Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cierpienia młodego Wertera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cierpienia młodego Wertera. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 listopada 2012

Heya!

 Co słychać? Zepsuły mi się statystki na bloggerze- na początku wyświetla mi się normalnie, ale za chwilę wszystko mi się zeruje... Nie rozumiem tego.
Poza tym w szkole było dziś spoko. Dostałam 2 ze sprawdzianu z "Dziadów". Pani zawsze zadaje takie podchwytliwe pytania >.<
Poza tym mam nowy breloczek ^^ z gum Orbit naturalnie xD

Poza tym pisałam pracę literacką o "Cierpieniach młodego Wertera". Trzeba było dokonać charakterystyki, podać jakie lektury czytał i jaką rolę odgrywała w jego życiu miłość i natura. Nie mam pojęcia co dostanę, strasznie chaotycznie pisałam. Mam nadzieję, że chociaż w podsumowaniu jakoś z tego wybrnęłam.
 To jest głupie. Zawsze jak mi się wydaje, że dobrze napisałam okazuje się, że jednak źle, a jak myślę, że źle to się okazuje, że jednak dobrze.
 W ogóle na AXN Spin HD leci Dragon Ball Z Kai... Ja tam pamiętam, że oglądałam w dzieciństwie Dragon Ball Z. Nie podobają mi się inne wersje, a poza tym- ten lektor >.< Kill me! Taka żenada...
 Wkurza mnie jak na okładce "Otaku" napisane jest "Oglądamy anime z AXN Spin" LOL! Jakie anime?! 2, góra 4 anime na tym kanale leci, reszta to szajs, a poza tym wszystkie z debilnym lektorem. Wolę z napisami. Czytanie nie boli.

DZIANE
じゃね


wtorek, 30 października 2012

W końcu chwila odpoczynku

Jutro jeszcze do szkoły, ale potem długi weekend. Przyjemnie. Przyjemne jest też to, że mam zadane dziś tylko coś tam z niemca i angola i tyle, a jutro skrócone lekcje. Ja z tym nawałem nauki nie wytrzymywałam już psychicznie, a teraz mam fazę relaksu, że w sumie to jakoś mi teraz wszystko jedno co się dzieje, mogłabym nawet teraz pójść spać, naprawdę, wszystko mi jedno...
Tak milusio i ciepło pod kocem ^.^
A w ogóle nie chwaliłam się chyba (?), że z "Cierpień młodego Wertera" dostałam jedyneczkę. Juhu! Supcio! No cóż, siedziałam w rzędzie, w którym pytania były tak głupie, że szkoda słów.
Jak może wspominałam nieraz to mam internet z limitem transferu danych, ale w domu mam dwa modemy. Próbowałam znaleźć ten drugi i nic! Szukam po szufladach, na biurkach, na stołach... Nigdzie nie ma. Muszę spytać brata albo taty...
A aktualnie? Oglądam sobie Bleach'a  odcinek 51. ^^
Załączam myśl przewodnią, bardzo inteligentnej (gdyby miała blond włosy byłaby na serio durną blondynką, kurczę, tak by do niej pasowało, ale Tite Kubo chyba nie miał żółtej kredki pod ręką jak ją tworzył xD) Orihime...
A jak tam u was, jakie macie plany na weekend? Chillout? ;)
DZIANA!
じゃね

poniedziałek, 22 października 2012

Zły dzień

Wszystko mnie boli, miałam sprawdzian z polaka z "Cierpień..." i było 12 pytań. Na 3 nie odpowiedziałam, na może 4 odpowiedziałam, a na resztę odpowiedzi pozmyślałam. Miałam też sprawdzian z matmy i boleję nad swoją głupotą- bo tam czegoś nie domnożyłam, zorientowałam się, chciałam naprawić błąd i musiałam oddać kartkę, bo czas minął :/
Poza tym mam pozadawane tyle, że aż mnie głowa boli, mój mózg dzisiaj pracuje na zwolnionych obrotach, nie wyspałam się (uje- jak jak kocham pozrzędzić ;P), a na lekcjach historii i wosu miałam ochotę wydłubać sobie mózg. Długopisem. Przez ucho. Nie no! Na serio, typiara nie dosyć, że przynudza to jeszcze zawala nam ciągle do domu, kiedy rok temu w ogóle nie miewaliśmy prac domowych z tych dwóch wcześniej wymienionych przedmiotów. A! No i jeszcze miałam sprawdzian z historii. W ogóle z czego innego miało być, a dała też co innego :P
Więc nic dziwnego, że dziś sobie myślę o tym gifie (UWAGA SPOJLER- chociaż, kto nie oglądał Death Note?!)
A dla rozweselenia- cytat:
"Chowam twarz, a nie tyłek!"Tobi
Przepraszam, jeśli kogoś obrzydziłam ;P
Do usłyszenia!
DZIANA!


czwartek, 11 października 2012

Werterowskie cierpienia

"Cierpienia młodego Wertera"- moja aktualna lektura. Chłam jak mało który. Ogólnie uważam, że nie bez przyczyny po lekturze tej powieści wzrosła liczba samobójstw. Też napawają mnie autodestrukcyjne odruchy kiedy to czytam. Werter jest po pierwsze schizofrenikiem (nie wiem czy dobrze napisałam, ale kit z tym), wprost uwielbia opisywać wszystko wokół niego. Ach! Jaka cudna ta przyroda! Ach jakie piękne góry! Aż mi się to kojarzy z czymś takim co kiedyś usłyszałam: "Majestatyczny ptak wzniósł swe majestatyczne skrzydła i popatrzył w locie na majestatyczny widok majestatycznych gór, które są majestatyczne..." Noż kurka! Ale, ale to wszystko jest cudne tylko kiedy on jest szczęśliwy, a kiedy Lotta bierze ślub to wszystko już jest blee i beznadziejne i nic już tak majestatyczne nie jest.
Nie przeczytałam "Wertera", zaczęłam tylko i jestem na stronie 20, a jest ich około 100.
Ale jako, że musimy to omówić w szkole to musiałam przeczytać streszczenie i dodatkowo parę fragmentów. Powiem szczerze- im więcej czasu upływa od tego jak przed chwilą przestałam czytać ten szajs, tym bardziej się uspokajam i nie mam ochoty zabić (już i tak przecież martwego) Goethego za to, że zgromadził te listy. Po co on to zrobił?! Na początku książki było napisane chyba coś w ten deseń "będziecie mi wdzięczni, że te listy zgromadziłem". No cóż- jeśli wdzięczność wyrażona jest w nienawiści to się facet nie pomylił. Sory, za mój krytycyzm i przepełnienie mojej wypowiedzi nienawiścią, ale już od pierwszego "wejrzenia" w tą książkę znienawidziłam ją całym sercem. Ogólnie wkurza mnie też za to Werter, że cały czas pisze te listy, niemalże codziennie, zakichany romantyk się znalazł. Poza tym powinien odwalić się od Lotty już po usłyszeniu, że ma narzeczonego i zacząć żyć, może by się zakochał w tej jedynej (choć i tak mało prawdopodobne dla facecika, który zamyka się we własnym świecie). No więc zgadzam się z Albertem (dla niewtajemniczonych- narzeczony, później mąż Lotty)- popełnienie samobójstwa to akt tchórzostwa. Jak we wcześniejszym moim poście wspominałam, a teraz myśl rozwinę: "Life is brutal and full of zasadzkas and sometimes kopas w dupas"  Trzeba w życiu walczyć i należy wiedzieć, że nie tylko czekają na nas dobre chwile, są też i te złe i trzeba im stawić czoła i wyjść z wszystkich opresji dumnie, z podniesioną głową, a nie się poddawać i tylko się nad sobą użalać (choć wiadomo- jak człowieka dopadnie deprecha to ciężko tego nie robić, sama czasami też się nad sobą użalam, ale jest pewna granica, nie można się w tym zatracać). Więc byle do przodu i alleluja! ;P