nie chcą się domyć i pozostają lekko brązowe)...
 Dni poświęcone nauce gry na gitarze. Tak, moje zapęcherzone palce, w których teraz zostało chyba zerwane nie jedno połączenie nerwowe i brak wyczuwania zbyt dobrze powierzchni przedmiotów będą chyba dobrym tego dowodem.
 Komary i ślady bitwy z nimi w postaci ukąszeń bądź też brzydkich placków na ścianach...
 Dni obozowe i wyjazdów spędzonych w gronie chrześcijan, a wśród nich będących wegetarian, wegan i prawie wegetarian, ale nie do końca. Trochę naigrywanie się z odmiennych smaków, gustów i przekonań. Przybijanie piątek z innymi mięsotarianami. Zmywanie naczyń gąbką +9... Kąpanie się późnymi wieczorami w jeziorze (aczkolwiek w moim przypadku tylko moczenie nóg i kibicowanie odważnym). Zawieranie nowych znajomości i odnawianie tych starszych. Obserwowanie rozkwitów miłości. Śmianie się z korzenia i liści jako metafory związku. Stołowanie się w Maku, korzystanie z wifi, żeby oglądać tam śmieszne filmiki albo filmiki disco polo (albo tych 2 w 1). Korzystanie z gościnności babci i jej sąsiadów, którzy zapomnieli założyć hasło na wifi. Konfrontacja z wagą i kilogramami po powrocie od babci. Postanowienie zrzucenia paru kilo po czym powrót do starych nawyków i rzucanie się na każdą kostkę czekolady.
 To był też dobry czas z Bogiem. Możliwość bycia na konferencji modlitewno-proroczej. Założenie postu od mediów i zaskakująco pozytywne efekty. Już prawie kończę czytać całą Biblię (zostało mi tylko parę ksiąg Starego Testamentu). Czytanie książki "Żywa woda" po dobrych wspomnieniach z "Człowieka z nieba" i wewnętrzne poczucie tego, że nasza wiara wciąż nie dorasta do pięt ludziom prześladowanym za ewangelię, w np. takich Chinach. Oglądanie kościoła online i poczucie zbudowania się, wyciągnięcie wniosków na przyszłość i potwierdzenie tezy, że "jesteś tym co jesz", tym czym się karmisz.
 Może nie wszystko poszło tak jak bym chciała i nie wykorzystałam pełni potencjału tych wakacji, ale to pierwsze takie moje wakacje w życiu gdzie mam poczucie, że nie mam najmniejszej ochoty wracać do szkoły, bo aż tak to się nie nudzę. Ze smutkiem pozostaje mi po prostu przejść do normalnego porządku dnia, a kiedy będzie mi źle pocieszyć się myślą przeżycia kolejnych wakacji jeszcze bardziej intensywnie w przyszłym roku, bo przypadnie mi na to aż cały miesiąc dłużej wolnego czasu. I choć stanę na rozdrożu i już w mojej poukładanej strefie bezpieczeństwa zaczynam czuć utratę gruntu z powodu niewiadomych jakimi są m.in. wybór studiów, miasta, w którym bym je ewentualnie odbywała i sterty pytań typu "A co jeśli...?" to chcę się tym zupełnie nie przejmować i powierzyć wszelką swą troskę Bogu, gdyż On ma o mnie staranie i on ma o mnie myśli o pokoju, nie o niedoli i aby zgotować mi przyszłość i natchnąć nadzieją (Jerem.29;11).
 Więc pojawia się tylko jedno pytanie: a jakie były wasze wakacje? ;)

Dziane
じゃね

sobota, 17 sierpnia 2013

Wakacje z KBS World...

 Hej wam!
Jak tam wakacje? Do mnie powoli zaczyna docierać świadomość, że dobiegają końca (NIE!!!) ;_;
A z powodu moich różnorodnych zaleceń lekarskich i problemów zdrowotnych prawie cały ten czas spędziłam w domu. Wyjechałam na 2 pięciodniowe obozy, byłam u babci, spotkałam się z przyjaciółką i raz byłam nad jeziorem, ot co. No i dostałam w przechowanie gitarę, na której zaczęłam się uczyć grać. W palcach straciłam czucie dotykanej powierzchni, a teraz jeszcze jestem na etapie, że po dłuższym graniu mam ochotę je zamoczyć w zimnej wodzie.
Zaczęłam czytać książkę, ale doszłam raptem do połowy. No i w międzyczasie trafiłam na koreańską stację Kiełbasa tv (znaną również pod nazwą KBS World). Moim oczom ukazała się drama "Boys over flowers". Oglądam, oglądam... Ale głupie!-myślę, ale dalej oglądam... I się wciągnęłam. obejrzałam od 3 do 6 odcinka (1 odcinek trwa około 1h, więc...). I oto moje przemyślenia na temat tej dramy, którymi nie omieszkałam podzielić się na fejsBuku:
~Mój mózg. Chyba zaraz eksploduje. Koreańskie dramy jako skuteczny środek na utratę cennych szarych komórek. A w tle grający wprost proporcjonalnie do tempa rozwoju akcji Shinee na przemian z kiczowatą nutą i jeszcze bardziej w takimż guście tekstem, brzmiącym "I'm your men." Wnioski? Żadne, a ewentualnie takie: jak coś przeskrobiesz w koreańskim liceum to zostaniesz zlinczowany, spalą ci rower, obrzucą cię balonami z wodą by na koniec spryskać cię z gaśnicy. Ale nic się nie martw, z opresji uratuje cię chłopak z włosami kręconymi prostownicą. Pozdrawiam ^u^ ~
Także, teraz staram się wycelować tak, żeby oglądać kolejne odcinki dram tam lecących (np. Don't look back), ale mimo, że sprawdzam program w necie na polską strefę czasową to i tak nie bardzo się on zgadza.
A teraz spadam, bo według rozpiski, właśnie leci jeden z odcinków BOF xD

Dziane
じゃね

sobota, 27 lipca 2013

Konkurs

 Hej!
Po raz kolejny próbuję swych sił, a może szczęścia w konkursie blogowym.
Jeśli chcecie też możecie spróbować :) Link znajdziecie >>tutaj<<
Naturalne kosmetyki to coś co mogłabym podarować siostrze, która zwraca uwagę na składy produktów i na pewno przypadłyby jej do gustu. :)
Także ja zmykam. Życzę wszystkim uczestnikom powodzenia!


Dziane
じゃね

niedziela, 21 lipca 2013

Watch all anime!

 Hej wam!
Ostatnio pisałam o problemach z pociągami. Niestety, z mojej wycieczki do znajomej nic nie wyszło, bo nie pozwoliło mi na to moje zdrowie. Znów mnie jakoś brzuch bolał, ale tylko dlatego, że jedna pani doktor, do której poszłam na kontrolę, chciała mi wepchnąć narządy wewnętrzne w kręgosłup. Od tamtego czasu latałam przez nią jak głupia po lekarzach, bo przecież to dziwne, że mnie tak boli i trzeba znaleźć przyczynę.
Badania porobione, nic praktycznie niepokojącego nie ma. Nie wiem o co chodzi, ale już od dłuższego czasu (oprócz jednej dolegliwości) czuję się okej.
Przez te całe akcje nie mogłam do niej pojechać, więc pojechałam bliżej, wypocząć u babci. I tam ucieszyłam się jak dzika, bo okazało się, że jak się siedzi przy jednym oknie to jest darmowy internet od miasta. No tak... Tylko, że nie jest wygodnie ciągle przy samiuśkim oknie siedzieć i jak wykonasz zbyt gwałtowne ruchy to wifi się rozłącza. Jeszcze większy uśmiech pojawił się na moich ustach kiedy zorientowałam się, że dwie rodziny z sąsiedztwa nie mają założonego hasła na wifi. Więc jak już się zorientowałam, że mogę oglądać anime to moja radość była zupełna.
Dzięki nim obejrzałam sezon "Kuroko no Basuke". Anime o koszykówce. Potencjalnie nie powinno mnie interesować, a jednak... Wsiąkłam jak woda w gąbkę. I to wcale nie z powodu jakichś biszów. Świetna grafika, super zanimowane niektóre akcje pod koszem no i walka do samego końca niczym Naruto sprawiła, że nie mogłam przestać buforować kolejnych odcinków.

Jako, że ogarnia mnie wakacyjne lenistwo i wnikliwej recenzji pisać mi się nie chce, pozwolę sobie tylko na kilka uwag.
Włosy Kagamiego (czerwone) i Kuroko (niebieskie) odzwierciedlają jakby ich temperamenty i nie wiem...Styl gry? Jeżeli chodzi o koszykówkę to są swoim świetnym uzupełnieniem. Niestety, w anime pojawiają się różne teksty, sceny, mogące stanowić fanserwis dla yaoistek, które z najporządniejszego anime zrobią yaoi, a co dopiero kiedy takie podkarmić różnymi takimi treściami dość dwuznacznymi? -.-"
Anime ogólnie bardzo fajne, a zakończenie wyraźnie potrzebuje kontynuacji pociągniętej przez drugi sezon, na który będę z niecierpliwością czekać (tak jak na kontynuację paru innych tytułów).
No i jeszcze jedno anime, którego obejrzałam ze 3 odcinki, gdzie konałam w męczarniach brnąc przez nie... Dobra, żartuję, ale już tak bardziej na serio to mogę stwierdzić, że oglądałam tylko z sympatii dla anime i mojej dość dużej tolerancji na wszelką głupotę w nich zawartą. Jednak ten tytuł jest po prostu obrazą dla mojego intelektu... Już sam głupawy opening zaczynający się od słów "Kiss, kiss, fall in love.." jest po prostu czymś przez co można łatwo stwierdzić jaki poziom ten tytuł reprezentuje. A mowa tutaj o... Ouran Highschool host club. W ogóle opening brzmiał mi baaaardzo znajomo. Kiedyś już słyszałam, ale na pewno nie w tym anime i nadal się zastanawiam, skąd to deja vu.
W każdym bądź razie idiotyzm powala- główna bohaterka jest mało kobieca i sama zastanawia się nad tym, że chyba zawsze miała niską świadomość własnej płci. Znajduje się w szkole dla bogatych, choć sama do nich nie należy, ale wiadomo- stypendia i te sprawy. Pewnego popołudnia pragnąc znaleźć spokojne miejsce do nauki trafia do tzw. Host Clubu gdzie spotyka gromadkę różnych popaprańców, którzy tak ją przestraszyli, że aż zbiła cenny, wart 8 milionów jenów wazon. Żeby to odpracować musi być "chłopcem na posyłki" tegoż klubu. Jednak po krótkim czasie jej płeć wychodzi na jaw, ale nie przeszkadza jej to, żeby przebierać się w męskie ciuszki i zabawiać klientki tegoż klubu (coś jak Maid Cafe, w wersji z lokajami).
Także ~strzeżcie się wszyscy, którzy tam wchodzicie~ ostrzegam was i chronię przed utratą kolejnych szarych komórek (no, chyba, że ktoś lubi się ogłupiać).
To chyba nie na moje nerwy. Zwłaszcza, że bliźniaki z tego anime udają, że mają się ku sobie (aż się rzygac chce- tylko mentalność japońskiej nastolatki uważające wszystko za "kawaii" może sprawić, że komuś się takie dewiacje podobają. U nas by nie przeszło.)
Także, dziękuję za uwagę. Elvis opuszcza budynek ludzie!

DZIANE!
じゃね

poniedziałek, 8 lipca 2013

Wakacje

 W końcu!
Nie pisałam od jakiegoś czasu, bo byłam na koloniach przez 6 dni. Teraz wróciłam i nie bardzo wiem co ze sobą zrobić. Ogarniałam pociągi do mojej koleżanki, ale oczywiście nie obędzie się bez przesiadki, w miejscu, w którym nigdy nie byłam. Na początku sprawdzałam pociągi i okazywało się, że muszę czekać 2 godziny na przesiadkę, ale teraz obczaiłam, że innymi pociągami mogę ten czas skrócić do ok.30 minut. Jak ja nie lubię znajdować się w nowych sytuacjach ;_;
Gdybym nie była w tym sama to spoko, a tak? ;(
Jest parę rzeczy, których nie lubię w polskich pociągach i są to między innymi: przesiadki i drzwi nie do otworzenia w TLK.
No cóż... Póki co zastanawiam się co robić przez ten tydzień i ogólnie w wakacje, żeby ich nie zmarnować.
Życzę wam wymarzonej pogody i zdrowia na ten wyczekany moment słodkiego lenistwa! :D

DZIANE!
じゃね