Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 listopada 2013

Rutynowa melancholia

 Kręcenie się w tę i we w tę. Noszenie sterty ubrań do szaf i szafek z krzeseł tylko po to by za jakiś czas znowu się tam znalazły. Bo tak przecież wygodniej, wszystko pod ręką. Ale zaraz... Tę bluzkę nosiłam wczoraj, a te spodnie nosiłam prawie tydzień, jeszcze ludzie sobie co pomyślą o stanie mojej higieny osobistej! I znów migracja do szafek z czystymi ubraniami, a sterta na krzesłach się piętrzy i piętrzy...
Gdyby ktoś zajrzał do moich szafek zobaczyłby wepchane na chama ubrania, niekoniecznie wyprasowane, bo właśnie się zgniotły cisnąc się wzajemnie. Można by też pomyśleć, że jestem jakimś emo- kolory dominujące- czerń, szaro-bure odcienie i fiolet, czasami z domieszkami takich szalonych kolorów jak gaciowy róż.
 Tu chusteczki się walają, tam znowu papierki, a skoro ktoś do mnie w końcu przychodzi i to ktoś kto się zapowiadał i zapowiadał, że przyjdzie, ale zawsze jakoś było nie po drodze, bo albo to mnie coś wypadało albo tej osobie, to wypadało by w końcu coś z tym syfem zrobić. Ale, och ironio! Mój słaby układ odpornościowy znowu zaprosił sobie jakiegoś gościa w postaci bakterii i wirusów tak więc- po raz kolejny jestem chora. W długi weekend. Nie wiem więc czy znowu moje przeziębienie nie pokrzyżuje mi planów. Trochę z podłogi i krzeseł zgarnęłam, że wygląda to bardziej przyzwoicie. Stylistyka artystycznego nieładu, bo śmiecie, z którymi nie wiadomo co zrobić zostały upchnięte w kąt z nadzieją, że nikt się nie zorientuje. Jeszcze parę rzeczy zostało na jutro. W tym odkurzanie, którego nie znoszę, a jest moim domowym obowiązkiem...
Bycie trędowatym (patrz: będę cię unikać, bo mnie jeszcze zarazisz) ma swoje plusy, ale zdecydowaną większość stanowią te minusy. Człowieka znów dopada melancholia i samotność. Niektórzy ludzie w weekendy imprezują. Mnie to nigdy nie kręciło. Czego bym chciała to po prostu pozamulać w gronie tych, którym na mnie zależy. To zazwyczaj mnie trzeba wyciągać, żeby się spotkać. Jeżeli sama nie proponuję spotkania to nie znaczy, że mi na kimś nie zależy. Po prostu brakuje mi odwagi, bo być może ta druga strona ma już plany. Niby z jakiego powodu ktoś chciałby się ze mną spotkać? Nie jestem rozrywkowa. Jedynym szczytem szaleństwa jaki mogę komuś zaproponować to herbata i rozmowa, ewentualnie obejrzenie jakiegoś filmu bądź coś w tym stylu. Bardziej zależy mi, żeby kogoś poznać. Nie cierpię płytkich znajomości- że komuś od czasu do czasu powie się "cześć", a ktoś spyta "co słychać?", kiedy tak naprawdę w ogóle nie zależy mu na odpowiedzi, oczekuje tylko "ok" kiedy być może tak ok wcale nie jest, a serce krwawi...
"Life is brutal and full of zasadzkas..." warto mieć przy sobie ludzi, których naprawdę obchodzisz. Każdy potrzebuje przyjaciół nawet jeśli o tym nie wie...
Cdn?

Dziane
じゃね

niedziela, 21 lipca 2013

Watch all anime!

 Hej wam!
Ostatnio pisałam o problemach z pociągami. Niestety, z mojej wycieczki do znajomej nic nie wyszło, bo nie pozwoliło mi na to moje zdrowie. Znów mnie jakoś brzuch bolał, ale tylko dlatego, że jedna pani doktor, do której poszłam na kontrolę, chciała mi wepchnąć narządy wewnętrzne w kręgosłup. Od tamtego czasu latałam przez nią jak głupia po lekarzach, bo przecież to dziwne, że mnie tak boli i trzeba znaleźć przyczynę.
Badania porobione, nic praktycznie niepokojącego nie ma. Nie wiem o co chodzi, ale już od dłuższego czasu (oprócz jednej dolegliwości) czuję się okej.
Przez te całe akcje nie mogłam do niej pojechać, więc pojechałam bliżej, wypocząć u babci. I tam ucieszyłam się jak dzika, bo okazało się, że jak się siedzi przy jednym oknie to jest darmowy internet od miasta. No tak... Tylko, że nie jest wygodnie ciągle przy samiuśkim oknie siedzieć i jak wykonasz zbyt gwałtowne ruchy to wifi się rozłącza. Jeszcze większy uśmiech pojawił się na moich ustach kiedy zorientowałam się, że dwie rodziny z sąsiedztwa nie mają założonego hasła na wifi. Więc jak już się zorientowałam, że mogę oglądać anime to moja radość była zupełna.
Dzięki nim obejrzałam sezon "Kuroko no Basuke". Anime o koszykówce. Potencjalnie nie powinno mnie interesować, a jednak... Wsiąkłam jak woda w gąbkę. I to wcale nie z powodu jakichś biszów. Świetna grafika, super zanimowane niektóre akcje pod koszem no i walka do samego końca niczym Naruto sprawiła, że nie mogłam przestać buforować kolejnych odcinków.

Jako, że ogarnia mnie wakacyjne lenistwo i wnikliwej recenzji pisać mi się nie chce, pozwolę sobie tylko na kilka uwag.
Włosy Kagamiego (czerwone) i Kuroko (niebieskie) odzwierciedlają jakby ich temperamenty i nie wiem...Styl gry? Jeżeli chodzi o koszykówkę to są swoim świetnym uzupełnieniem. Niestety, w anime pojawiają się różne teksty, sceny, mogące stanowić fanserwis dla yaoistek, które z najporządniejszego anime zrobią yaoi, a co dopiero kiedy takie podkarmić różnymi takimi treściami dość dwuznacznymi? -.-"
Anime ogólnie bardzo fajne, a zakończenie wyraźnie potrzebuje kontynuacji pociągniętej przez drugi sezon, na który będę z niecierpliwością czekać (tak jak na kontynuację paru innych tytułów).
No i jeszcze jedno anime, którego obejrzałam ze 3 odcinki, gdzie konałam w męczarniach brnąc przez nie... Dobra, żartuję, ale już tak bardziej na serio to mogę stwierdzić, że oglądałam tylko z sympatii dla anime i mojej dość dużej tolerancji na wszelką głupotę w nich zawartą. Jednak ten tytuł jest po prostu obrazą dla mojego intelektu... Już sam głupawy opening zaczynający się od słów "Kiss, kiss, fall in love.." jest po prostu czymś przez co można łatwo stwierdzić jaki poziom ten tytuł reprezentuje. A mowa tutaj o... Ouran Highschool host club. W ogóle opening brzmiał mi baaaardzo znajomo. Kiedyś już słyszałam, ale na pewno nie w tym anime i nadal się zastanawiam, skąd to deja vu.
W każdym bądź razie idiotyzm powala- główna bohaterka jest mało kobieca i sama zastanawia się nad tym, że chyba zawsze miała niską świadomość własnej płci. Znajduje się w szkole dla bogatych, choć sama do nich nie należy, ale wiadomo- stypendia i te sprawy. Pewnego popołudnia pragnąc znaleźć spokojne miejsce do nauki trafia do tzw. Host Clubu gdzie spotyka gromadkę różnych popaprańców, którzy tak ją przestraszyli, że aż zbiła cenny, wart 8 milionów jenów wazon. Żeby to odpracować musi być "chłopcem na posyłki" tegoż klubu. Jednak po krótkim czasie jej płeć wychodzi na jaw, ale nie przeszkadza jej to, żeby przebierać się w męskie ciuszki i zabawiać klientki tegoż klubu (coś jak Maid Cafe, w wersji z lokajami).
Także ~strzeżcie się wszyscy, którzy tam wchodzicie~ ostrzegam was i chronię przed utratą kolejnych szarych komórek (no, chyba, że ktoś lubi się ogłupiać).
To chyba nie na moje nerwy. Zwłaszcza, że bliźniaki z tego anime udają, że mają się ku sobie (aż się rzygac chce- tylko mentalność japońskiej nastolatki uważające wszystko za "kawaii" może sprawić, że komuś się takie dewiacje podobają. U nas by nie przeszło.)
Także, dziękuję za uwagę. Elvis opuszcza budynek ludzie!

DZIANE!
じゃね

czwartek, 16 maja 2013

Przeziębienie i jego efekty

 Hejka!
Już od jakiegoś czasu nic nie pisałam i nie piszę, bo jestem chora i mam lenia.
A zaczęło się tak, że wyszłam do babci, zasuwałam na piechtę z torbą ze swoimi rzeczami, musiałam iść pod górkę, wiał wiatr. Więc się spociłam i przeziębiłam, a to dlatego, że rodzice się śpieszyli jechać na jakieś urodziny czy coś i nie mieli czasu mnie zawieść (albo dlatego, że w ogóle chciałam się gdzieś z domu ruszyć).
Tak więc od niedzieli się źle czuję, biorę antybiotyk (3-dniowy) i czekam kiedy w końcu zacznie działać, bo póki co to tylko potworny ból gardła mi odszedł, ale jak nie miałam kataru, a mówiłam tak jakby przez nos to jak nagle go dostałam...Po prosty wszędzie wokół mnie walają się chusteczki, a picie witaminy C w postaci musującego płynu, łykanie Rutinoscorbinu, psikanie żelem do nosa nie wiele mi pomaga. Może na dosłownie parę minut hamuje ten katar, ale nic więcej. Poza tym od tego troszkę boli mnie głowa- od smarkania się- i jeszcze mam trochę stan podgorączkowy. Suche powietrze w pokoju mi nie pomaga, a jak otwieram okno to za bardzo mi wieje i chce mi się kichać. Taki impas...
Więc z nudów zaczęłam oglądać filmy, słuchać kazań z płytek, czytać książki, grać w gry...
Na początku grałam na PSP w Prince of Persia: Rival Swords. I grałam w to tak długo, a tu cały czas gra idzie i idzie do przodu. To się trochę zirytowałam- zwłaszcza takimi momentami kiedy coś było na czas (było się w trybie tego 'zjaranego' księcia- inaczej nie mogę powiedzieć skoro on taki czarny się robi), a ten etap gry już i tak sam w sobie był stresujący. Doszłam do momentu kiedy nasz książę spotkał jakąś tam Hinduską księżniczkę (?)- oni po angielsku gadają dlatego niektórych rzeczy nie wyłapuję tak jak takich informacji xD I ona mnie trochę wkurzyła- ja tu skaczę po ścianach, biegam po pałacach, narażam się na niebezpieczeństwo unikając straży i pułapek, walczę z olbrzymami, cofam się w czasie, jestem już tak daleko, a ta nadal chce, żebym udowodnił co jestem wart, bo jej to nie wystarcza. Ech, kobiety... xD
Poza tym grałam sobie w gry randkowe. Niektórzy pewnie znają Słodki Flirt i przyznam się bez bicia- gram w to, bo to całkiem spoko gra, ale że póki co nie ma kolejnych odcinków w wersji polskiej to wchodzę tylko po to, żeby wbić Punkty Akcji i kasę, ewentualnie piszę ze znajomymi, których nie znam z tej gry (xD) i wychodzę, więc znalazłam sobie inną grę. LINK
Po angielsku, ale nie jest aż taka jakaś trudna do ogarnięcia i przy tym ma bardzo fajną fabułę- jesteśmy zamknięci (zamknięte- bo główna bohaterka to dziewczyna) w parku rozrywki, na nasz telefon mimo braku zasięgu przychodzą dziwne wiadomości, a na wyświetlaczu są dziwne numery. Nasz to 12. Co to może znaczyć? Czy zaczyna się walka o przetrwanie? Na to wszystko znajdziecie odpowiedź grając w tę grę. Ponadto- można z kimś pójść na randkę, a po rozwiązaniu całego tego bałaganu i powrocie do rzeczywistości może nas czekać całkiem słodka niespodzianka ;)
Pobrałam też taką grę "Always Remember me", ale to tylko trial, więc za dużo w niej nie zrobiłam, a za pełną wersję trzeba płacić :(( Ale jest o tym, że główna bohaterka ma chłopaka i z tym chłopakiem jest, jadą na motorze i...Zdarza się wypadek, bo kierowca jadący z naprzeciwka jest pijany.Oboje trafiają do szpitala. Amy (nasza postać) wychodzi z niego praktycznie bez szwanku, bo Aaron (jej chłopak) ją osłonił własnym ciałem...No właśnie- Aaron. Z nim jest gorzej. Ma amnezję i w ogóle nas nie pamięta. Możemy przywrócić mu wspomnienia albo poszukać pociechy w ramionach innego, od nas zależy wybór. Ale moim zdaniem- tak się nie robi. Trzeba być z tą drugą osobą na dobre, ale też na te złe! Co by to o nas mówiło, gdybyśmy w takiej sytuacji z płaczem uciekli do innego?
Tia... Tylko dlaczego w takich sytuacjach eks-dziewczyny wyrastają z pod ziemi niczym grzyby po deszczu wmawiając ukochanemu, że to one są jego ukochanymi?  Tego nie wiem. Nie wiem też skąd ta cała Abigail wiedziała o wypadku?
Tak więc jeśli chcecie to możecie pobrać tę grę, ale możecie dojść tylko do pewnego etapu... Jeśli ciekawi was co mogłoby się wydarzyć dalej to zróbcie tak jak ja: wrzućcie tytuł gry w wyszukiwarkę grafik google i "ta dam!". Ja już lukam jak grały inne dziewczyny. ;)
Także to tyle na dziś. 3majcie się ciepło!!


DZIANE!
じゃね

czwartek, 2 maja 2013

Z życia...

 Hej wam!
Dawno nie pisałam- bardzo intensywny czas w szkole i inne czynniki na to wpłynęły.
Działy się i dzieją różne rzeczy, ale dzisiaj o góra dwóch.
Między innymi o tym:
Byłam wczoraj w hipermarkecie z mamą i bratem. Stały sobie jakieś kosmetyki. Mama oczywiście musiała podejść. Za cel wybrała sobie antyperspiranty, a ja jako, że nie lubię tej firmy powiedziałam głośno co o niej myślę- po prostu, że jest beznadziejna. No i pani, która stała obok zaczęła się oburzać, że jak to, to przecież bardzo dobra firma itp. itd. i że jej tam bardzo odpowiada. A ja sobie myślę: "Kobieto!! O CO CI CHODZI?! Matko, czy ja się pytałam kogoś o zdanie???" No i swoją drogą: przecież starsze kobiety (bo ta była około 50-tki) nie mają takiego problemu z potliwością co osoby w wieku dojrzewania, to na jakiej podstawie kobieta stwierdza, że kosmetyki z tej firmy są dobre? Od szamponu wyżej wspomnianej miałam łupież mimo, że szampon był przeciwłupieżowy, więc ja jakieś podstawy do swojej oceny mam.
No więc to tak. Swoją drogą- polska mentalność jest dziwna. Polak nie przemilczy sprawy, nawet jak to nie jego interes, a starsze panie w różnych środkach komunikacji miejskiej (i nie tylko) nie omieszkają powiedzieć wam historii swojego życia. I nie ważne czy tego chcesz słuchać czy nie.
 Z innych wieści...

Bardzo się boję, bo...
W najbliższym czasie mam mieć chirurgicznie usuwaną 8-mkę (mam ich w sumie do takiego usunięcia trzy, ale z dwiema najbliższymi pani ortodontka radzi się wstrzymać jeszcze przez rok). I strasznie mi się ryczeć chce, bo wcale mnie nie uspokaja fakt, że będę mieć znieczulenie- to nie jest dla mnie nic nadzwyczajnego, a i przy znieczuleniu, znając  mój dziwny organizm, nie znaczy to, że nie musi nic boleć. Po drugie to jest to, że przecież jakaś obca kobieta, u której nigdy nie byłam będzie mi gmerać w dziąsłach, a ja mam taki odruch przełykania śliny, nawet jeśli jej nie ma (a wtedy to jest dla mnie jeszcze bardziej stresujące i frustrujące- ta suchość w ustach). Po trzecie- szwy. Szwy na dziąsłach?! Co to ma być?! Po czwarte- słabe gojenie się dziąseł i opuchnięta twarz, a po piąte: czytałam trochę na forach o tym i wcale mnie wieści stamtąd nie pocieszyły, a tym bardziej jestem teraz roztrzęsiona. W kalendarzu przeczytałam dziś werset, o którym myślałam, ale mimo to nie przynosi mi ulgi "Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni" Mat.5,4 i od wczoraj myślę nad pewnymi słowami, które Bóg skierował do mnie kiedy modliły się o mnie pewne dziewczyny. Izajasza 43,2- mowa w tym wersecie, że gdy będę przechodzić przez różne trudności to Pan będzie ze mną, a ja wyjdę z tego zwycięsko (tak to interpretuję). Kiedy jakieś 3 miesiące temu usłyszałam to Słowo skierowane personalnie, do mnie, to nie miałam jeszcze pojęcia z jakimi trudnościami przyjdzie mi się zmierzyć...A tu zwalają się one na mnie jak wody rzeki, a ból jak ogień... Okazuje się, że mam chorą tarczycę i że tabletki będę prawdopodobnie brać do końca życia, później to, że w wakacje nie wolno mi przebywać na słońcu, bo od tabletek na trądzik, które biorę mogę dostać raka skóry, a teraz, że czekają mnie kolejne sensacje z zębami...
Jeszcze moje serce się nie uspokoiło, a znów przychodzi strapienie...
Póki co nie jestem w zbyt radosnym nastroju. Nie pozostaje mi nic innego jak się modlić i wylewać swój ból i frustracje przed Bogiem. Trzeba żyć. I przetrwać te próby...
Do usłyszenia.


DZIANE!
じゃね

piątek, 15 marca 2013

Nothing special

 Hejka!
Byłam dziś w szkole, lekcje były skrócone. Kuratorska wizyta w naszej szkole się zaczęła i nauczyciele i kadra szkoły wychodzi z siebie, żeby dobrze wypaść. W poniedziałek będziemy odpowiadać niby na jakąś ankietę dotyczącą pracy szkoły. Mamy w niej "mówić prawdę", ale nie mówić o wadach szkoły- zimno, śmierdzi wszędzie od petów, nauczyciele wredni... Nie, najlepiej to pominąć, bo to będzie źle dla szkoły...
 To tyle w tym temacie.
Poza tym dziś byłam na pobraniu krwi i tym razem nic nie bolało, tylko krew nie chciała zakrzepnąć ^^"
No i byłam w Empiku gdzie upolowałam kolejny tom Naruto dla brata i połasiłam się na kupno kolejnej książki o tematyce japońskiej- "Japonia oczami fana". Są tam kody, które odczytując można obejrzeć filmiki, ale niestety by to zrobić trzeba posiadać iphona/smartphona, a ja niestety nie posiadam, więc cóż...

Co jeszcze porabiam? Nie mogę się doczekać na 11 odcinek "Amnesii". To anime wciąga. Chociaż po oglądaniu kolejnych odcinków odczuwam frustrację, bo coraz bardziej mam zamęt w głowie i nie mam pojęcia jak to się zakończy. Chyba dlatego oglądam: chcę wiedzieć o co w tym na prawdę chodzi.
"Psycho-pass" też dobiega końca- jeszcze ze 2 odcinki, a nie widzę, żeby to się miało jakoś skończyć. Może będzie 2 sezon? Bo jak upchać jakiś porządny finał anime w tych dwóch odcinkach, 48 minutach? Tego nie wiem.
 Także ponawiam swoje pytanie: Znacie jakieś dobre anime? Bo jak skończę z tymi dwoma seriami to nie wiem za bardzo w co zainwestować swój czas, żeby być usatysfakcjonowana i jaka seria jest naprawdę godna uwagi.
Co polecacie?


DZIANE!
じゃね

wtorek, 5 marca 2013

Co mnie boli, co mi dolega.

 A więc diagnoza już jest. Z jednej strony jestem sfrustrowana, z drugiej śmiać mi się chce z tej ironii "losu". Lubię Japonię i w ogóle, ale nie aż tak, żeby mieć choroby podpisane japońskimi nazwiskami!
To co mi dolega to: Choroba Hashimoto
"Choroba Hashimoto jest przewlekłym zapaleniem tarczycy i w konsekwencji prowadzi do niedoczynności tarczycy, ale objawia się w inny sposób. Choroby tej nie wywołuje brak jodu w organizmie, lecz problem auto-immunologiczny, w którym produkowane przez ludzki organizm antyciała atakują gruczoł tarczycy zamiast go bronić, przez co powstaje limfocytowy stan zapalny tego gruczołu. Tarczyca ulega powolnemu zniszczeniu i gdy to nastąpi, choroba staje się klasyczną niedoczynnością tarczycy. Proces ten jest bardzo uciążliwy dla pacjenta i zwykle mija wiele lat zanim dojdzie do całkowitego zniszczenia funkcji tarczycy. Nie wiadomo co wywołuje chorobę Hashimoto. Jest ona często chorobą dziedziczną. (..) O ile jod jest bardzo pożytecznym suplementem dla ludzi z niedoczynnością tarczycy o tyle staje się on niebezpieczny dla tych, którzy cierpią na chorobę Hashimoto.
(..)Tak więc osoby chore na Hashimoto powinny za wszelką cenę unikać jodu i twój lekarz ma absolutną rację zakazując ci nawet wyjazdu nad morze. Z diety należy wyeliminować skorupiaki, wodorosty, ryby oceaniczne, czosnek, szpinak, bób, nasiona sezamu, soję, kapustę, brzoskwinie, orzeszki ziemne… Najlepiej jeść wszystko ugotowane i unikać owoców i warzyw surowych." >źródło<
Teraz troszkę wiedzy z wikipedii:
"najczęstszy rodzaj zapalenia tarczycy i najczęstsza przyczyna pierwotnej niedoczynności gruczołu tarczowego. Choroba o podłożu autoimmunologicznym, często współistnieje z innymi chorobami autoimmunologicznymi."
A dlaczego się tak nazywa?
"Pierwsze cztery przypadki choroby opisał w 1912 roku japoński chirurg pracujący w Berlinie, Hakaru Hashimoto (1881-1934)." 


Po lewej widzicie pana Hashimoto. Tak więc- moja pani doktor nie powiedziała mi za wiele na temat mojej choroby, tylko przepisała leki i powiedziała, że z tą chorobą żyje się normalnie- można uprawiać sporty, mieć dzieci itd. A jednak z wyczytanych informacji wnioskuję, że jednak są jakieś ograniczenia...
Heh- czytając mojego bloga wzbogacicie się w wiedzę medyczną .
Także ja póki co muszę przetrawić te informacje.
Trzymajcie się!

DZIANE!
じゃね

poniedziałek, 4 marca 2013

Łażenie po lekarzach i oglądanie anime

 Dzisiaj rano poszłam na szczepienie. Trochę kuło, ale szybko poszło. Oprócz mnie w poczekalni była tylko jedna koleżanka z klasy, a potem spotkałyśmy jeszcze dwie, które akurat szły. Wcześniej jeszcze widziałam kolegę z klasy, który jednak nie poszedł w kierunku przychodni. Ciekawe... xD
Poza tym czeka mnie dziś jeszcze wizyta u lekarza, więc póki co zmykam sobie coś fajnego porobić.
 W ogóle a propos anime, które aktualnie oglądam:

  • Naruto Shippuuden- ugh! Znowu fillery! Ile można? :((
  • Amnesia- nadal nie kumam co tam się dzieje (obejrzałam 8 odcinek z 13)
  • Psycho-pass- odcinek 19, nic ciekawego się w nim nie działo, poprzedni odcinek był naprawdę niezły.
  • A poza tym to jakoś innych anime mi się za bardzo nie chce oglądać. Z Durarara! stoję w miejscu, tak samo z Bleach'em, bo tak jakoś nie mam czasu oglądać.



DZIANE!
じゃね

niedziela, 3 lutego 2013

Koniec ferii

 Dokładnie... Czas do szkoły ;_;
Przez cały czas ferii praktycznie byłam chora :(
Nic za bardzo nie zrobiłam. Spotkałam się tylko z przyjaciółką i koleżanką. Dobre i to.
Zdecydowanie za szybko się skończyły. Nie mam pojęcia jak teraz wrócić do tej szarej, szkolnej rzeczywistości pełnej chamskich nauczycieli mających gdzieś czy nam się chce czy nie chce uczyć.
 Aktualnie jestem wściekła. A to dlatego, że wbrew sobie i swojej pogardzie do tego odrobiłam pracę domową z histy, którą facetka ZADAŁA nam NA FERIE. Czaicie chyba moją irytację?
Poza tym zmienili nam plan, a o tym, że ta zmiana jest już od jutra dowiedziałam się z fejsbuka. Taki pokopany plan lekcji, tyle tylko w nim dobrego, że w jeden dzień tygodnia mam tylko 4 lekcje na 8. No i wtedy jest git, ale tak poza tym to na serio czuję, że mnie to wszystko wkurza.
W takiej chwili spadam z neta, idę porobię coś bardziej relaksującego niż czytanie komentarzy o kolejnych zmianach w lekcjach itd. bo zwyczajnie mam tego dość.
A u was jak? Macie już ferie, czy już mieliście?
A propos mojego zdrowia- czuję się już znacznie lepiej, bo ostatnio różne dziwne rzeczy się działy i wszystko mnie bolało, ale już jest OK.

3majcie się i życzę wam też zero spiny ;) !
DZIANE!
じゃね

środa, 30 stycznia 2013

Ogólnie...

 Hej wam!
Już od jakiegoś czasu zbierałam się do napisania posta, ale jakoś nic mi nie przychodziło do głowy o czym by tu napisać. Nadal za bardzo nie wiem, ale cóż...
Jestem nadal chora- głowa mnie boli, katar mam aż mnie uszy pobolewają i w ogóle. Poszłam do lekarza i mam teraz antybiotyk. Miejmy nadzieję, że szybko wyzdrowieję, bo już praktycznie całe ferie mam zmarnowane :((
Czekam na nowy odcinek "Amnesia" i chcę gdzieś się odciąć od mamy, która ze mną siedzi w pokoju, żeby obejrzeć najnowszy odcinek Naruto Shippuuden ^^
Czyli to tyle u mnie- jak się jest chorym i odciętym od świata to za wiele do powiedzenia się nie ma.
Na koniec załączam kilka fotek superanckich butów! *u*

 Od takich eleganckich w kolorach pastelowych...
 Do mniamniuśnych trampek ^^

DZIANE!
じゃね

sobota, 26 stycznia 2013

Wyświetlenia i rodzeństwo

  Heja!
Co tam? Właśnie weszłam na swoje konto i moim oczom ukazało się, że moja strona zebrała 1000 wyświetleń ^^
Cieszę się niezmiernie i liczę, że na mojego bloga wpadać będzie jeszcze więcej osób! :)
Ja jestem na półmetku ferii i oczywiście musiałam się rozchorować. Nie oznacza to, że mam jakąś taryfę ulgową w domu. Brat dokucza mi niemiłosiernie i wydaje mu się, że może mi rozkazywać, przy czym podważa fakt czy w ogóle jestem chora (idiotyczny zarzut- po co miałabym udawać?! Już dziś nie byłoby mnie w domu i dawno objadałabym się pizzą z przyjaciółką albo spotkałabym się z koleżanką- jaką korzyść ma mi przynieść chorowanie?). Mama kazała mi dziś poodkurzać, a ja nie czułam się na siłach i zarzucono mi, że jestem leniwa... Aha... Ja nawet sama chciałam w pokoju poodkurzać i to w czwartek, ale właśnie wtedy się rozchorowałam. Najbardziej mnie po prostu irytuje w tym wszystkim, że mój brat się zachowuje wyjątkowo upierdliwie. Też macie tak z rodzeństwem, czy tylko mój brat jest naprawdę wkurzający?


DZIANE!
じゃね

środa, 16 stycznia 2013

Największa inwestycja rodziny...

...To ja. Ciągle rodzice na mnie pieniądze wydają. Jak nie na aparat ortodontyczny to leki na moje problemy z cerą, a teraz już również na leki na tarczycę. :((
Byłam dziś u lekarza i miałam robione USG tarczycy. Pani doktór powiedziała, że bardzo dziwne się rzeczy z nią dzieją i jeszcze, że widzi jakąś zawiązkę guzka czy coś O.O
Ja się w imieniu Jezusa Chrystusa nie godzę na takie coś!
Czemu jak nie żołądek albo wątroba to cera, a jak nie cera zęby, a jak nie zęby (z zębami też mam nieraz dziwne akcje) to tarczyca?
Nie wiem dlaczego mam tak słabe zdrowie...
 Hormon, którego parametry w badaniach krwi wyszły mi za wysokie to prolaktyna.
Czytam teraz o nim na wikipedii, kojarzę go z biologii, ale nie wiele o nim wiem. Oto co o nim teraz przeczytałam:

"Innymi źródłami syntezy prolaktyny mogą być komórki niektórych nowotworów oraz błona śluzowa macicy.Nadmiar prolaktyny (hiperprolaktynemia) może być odpowiedzialny za bezpłodność oraz zespół amenorrhea-galactorhea. "

Dziwne rzeczy...
W każdym bądź razie zobaczymy jaki będzie skutek po lekach.

A co w szkole? Już w przyszłym tygodniu ferie, więc nikomu nic się nie chce robić, w tym i mnie. Na angielskim  nauczycielka nam chciała sprawdzian zrobić, ale wszyscy (oprócz 2 osób) zgłosili nieprzygotowanie i ostatecznie go nie zrobiła, ale jedną z tych 2 osób zapytała... Takim oto sposobem wykorzystałam jedno jedyne nieprzygotowanie, które przysługuje mi na semestr, czyli jeśli nagle zapomnę pracy domowej to sayōnara i jedyneczka.
A propos chorób- znalazłam takie bekowe foto w necie- nie ma jak koty pełniące rolę żywych kaloryferów/ ogrzewczy xD

 3majcie się. Życzę wam mnóstwo zdrowia, bo ja tam doskonale wiem, jak ono jest ważne i cenne. Także nauczcie się doceniać to co macie. Cieszcie się każdym dniem kiedy możecie wstać z łóżka o własnych siłach i z tego, że nadal możecie oddychać.
Wiecie jak mówi jedno z 10-ciu przykazań: "Nie zabijaj!". Nie zabijaj też siebie (palenie papierosów też jest zabijaniem siebie. Płuca palacza są masakrycznie wyniszczone).
Także to tyle z mego ciut chaotycznego wywodu.
Zdrowia! (wam i sobie życzę)


DZIANE!
じゃね

PS.
Zmieniłam obraz u góry na Miku xD

piątek, 7 grudnia 2012

Bazgroły, bazgroły

 Hejka wam!
Cieszę się, że mam coraz więcej wyświetleń. ^^
Dziś czuję się jeszcze trochę lepiej niż wczoraj. Dziś wstawiam swoje 2 rysunki, które wyskrobałam jak siedziałam chora w wyrku. Może i jakość jaka taka, ale cóż- rysowałam ołówkiem, a zdjęcia cykam aparatem w telefonie (nie mam dobrego aparatu), więc na nic lepszego liczyć nie można. ;]

No i mój rysunek nr 2. Inspirowałam się szaloną modą japońską xD
Mam nadzieję, że się podoba?
 Dziś piątek. Raczej nigdzie się nie będę wybierać oprócz tego, że na młodzieżowe. Żałuję, że nie mogę odwiedzić mojej siostry, która studiuje w innym mieście, ale ja niestety w tygodniu nie mam wolnych dni jak studenci ;//
 Jeżeli jeszcze coś się wydarzy wartego zapisania to dopiszę do tego posta: "UPDATE".
Ale póki co to tyle. ;*

DZIANE!
じゃね

czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołajki i nie tylko

 Dziś Mikołajki!
Co dostaliście do buta?
Ja w sumie nic specjalnego. Tylko czekoladę Milkę.
I jeżeli wczorajsze zakupy to miał być mój prezent to dostałam również bluzkę na długi rękaw i szary sweterek ^^
 Poza tym? Czuję się dziś lepiej (wyłączając fakt, że boli mnie ząb, bo ogromna dziura mi się zrobiła, chyba ukruszył mi się ząb i muszę iść do dentysty ;//). Co mnie dołuje? Że jak zacznę znowu brać ten lek, który brać muszę (mama wybuliła na niego dużo kasy i mam aż dwa opakowania po 30 tabletek -.-") to znowu będę się koszmarnie czuć...
Ale co jest lepsze? Zdrowie ogólne czy zdrowa cera? Póki co chyba lepsze jest wyłykanie tych tabletek, bo jak mówiłam są drogie...
Ech... Smuteczek... A tak z innej beczki, to tak oto wygląda moja czekolada, którą już niemalże całkowicie pochłonęłam xD
Co tam jeszcze porabiam? Oglądałam Tonari no Kaibutsu-kun. Na animezone.pl.
Anime-shinden, które szczyci się tym, że niby dodają napisy jako pierwsi, a inni rzekomo od nich kradną i tere fere tak dalej nie stanęło po raz kolejny na wysokości zadania. Animezone wyprzedza shinden o kilka-kilkanaście godzin z wrzucaniem odcinków i dodawaniem tłumaczeń (czasami nawet kilkoma dniami). Dlatego w oglądaniu aktualnym moich dwóch shoujo posługuję się portalem animezone.pl i wam także ten portal polecam. Nawet jeśli nie ma odcinków czasami po polsku, bo na te trzeba niestety czasem trochę dłużej poczekać, to są za to odcinki z napisami angielskimi, które nawet taki szaraczek jak ja może zrozumieć.
 W ogóle- nie oszukujmy się. Polscy tłumacze biorą przetłumaczone z japońskiego na angielski napisy i tłumaczą je na polski, a potem wrzucają do sieci. Ja tylko chcę powiedzieć- chwała tym, którzy tłumaczą z japońskiego, bo to im zawdzięczamy to, że możemy oglądać nasze ulubione anime.
 Swoja drogą- wolę oglądać anime z napisami, niż z lektorem. Jak już pisałam kiedyś: "Czytanie nie boli", a dodatkowo uczę się zwrotów po japońsku ze słuchu i podoba mi się to.
To tyle póki co.
A na koniec dorzucam coś extra xD
Zastanawiałam się, który obrazek wrzucić, bo było parę faworytów, ale ostatecznie zdecydowałam się wrzucić te najbardziej orające banię.
#1
#2
#3
#4
#5
#6

Mam nadzieję, że tłumaczenia się podobają? :DD


DZIANE!
じゃね

PS. Musiałam rozszerzyć pole na posty, sorki. Mnie też teraz ciężko się będzie przyzwyczaić, ale mogę wtedy większe grafiki wstawiać i wyglądają bardziej estetycznie nie wychodząc poza "linie". ;)


piątek, 30 listopada 2012

Tak wyszło...

 Napisałam sprawdzian chyba dobrze, nawet nie dała takich wysp jak Bahamy itp.
Ale teraz jestem chora, wróciłam wcześniej do domu, leżę w wyrku. Moja wychowawczyni mnie zwolniła.
Będę wypoczywać, a wy się trzymajcie cieplutko i posłuchajcie TGD, świetna piosenka, kojarzy mi się z ZZ.

DZIANE
じゃね
PS.
Agnieszka Chylińska lubi TGD ^^ i ma rację, bo oni są super! Byłam na jednym  z ich koncertów- niesamowita atmosfera! A tak poza tym grałam w Simsy, kiedy nagle przegrzał mi się komputer i wyłączył się! Super! Straciłam tyle zmian w grze... -_-

środa, 28 listopada 2012

Odpoczynek przychodzi w zaskakujący sposób...

 Byłam dzisiaj w szkole. Pierwszą godzinę miałam okienko i przesiedziałam ją w szatni. Na drugiej miałam w-f. Jak zazwyczaj przebrałam się. Chciałam wydmuchać nos, lekko się może dźgnęłam? Nie wiem, w każdym bądź razie nic bolesnego sobie nie zrobiłam, ale... Zaczęła mi lecieć krew. Poszłam do łazienki, a już po paru sekundach krew ciekła mi z nosa jak z kranu. Zawołałam na koleżanki, żeby mi przyniosły chusteczki. Dziewczyny były dla mnie bardzo miłe i zachowały się z głową (nie wszystkie oczywiście). Jedna z nich poszła po pielęgniarkę, ale okazało się, że jej nie było, dlatego poszła od panią od w-fu. Mnie się zrobiło słabo. Naprawdę intensywnie krwawiłam i to z obu dziurek, kiedy drasnęłam się lekko może w jedną. Kiedy pani przyszła to z jednej dziurki przestałam już krwawić. Dostałam zwinięty bandaż, który miałam sobie wsadzić do nosa. Posiedziałam trochę, ubrałam się, zadzwoniłam po mamę, żeby po mnie przyjechała, zwolniłam się i pojechałam do domu. Dopiero po jakimś czasie przeszło mi osłabienie.
To wszystko było dziwne, ale chociaż w ten sposób mogłam trochę odpocząć, ale ten czas szybko minął, bo patrzę, a tu 17 za chwilkę. Jedyne co zdążyłam do tej pory zrobić to przeczytać jedną księgę z "Pana Tadeusza".
Moje życie jest pełne przygód...
 A tak z innej beczki, widzę, że mam dużo wyświetleń ze Stanów xD
Miło mi. Thank you for visiting my blog!

A w ogóle, to dlaczego w anime postacie w ...ekhem... Pewnych sytuacjach krwawią z nosa?! LOL
To biologicznie niemożliwe według mnie hah xD
Przykłady:
Perfect Girl Evolution
Albo chociażby Naruto

Mój nosebleed nie wyglądał ani tak ani tak XP

A na koniec pozwolę sobie dodać, że sama widzę, że dawno nie publikowałam nic związanego z Bogiem. To po części dlatego, że nie mam jakichś głębszych refleksji, co nie oznacza, że się nie modlę albo nie czytam Biblii. Nadal się modlę i czytam. Nie z przyzwyczajenia. Właśnie pomimo braku przyzwyczajenia- jestem raczej leniwa, więc to, że w jakiś sposób dbam o te życie duchowe świadczy, że jest to dla mnie ważne. 
Hmm... 
Nigdy nie wiadomo co się wydarzy, dlatego dobrze mieć oparcie w Bogu, który jest między innymi najlepszym lekarzem. Przyczyną mojego tak obfitego krwawienia było stosowanie pewnego leku, w którym dziś wyczytałam, że takie skutki uboczne są bardzo częste, tak samo jak ból pleców, który mi dokucza.
Także to tyle na dziś. Miałam dzień pełny wrażeń. Mam dosyć póki co xD

DZIANE
じゃね