Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uwielbienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uwielbienie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 grudnia 2012

O! Jak ja chcę tą płytę!!!

Nowa płyta TGD "Uratowani"! Chcę! Chcę! Chcę! Chcę!!!!!!
Na tej--->stronie< można przesłuchać chociaż fragmentami tą płytę. Uwielbiam ten zespół! Oni tak świetnie uwielbiają Boga i mają super piosenki!
 Jedną z moich ulubionych piosenek jest ta, którą podkreśliłam, zatytułowana "Zmiłuj się Panie".
Aktualnie na fejsie odbywa się losowanie i można tą płytę wygrać. Chciałabym, ale to tylko marzenia, pewnie będę musiała czekać aż ukaże się w moim kościelnym sklepiku.
Sorki, wiem, że mały ten obrazek, ale jak wejdziecie na ten link co podałam, to zobaczycie ;)

Nom, ja nadal chora i pocę się w wyrku, boli mnie głowa. To niesamowite jak wiele mam teraz wolnego czasu :O <shock> Choroby czasem są po to, żeby odpocząć i zrobić coś na co normalnie nie ma się czasu (no wiadomo, choroba sama w sobie nie jest przyjemna, ale choć taki w niej znajduję plus).
 Nadal czytam książkę "Syn Hamasu". Wniosek, który mi się nasuwa? Nie ma innego Boga jak tylko ten, którego imię brzmi "Jestem, który Jestem". Pewnego dnia oglądałam sobie jakiś film dotyczący 10 przykazań i w tym filmie było dopowiedzenie, że to imię właśnie to znaczy, że Bóg nie musi mieć imienia, bo jest jedyny i prawdziwy. Inni pseudo-bożkowie mają imiona takie jak Allah, czy np. w starożytności (nie wierzę w żaden okres prehistorii, dlatego uważam, że starożytność jest najdawniejszym okresem w dziejach ludzkości i istnienia świata) ludzie czcili bożka Baala, o czym możemy często czytać w Biblii, że drażnili w ten sposób Boga i pobudzali Go do gniewu.
 Ale to tak na marginesie. Poza tym? Oglądałam niedawno kolejny odcinek Sukitte Iinayo (lub jak kto woli Sukitte Ii na yo), tym razem nie wytrzymałam i zaczęłam oglądać po angielsku (z drobną pomocą tłumacza), ale jestem zaskoczona (pozytywnie), że tak dużo zrozumiałam, bo po nawet niecałych 2 latach regularnej nauki angielskiego zrozumiałam prawie wszystko :D
Fajnie! :DDDDDD
A teraz zmykam, losowanie płyty zakończy się dziś około 21.30, czyli za jakieś 30 minut. Ciekawe kto wygra? Nawet jeśli nie ja, to mam nadzieję, że ktoś z moich znajomych (bo dużo z nich bierze udział w tym losowaniu).
Życzę wam dużo zdrowia w tym okresie grypowym. I wiecie co? Już niedługo Mikołajki! ;D
Co sobie zażyczyliście z tej okazji? Ja muszę się zabrać za napisanie jakiejś skromnej listy do "Mikołaja" xD
Z biegiem lat uświadamiam sobie, że czasem mam za wysokie wymagania. W tym roku chyba poprzestanę na tym, że zażyczę sobie jakiejś książki o Japonii i jakiegoś ciucha (kolekcjonuję piżamki ;DD).
Więc ponawiam pytanie:
Czego wy byście sobie życzyli na Mikołajki, albo pod choinkę?

DZIANE!
じゃね

PS. Ciągle śpiewam: 
"Ty kochasz prawdę, na duszy dnie schowaną. Skruszonym sercem nie pogardzisz Panie!"

piątek, 30 listopada 2012

Tak wyszło...

 Napisałam sprawdzian chyba dobrze, nawet nie dała takich wysp jak Bahamy itp.
Ale teraz jestem chora, wróciłam wcześniej do domu, leżę w wyrku. Moja wychowawczyni mnie zwolniła.
Będę wypoczywać, a wy się trzymajcie cieplutko i posłuchajcie TGD, świetna piosenka, kojarzy mi się z ZZ.

DZIANE
じゃね
PS.
Agnieszka Chylińska lubi TGD ^^ i ma rację, bo oni są super! Byłam na jednym  z ich koncertów- niesamowita atmosfera! A tak poza tym grałam w Simsy, kiedy nagle przegrzał mi się komputer i wyłączył się! Super! Straciłam tyle zmian w grze... -_-

czwartek, 4 października 2012

Bo Duch Święty działa

Ja tak tylko na szybko wpadam i wrzucam notkę. 
Wczoraj się modliłam i tak sobie rozmyślałam, czy ja w ogóle jestem ochrzczona Duchem Świętym? Bo mówię językami, ale to jest dar, ale czy można chrzest w Duchu Świętym jakoś potwierdzić?
No i się modliłam, pośpiewałam sobie uwielbieniowe piosenki i naszła mnie taka myśl: "Ucz się z chemii", a może to raczej nie było jako myśl tylko takie silne odczucie jakby kołaczące się w mojej głowie. No i o dziwo- nigdy, ale to nigdy nie mam ochoty się uczyć (może w zeszłym roku wyjątkiem była biologia- fajne tematy były), a już zwłaszcza z takiego przedmiotu jak chemia, grr! Ale pomimo tego wszystkiego właśnie jakoś nawet miałam ochotę, no i się uczyłam z 3 ostatnich tematów, polukałam też na matmę, bo miałam mieć klasówkę. No i dzisiaj (w ogóle szok, bo się zestresowałam od pierwszej lekcji, bo zorientowałam się, że nie mam tabelki z wartościami tych sinusów i cosinusów i zaczęłam przepisywać ręcznie to wszystko z kartki koleżanki, ale chwała Bogu, bo mimo, że potem latałam i starałam się tą tabelkę skombinować, a ksero było nieczynne to koleżanka mi skserowała w sekretariacie! Cieszyłam się jak głupia i trzymałam tą tabelkę bezpiecznie jak drogocenny skarb do tej lekcji matmy i napisałam jakoś tę klasówkę i kit z tym, że nie doczytałam jednego jakiegoś zadania w związku z czym zostało niedokończone, ledwo się w czasie zmieściłam i nie jestem pewna czy wszystko dobrze napisałam, ale myślę, że jest dobrze i jestem zadowolona) po matmie miałam chemię, jeszcze w żyłach mi krążyła adrenalina, że ledwo napisałam i czytałam notatki z chemii. Weszliśmy do klasy, a ja już wiedziałam: weźmie mnie do odpowiedzi. Na mur beton. No i "Do odpowiedzi przyjdzie numer...5" Ha! Wiedziałam! Po prostu na serio- Duch Święty mi powiedział! Powiedziałam to nawet faci od chemii, że takie miałam przeczucie wczoraj, że to będę ja, a ona na to: "No to znaczy, że się nauczyłaś, tak?", a ja "Uczyłam się, ale nie wiem ile z tego zapamiętałam".
No i recytowałam z pamięci i się stresowałam, a dostałam 5! SUPCIO! Bo w zeszłym roku byłam raz tylko z chemii u odpowiedzi i dostałam pałę...

Tak więc, mówię wam: Bóg działa! I to nawet w tak rzekomo błahych sprawach!
DZIANA!