Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 listopada 2012

Hej!

Co tam słychać? Nie czujecie, że czas szybko leci jak z bicza strzelił?
Za mało czasu, za mało czasu...Coś strasznego! Ogarniacie to? Już jutro środa- ŚRODEK TYGODNIA!
A jeszcze chwilę temu był weekend!! Nie mogę... Nie miałabym nic przeciwko gdyby przez 2 tygodnie nie było nic zadane, albo chociaż nie było sprawdzianów... Dzisiaj miałam mieć sprawdzian z PP i z fizy, ale mi się upiekło- przełożyliśmy z fizy na czwartek, a z PP na jutro, jeszcze mam klasówkę z histy w piątek (szkoda, że nie wiem z jakich tematow >.<)
 Poza ciągłym brakiem czasu (w ogóle powinnam czytać "Pana Tadeusza" ^^") czekam na nowe odcinki anime, o których mowa była w poprzednich postach. Albo chociaż na kolejne tomy mangi w necie (Czytam "Tonari no Kaibutsu-kun" właśnie...).
 Mam nadzieję, że w najbliższym czasie tempo mojego życia trochę zwolni, bo na serio- nie wyrabiam...
Dziś nawet nie mam weny- więc mówię dla tych osób, które mojego bloga czytają (o ile są takie osoby ^^"), że mogę przez pewien czas nie pisać, albo po prostu robić to nieregularnie właśnie z powodów, które opisałam powyżej.
Zapraszam do brania udziału w głosowaniu- sonda umieszczona po prawej stronie...


Także...

DZIANE
じゃね

piątek, 9 listopada 2012

Czas leczy rany?

Po tej strasznej wieści jaką otrzymałam wczoraj przeryczałam całe popołudnie i wieczór. Do późna siedziałam w zadumaniu. Jako, że nie mogłam zatrzymać potoku łez zaczęłam czytać Biblię. Nawet nie pamiętam o czym dokładnie czytałam, ale wiem jedno- pomogło, jakoś się tak bardziej uspokoiłam.
 Chociaż nie mogę tego zrozumieć, co się stało, nie zamierzam z tym dyskutować. Czasu nie cofnę, życia nie zwrócę. Mówi się, że czas leczy rany. Czy to prawda? Nie wiem. Może po części tak? Mnie z kolei w wakacje umarł wujek... Ale wiadomo- to nie to samo co śmierć matki...
 Tak to już na tym świecie jest: rodzimy się, żyjemy, ale wszyscy musimy kiedyś odejść.
Moja przyjaciółka chyba zwątpiła w tym momencie w miłość i dobroć Boga, czy w ogóle w jego istnienie (z tego co czytałam na jej photoblogu mogę to wywnioskować). Jednak Bóg czyni czasami różne dziwne i niezrozumiałe dla nas rzeczy. Niektóre zrozumiemy z upływem czasu, innych być może nigdy, ale tak miało być jak się stało. Żyjemy, zżywamy się ze sobą i dlatego to jest tak bolesne kiedy najbliżsi znikają z naszego życia. Zawsze pozostaną w naszej pamięci i w naszych sercach...


Umieściłam  w zakładce "wersety" werset z Księgi Joba (Hioba), ale podam tu jeszcze jeden:
"Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione"Ks.Joba 1;21
Ten człowiek naprawdę musiał mieć wiarę. On stracił wszystkie swoje dobra- zwierzęta, a więc zapewne jego źródło utrzymania, zdrowie- pokryły go wrzody , miał też dziesiątkę dzieci, które zginęły za jednym zamachem, wszystkie razem, przywalone gruzami. Pomimo to Job nie przeklnął Boga jak to mu radziła jego (naprawdę nierozumna) żona i żył. Po pewnym czasie Bóg odwrócił jego los i oddał mu w dwójnasób. Urodziła mu się znów dziesiątka dzieci, dożył późnej starości i umarł syty dni oglądając swoje potomstwo do (z tego co pamiętam) czwartego pokolenia! Niesamowita historia...
 Zamieszczam poza tym filmik, który oglądałam wczoraj (trwa coś około 6 min.).
Jak może wspominałam (albo i nie) jestem osobą bardzo wrażliwą i jak oglądałam ten filmik to też ryczałam.
Obejrzyjcie go. Jest o pewnym niemowlaku, który miał nieuleczalną chorobę...
DZIANE
じゃね