Smutek. Krwawy księżyc (albo jak kto woli: Superksiężyc) miał być widoczny w moim miejscu zamieszkania. Miał być. Sprawdzałam. A wyszło? Jak zwykle.
Chmury. Ciemność egipska niemalże. Jedynym plusem jest youtube i to, że można było to obejrzeć w jakości na pewno lepszej niż patrzenie zwykłym, człowieczym, ułomnym okiem. Czasem chciałabym mieć własny teleskop, ale ludzki wzrok nadal by nie ogarnął gwiazd, planet, księżyców. I czyż tak rozmaity wszechświat nie ma Stwórcy Wszechrzeczy? Nie wierzę, że niemiałby mieć.
Tajemniczość, piękno, wspaniałe dzieło.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmos. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 28 września 2015
sobota, 4 stycznia 2014
Kosmos umysłu
Siedzę sobie, słucham Matta Gilmana (płyta "Awaken Love") na Spotify i oglądam jakieś grafiki Drogi Mlecznej i jakoś tak śmiesznie klimatycznie się zrobiło. Klimat psują tylko reklamy. Wcześniej pogrywałam sobie na gitarze i udało mi się odgadnąć jak grać kolejne dwie pieśni. Więc bardzo sympatycznie.
Haha, przy okazji siedzę na fejsie (jak zawsze- odpalony gdzieś w tle) i skomentowałam jedno ze zdjęć, na którym jestem. Jako, że na początku nie wiadomo było za co się przebrałam na Sylwestra i z koleżankami snułyśmy nasze przypuszczenia (inne od oficjalnej wersji, która brzmiała, że wraz z siostrą i kolegą przebraliśmy się za trojaczki). Jedna z nich twierdziła, że wyglądam jak ktoś robiący przy wyścigach. Potem padła myśl, że w ogóle jak jakiś kosmonauta wyglądam. Jako, że miałam też maskę wenecką zupełnie z "innej parafii" co reszta stroju wymyśliłam swoją teorię. Otóż przybyłam z kosmosu na Ziemię pracować przy pit-stopach w Wenecji, a wcześniej sprawdzałam w jakim stanie są pierścienie Saturna i czy się przypadkiem za szybko nie zużywają. xD
Co poza tym robię? Na pewno nie zadania z matmy, a przydałoby się po ostatnim ochrzanie od nauczycielki, że jak to podczas świąt nie rozwiązywaliśmy zadań i się nie uczyliśmy?! Przecież to zbrodnia! Ironia ironią, ale teraz to już na następną lekcję wszystkie te 94 nierozwiązane zadania mają się zrobić.
Czas płynie, a mnie się coraz bardziej nie chce. Nie widzę się jako studentki czegokolwiek w sumie. Kierunki jakie by mnie interesowały nie są dla mnie, bo to, że w podstawówce miałam język niemiecki zamiast angielskiego znacznie utrudnia życie. Z niemieckiego de facto umiem raptem parę zdań.
Hmm... Może też fakt, że używam obu półkul po równo wpływa na to, że nie mam za bardzo dziedzin, w których jestem lepsza. Nawet tej lepszości nie da się stwierdzić. Oceny są tylko cyferkami i nic nie mówią o wiedzy, którą posiadamy. W sumie nic nie mówią. To, że mogę lubić biologię w ogóle nie przekłada się na moje oceny. Ostatnio dostałam pałę z klasówki mimo 2 dni intensywnej nauki... To coś chyba mówi. Jedno słówko nie tak, jednego brak, punktów nie ma, a to one się przecież liczą, tak? Punkty, procenty, liczby... Bez komentarza.
Gombrowicz tak bardzo. Ostatnio omawialiśmy "Ferdydurke" i mimo, że twórczości autora nie lubię, książki przeczytałam tylko z 8 stron to w sumie trochę nawet ma rację, że nie da się "wyrwać z formy".
W ogóle zadziwiające jak łatwo czasem wywołać u mnie melancholię. Tylko, że tym razem to ta z gatunku tych pozytywnych, nie destruktywnych.
Lecę jeszcze trochę pozamulać, bo jutro czeka mnie kocie spa. Parę kotów przydałoby się "wyprać". Jeden z kolei zostawił na mnie całkiem sporo sierści, która nie chce zejść...
Poza tym mam ochotę pograć w Simsy, tylko muszę zmienić ustawienia grafiki, bo trochę za wysokie wymagania postawiłam mojemu laptopowi, który nie wyrabia i gra mi się psuje :c
Hah, cóż, miłego, troszkę dłuższego weekendu. Jak dla mnie to czuję jakby już zleciał.
Haha, przy okazji siedzę na fejsie (jak zawsze- odpalony gdzieś w tle) i skomentowałam jedno ze zdjęć, na którym jestem. Jako, że na początku nie wiadomo było za co się przebrałam na Sylwestra i z koleżankami snułyśmy nasze przypuszczenia (inne od oficjalnej wersji, która brzmiała, że wraz z siostrą i kolegą przebraliśmy się za trojaczki). Jedna z nich twierdziła, że wyglądam jak ktoś robiący przy wyścigach. Potem padła myśl, że w ogóle jak jakiś kosmonauta wyglądam. Jako, że miałam też maskę wenecką zupełnie z "innej parafii" co reszta stroju wymyśliłam swoją teorię. Otóż przybyłam z kosmosu na Ziemię pracować przy pit-stopach w Wenecji, a wcześniej sprawdzałam w jakim stanie są pierścienie Saturna i czy się przypadkiem za szybko nie zużywają. xD
Co poza tym robię? Na pewno nie zadania z matmy, a przydałoby się po ostatnim ochrzanie od nauczycielki, że jak to podczas świąt nie rozwiązywaliśmy zadań i się nie uczyliśmy?! Przecież to zbrodnia! Ironia ironią, ale teraz to już na następną lekcję wszystkie te 94 nierozwiązane zadania mają się zrobić.
Czas płynie, a mnie się coraz bardziej nie chce. Nie widzę się jako studentki czegokolwiek w sumie. Kierunki jakie by mnie interesowały nie są dla mnie, bo to, że w podstawówce miałam język niemiecki zamiast angielskiego znacznie utrudnia życie. Z niemieckiego de facto umiem raptem parę zdań.
Hmm... Może też fakt, że używam obu półkul po równo wpływa na to, że nie mam za bardzo dziedzin, w których jestem lepsza. Nawet tej lepszości nie da się stwierdzić. Oceny są tylko cyferkami i nic nie mówią o wiedzy, którą posiadamy. W sumie nic nie mówią. To, że mogę lubić biologię w ogóle nie przekłada się na moje oceny. Ostatnio dostałam pałę z klasówki mimo 2 dni intensywnej nauki... To coś chyba mówi. Jedno słówko nie tak, jednego brak, punktów nie ma, a to one się przecież liczą, tak? Punkty, procenty, liczby... Bez komentarza.
Gombrowicz tak bardzo. Ostatnio omawialiśmy "Ferdydurke" i mimo, że twórczości autora nie lubię, książki przeczytałam tylko z 8 stron to w sumie trochę nawet ma rację, że nie da się "wyrwać z formy".
W ogóle zadziwiające jak łatwo czasem wywołać u mnie melancholię. Tylko, że tym razem to ta z gatunku tych pozytywnych, nie destruktywnych.
Lecę jeszcze trochę pozamulać, bo jutro czeka mnie kocie spa. Parę kotów przydałoby się "wyprać". Jeden z kolei zostawił na mnie całkiem sporo sierści, która nie chce zejść...
Poza tym mam ochotę pograć w Simsy, tylko muszę zmienić ustawienia grafiki, bo trochę za wysokie wymagania postawiłam mojemu laptopowi, który nie wyrabia i gra mi się psuje :c
Hah, cóż, miłego, troszkę dłuższego weekendu. Jak dla mnie to czuję jakby już zleciał.
Dziane
じゃね
Subskrybuj:
Posty (Atom)


