Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lutego 2016

Co mnie smuci, a za co jestem wdzięczna

 Wiesz jakie to jest okropne?
Usłyszeć (a nawet czasem nie usłyszeć, bo ktoś ci nie ma odwagi powiedzieć tego w twarz!) teksty typu "jesteś wkurzająca!", "twoje komentarze są zbędne", "nikt cię nie pytał o zdanie" itp.?... Ale nie martw się- "w twarz" też to usłyszałam i przyjęłam do wiadomości.
Jednocześnie- mówi mi się, że nie mam prawa do pomyłek, do ucieczki, DO SŁABOŚCI.
Jestem osobą bardzo wrażliwą, emocjonalną. Hormony i bycie kobietą się do tego przyczyniają (i doskonale wiem, że nie są wcale dla niczego usprawiedliwieniem). Bywam pesymistyczno-realistyczna i ciężko mi czasem wykrzesać entuzjazm i wyjść ze swojej skorupy, bo gdy tylko próbuję, zaraz ktoś mi przypomina gdzie jest moje miejsce.
Dobrze wiem jak to jest być gdzieś niechcianą. To też nie jest miłe. Najbardziej bolą ciosy od osób, które nigdy ich nie powinny były zadać. Ktoś może nawet coś powiedzieć/napisać w miłym zdawałoby się tonie, ale z ich ust to największa obraza, bo usta mówią co innego, a po ich całym jestestwie widzi się, że tobą gardzą.
 Może i jestem wkurzająca. Nie wszyscy muszą mnie lubić. Nie. Problem jest też w tych, którzy uważają mnie za zbyteczną i nie dostrzegają mojej wartości.
 Tak, jestem słaba. Bacz, abyś ty nie upadł, bo ja chociaż leżę to powstanę, będę się czołgać, nie poddam się. Nie przegram.
Bo choćby wszyscy mnie opuścili i zrezygnowali ze mnie- jest taki jeden Ktoś kto ze mnie nie zrezygnuje i kto kocha mnie mimo tego jak drobiazgowa, wkurzająca, mało taktowna, słaba i do bólu szczera jestem. Tylko dzięki Niemu żyję. Gdzieś rok temu- mogłam naprawdę umrzeć
 Miałam operację- wyrostek, za długo czekaliśmy, żeby coś z tym zrobić. Myślałam, że się czymś z jedzenia przytrułam, ale nie. Ból się powiększał, dolegliwości się wzmagały, a gorączka rosła. Trafiłam do szpitala, nie wiedzieli co mi jest. Cały czas mnie badali, naciskali itp. Przenosili z oddziału na oddział. W końcu zapadła decyzja- na stół z nią. Byłam zrozpaczona. Bałam się. Później okazało się, że w jamie brzusznej miałam rozlaną ropę. Tyle jej było, że zapełniłaby dużą butlę. Po tym wszystkim byłam bardzo słaba i doszło jeszcze, że zakazili mnie bakterią. Długo leżałam w szpitalu i jeszcze potem zmagałam się ze skutkami tego wszystkiego i samym procesem rekonwalescencji.
Mogłam umrzeć, ale żyję.
Więc dziękuję Bogu, bo choć jestem marnością, On widzi we mnie wartość. Po coś jestem na tym świecie, a istnienie moje czy twoje nie jest żadnym przypadkiem! I jest Ktoś kto chce nadać memu i twemu życiu większy sens.
Dziękuję Bogu za Jego łaskę.
Moja pyzata twarz przed i po szpitalnych zmaganiach

poniedziałek, 28 września 2015

Krwawy księżyc cz.2

 Smutek. Krwawy księżyc (albo jak kto woli: Superksiężyc) miał być widoczny w moim miejscu zamieszkania. Miał być. Sprawdzałam. A wyszło? Jak zwykle.
Chmury. Ciemność egipska niemalże. Jedynym plusem jest youtube i to, że można było to obejrzeć w jakości na pewno lepszej niż patrzenie zwykłym, człowieczym, ułomnym okiem. Czasem chciałabym mieć własny teleskop, ale ludzki wzrok nadal by nie ogarnął gwiazd, planet, księżyców. I czyż tak rozmaity wszechświat nie ma Stwórcy Wszechrzeczy? Nie wierzę, że niemiałby mieć.
Tajemniczość, piękno, wspaniałe dzieło.

niedziela, 28 czerwca 2015

Tabu: homoseksualizm

 Ośmiel się stanąć w obronie tzw. tradycyjnych wartości. Zaraz zostaniesz uznany/a za osobę ciemną, zacofaną i głupią.
 O czym mowa? Akurat w tym wypadku o homoseksualiźmie. Temat tabu, nieprawdaż? (W całych Stanach Zjednoczonych pary homoseksualne mogą już legalnie wziąć ślub.) Tylko, że w dzisiejszych czasach wiele wartości i norm zostało wypaczonych. Choć niektóre nadal są aktualne (bo homoseksualizm-ok wg światowej opinii, ale morderstwa nadal-be?). Ludzie tak sobie wszystko formułują, żeby żyło im się wygodnie samym z sobą. Są wybiórczy. Bo jak to jest, że pewne rzeczy są uznawane za złe, a inne nie?
 Ja tylko stoję w obronie prawdy (i swój system wartości opieram właśnie na Piśmie Świętym). Biblijnej prawdy, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, a małżeństwo powinno być w poważaniu u wszystkich.
Nie ważne, czy komuś się to podoba czy nie. Tak mówi Biblia. >>Tutaj więcej info<<
Bóg nie stworzył Adama i Stefana, tylko Adama i Ewę. Jako mężczyznę i kobietę stworzył ich.
 Kobiety i mężczyźni są różni, a razem, jako małżeństwo stanowią odbicie Boga. To matka i ojciec pokazują nam jak to jest być kobietą i mężczyzną. Matki często są czułe i wrażliwe, a ojcowie nie raz bywają tymi, którzy trzymają dyscyplinę, ale są też przy tym kochający. Te dwie, różne osoby pokazują nam świat i równoważą się nawzajem. Mówi się przecież nie raz o "kryzysie ojcowstwa" kiedy to ojciec jest nieobecny, stale bądź w pewnym stopniu, w życiu dziecka. Sama mogę nawet stwierdzić, że takie dzieci czują się w jakiś sposób pokrzywdzone, że jednak to nie to samo, że czegoś im brakuje...
 Ale, ale. Za bardzo zabrnęłam w tematy rodziny. Chciałam po prostu powiedzieć co na ten temat mówi Biblia. Bóg kocha człowieka, grzesznika, ale nienawidzi grzechu. Czy mamy trwać w grzechu, aby jego łaska obfitowała? Przenigdy! Jezus nas wykupił swoją drogocenną krwią. On zniszczył i potępił grzech, choroby i przekleństwo w ciele. Jezus oferuje nam swoją pomoc w zmaganiach. On cię kocha tak bardzo! Nie jesteś sam/a. W Bogu można odkryć swoją prawdziwą tożsamość. Już nie będącą łatką 'homoseksualista', lecz oczyszczone Dziecko Boże. Święte i wolne! Chociaż opinia publiczna może uważać inaczej. 
 Jeżeli się nie zgadzasz możesz tylko prychnąć i przejść do porządku dziennego z otrzymanymi tu informacjami. To jest bolączka ludzka- wolna wola. Ostatecznie to i tak ty decydujesz w co wierzysz, co uznajesz i dlaczego. Jednak ja, z własnego przykładu mogę ci powiedzieć, że Bóg jest dla mnie realny, a Jego Słowo jest prawdą. Otrzymałam od Niego wiele cennych lekcji i wskazówek (Biblia- najlepsza instrukcja). I wiele razy też otrzymałam pomoc po modlitwie. Np. Zostałam uzdrowiona z powikłań pooperacyjnych. Zachęcam cię do szukania Prawdy, do szukania Boga i modlitwy. Zauważ, że nikogo tu nie hejtuję, tylko wyrażam swoje zdanie w sprawie.
Chociaż wielu może mnie znienawidzieć za wyznawane wartości. Ale! Tylko śnięte ryby płyną z prądem. Więc ja chcę iść pod prąd w metaforycznym i pozytywnym tych słów znaczeniu.
3majcie się!
Jana 15;18
~Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie przedtem znienawidził niż was~ Jezus Chrystus

poniedziałek, 5 stycznia 2015

ewolucja vs. Bóg - gdzie jest PRAWDA?

Hej wam!
Nie pisałam jakiś czas, bo studia itd. Ale teraz, kiedy mam jeszcze chwilkę wolnego postanowiłam wstawić post o tematyce, która leży mi na sercu, jako, że na studiach spotkałam różnych ludzi, a wśród nich takich o specyficznych poglądach.
Dlatego mój dzisiejszy post jest refleksjami pod tytułem "ewolucja vs. Bóg".
Jest to również tytuł niesamowitego filmu, zmuszającego do refleksji nad życiem oraz tym, w co się wierzy. Pokazuje, że tak naprawdę NIE MA DOWODÓW na słuszność teorii ewolucji.  Jest tylko WIARA. A, żeby nazwać coś nauką potrzeba tych dowodów. Inaczej można to tylko nazwać bajeczką dla naiwnych. Czy jesteś ślepo podążającą, za tym co ci powiedzą naukowcy, owcą czy badasz to, w co wierzysz?
Ja wierzę Bogu i że Jego Słowo jest Prawdą. Im większe robię "badania" pod katem ewolucjonizmu, tym bardziej widzę, w jakim kłamstwie tkwią ludzie w to wierzący.
Ludzie wybierają wiarę w ewolucjonizm, ponieważ w jakiś sposób zwalnia ich to od odpowiedzialności za swe niemoralne czyny. W każdym razie- to bardzo wygodne wierzyć w powiedzenie "Szalej duszo, piekła nie ma.", ale jak bardzo naiwne...
Polecam obejrzenie tego filmu, a poza tym...

1) "Teoria ewolucji to bajka dla dorosłych" artykuł na podstawie anglojęzycznego oryginału, który zawiera jeszcze tylko troszkę więcej info >>Tutaj<<
2) "Nauka daje coraz więcej argumentów na rzecz istnienia Boga"- artykuł także rozważa, czy poza Ziemią istnieją inteligentne formy życia
3) Wielki wybuch, a zasada zachowania pędu- Moje wnioski (również wysnute na podstawie filmu "Wiek Ziemi") brzmią tak: Nawet planety i galaktyki- nie wszystkie kręcą się w tym samym kierunku, co wskazuje, że teoria wielkiego wybuchu jest błędna, bo gdyby była prawdą to, zgodnie z zasadą zachowania pędu, wszystko kręciłoby się w jednym kierunku.
4) Film "Wiek Ziemi"- może i dosyć old school'owy, ale jest mocnym argumentem za istnieniem Boga i błędnością teorii ewolucjonistycznych.
5) Datowanie węglem? Chyba nie.
6) Coś o datowaniu uranem...

W co i KOMU wierzysz? Decyzja należy do ciebie. Zachęcam do szukania Boga, szukania Prawdy i do modlitwy. Tutaj możesz się dowiedzieć więcej-->> SzukającBoga
Nie zachęcam do żadnej religii. Tylko do żywej relacji z Bogiem, modlitwy, czytania Biblii, bo sama na co dzień doświadczam jak niezwykły On jest i jak bardzo kocha mnie i ciebie też!



Dziane
じゃね

sobota, 6 września 2014

Alleluja i do przodu ;)

 ~Mam nadzieję w Bogu i idę do przodu.~
Trochę się u mnie działo, a trochę się nie dzieje, ale jak już ta faza przejdzie to pewnie nie omieszkam się tym podzielić. Póki co staram się nie martwić i cieszyć się chociażby i z małych rzeczy. Niektórzy moi znajomi co szkołę średnią mają czteroletnią postawili ostatni krok na tym etapie edukacji. Mój brat też poszedł do szkoły. Śmiesznie jest tak siedzieć w domu kiedy go nie ma i potem patrzeć jak wraca. Nie lubi mojej byłej wychowawczyni. Z błahych powodów. Bo jest wymagająca.
Z innych newsów. Zepsuł mi się komputer i korzystam teraz z drugiego, ale on coś nie jest kompatybilny z drukarką, a będę musiała coś wydrukować, więc trochę lipa... Też trzeba coś obczaić.
Z anime mam ogromne zaległości, więc...
Do usłyszenia innym razem :)
Dziane
じゃね


sobota, 31 sierpnia 2013

Wakacyjnych wspomnień czar

 Hej!

Nie mogę uwierzyć, że to już ten moment, że po jutrze znów wracam do tego miejsca zwanego szkołą. Konfrontacją mojego lenistwa z wymogami edukacji. Miejsca spotkania z dobrymi znajomymi i z tymi nie dobrymi, których się po prostu zna, z konieczności przebywania z nimi w jednej klasie. To samo z nauczycielami- niektórymi w porządku, a z innymi będącymi zgorzkniałymi do cna i mających swoje fazy. Zbliża się czas straszenia maturami jak jeszcze nigdy wcześniej i jeszcze większego wpędzania w kompleksy wykazywaniem nam jak to niczego nie potrafimy, bo toż przecież 3 klasa.
 Za sobą zostawiam te 2 miesiące słodkiego nic-nierobienia i lenistwa i w sumie uświadamiam sobie, że nie było aż tak nudno i źle. Dnie spędzone na zbieraniu malin, truskawek, drylowaniu wiśni, a ostatnio na oddzielaniu śliwek od ich pestek (461 śliwek- moje palce nie chcą się domyć i pozostają lekko brązowe)...
 Dni poświęcone nauce gry na gitarze. Tak, moje zapęcherzone palce, w których teraz zostało chyba zerwane nie jedno połączenie nerwowe i brak wyczuwania zbyt dobrze powierzchni przedmiotów będą chyba dobrym tego dowodem.
 Komary i ślady bitwy z nimi w postaci ukąszeń bądź też brzydkich placków na ścianach...
 Dni obozowe i wyjazdów spędzonych w gronie chrześcijan, a wśród nich będących wegetarian, wegan i prawie wegetarian, ale nie do końca. Trochę naigrywanie się z odmiennych smaków, gustów i przekonań. Przybijanie piątek z innymi mięsotarianami. Zmywanie naczyń gąbką +9... Kąpanie się późnymi wieczorami w jeziorze (aczkolwiek w moim przypadku tylko moczenie nóg i kibicowanie odważnym). Zawieranie nowych znajomości i odnawianie tych starszych. Obserwowanie rozkwitów miłości. Śmianie się z korzenia i liści jako metafory związku. Stołowanie się w Maku, korzystanie z wifi, żeby oglądać tam śmieszne filmiki albo filmiki disco polo (albo tych 2 w 1). Korzystanie z gościnności babci i jej sąsiadów, którzy zapomnieli założyć hasło na wifi. Konfrontacja z wagą i kilogramami po powrocie od babci. Postanowienie zrzucenia paru kilo po czym powrót do starych nawyków i rzucanie się na każdą kostkę czekolady.
 To był też dobry czas z Bogiem. Możliwość bycia na konferencji modlitewno-proroczej. Założenie postu od mediów i zaskakująco pozytywne efekty. Już prawie kończę czytać całą Biblię (zostało mi tylko parę ksiąg Starego Testamentu). Czytanie książki "Żywa woda" po dobrych wspomnieniach z "Człowieka z nieba" i wewnętrzne poczucie tego, że nasza wiara wciąż nie dorasta do pięt ludziom prześladowanym za ewangelię, w np. takich Chinach. Oglądanie kościoła online i poczucie zbudowania się, wyciągnięcie wniosków na przyszłość i potwierdzenie tezy, że "jesteś tym co jesz", tym czym się karmisz.
 Może nie wszystko poszło tak jak bym chciała i nie wykorzystałam pełni potencjału tych wakacji, ale to pierwsze takie moje wakacje w życiu gdzie mam poczucie, że nie mam najmniejszej ochoty wracać do szkoły, bo aż tak to się nie nudzę. Ze smutkiem pozostaje mi po prostu przejść do normalnego porządku dnia, a kiedy będzie mi źle pocieszyć się myślą przeżycia kolejnych wakacji jeszcze bardziej intensywnie w przyszłym roku, bo przypadnie mi na to aż cały miesiąc dłużej wolnego czasu. I choć stanę na rozdrożu i już w mojej poukładanej strefie bezpieczeństwa zaczynam czuć utratę gruntu z powodu niewiadomych jakimi są m.in. wybór studiów, miasta, w którym bym je ewentualnie odbywała i sterty pytań typu "A co jeśli...?" to chcę się tym zupełnie nie przejmować i powierzyć wszelką swą troskę Bogu, gdyż On ma o mnie staranie i on ma o mnie myśli o pokoju, nie o niedoli i aby zgotować mi przyszłość i natchnąć nadzieją (Jerem.29;11).
 Więc pojawia się tylko jedno pytanie: a jakie były wasze wakacje? ;)

Dziane
じゃね

czwartek, 2 maja 2013

Z życia...

 Hej wam!
Dawno nie pisałam- bardzo intensywny czas w szkole i inne czynniki na to wpłynęły.
Działy się i dzieją różne rzeczy, ale dzisiaj o góra dwóch.
Między innymi o tym:
Byłam wczoraj w hipermarkecie z mamą i bratem. Stały sobie jakieś kosmetyki. Mama oczywiście musiała podejść. Za cel wybrała sobie antyperspiranty, a ja jako, że nie lubię tej firmy powiedziałam głośno co o niej myślę- po prostu, że jest beznadziejna. No i pani, która stała obok zaczęła się oburzać, że jak to, to przecież bardzo dobra firma itp. itd. i że jej tam bardzo odpowiada. A ja sobie myślę: "Kobieto!! O CO CI CHODZI?! Matko, czy ja się pytałam kogoś o zdanie???" No i swoją drogą: przecież starsze kobiety (bo ta była około 50-tki) nie mają takiego problemu z potliwością co osoby w wieku dojrzewania, to na jakiej podstawie kobieta stwierdza, że kosmetyki z tej firmy są dobre? Od szamponu wyżej wspomnianej miałam łupież mimo, że szampon był przeciwłupieżowy, więc ja jakieś podstawy do swojej oceny mam.
No więc to tak. Swoją drogą- polska mentalność jest dziwna. Polak nie przemilczy sprawy, nawet jak to nie jego interes, a starsze panie w różnych środkach komunikacji miejskiej (i nie tylko) nie omieszkają powiedzieć wam historii swojego życia. I nie ważne czy tego chcesz słuchać czy nie.
 Z innych wieści...

Bardzo się boję, bo...
W najbliższym czasie mam mieć chirurgicznie usuwaną 8-mkę (mam ich w sumie do takiego usunięcia trzy, ale z dwiema najbliższymi pani ortodontka radzi się wstrzymać jeszcze przez rok). I strasznie mi się ryczeć chce, bo wcale mnie nie uspokaja fakt, że będę mieć znieczulenie- to nie jest dla mnie nic nadzwyczajnego, a i przy znieczuleniu, znając  mój dziwny organizm, nie znaczy to, że nie musi nic boleć. Po drugie to jest to, że przecież jakaś obca kobieta, u której nigdy nie byłam będzie mi gmerać w dziąsłach, a ja mam taki odruch przełykania śliny, nawet jeśli jej nie ma (a wtedy to jest dla mnie jeszcze bardziej stresujące i frustrujące- ta suchość w ustach). Po trzecie- szwy. Szwy na dziąsłach?! Co to ma być?! Po czwarte- słabe gojenie się dziąseł i opuchnięta twarz, a po piąte: czytałam trochę na forach o tym i wcale mnie wieści stamtąd nie pocieszyły, a tym bardziej jestem teraz roztrzęsiona. W kalendarzu przeczytałam dziś werset, o którym myślałam, ale mimo to nie przynosi mi ulgi "Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni" Mat.5,4 i od wczoraj myślę nad pewnymi słowami, które Bóg skierował do mnie kiedy modliły się o mnie pewne dziewczyny. Izajasza 43,2- mowa w tym wersecie, że gdy będę przechodzić przez różne trudności to Pan będzie ze mną, a ja wyjdę z tego zwycięsko (tak to interpretuję). Kiedy jakieś 3 miesiące temu usłyszałam to Słowo skierowane personalnie, do mnie, to nie miałam jeszcze pojęcia z jakimi trudnościami przyjdzie mi się zmierzyć...A tu zwalają się one na mnie jak wody rzeki, a ból jak ogień... Okazuje się, że mam chorą tarczycę i że tabletki będę prawdopodobnie brać do końca życia, później to, że w wakacje nie wolno mi przebywać na słońcu, bo od tabletek na trądzik, które biorę mogę dostać raka skóry, a teraz, że czekają mnie kolejne sensacje z zębami...
Jeszcze moje serce się nie uspokoiło, a znów przychodzi strapienie...
Póki co nie jestem w zbyt radosnym nastroju. Nie pozostaje mi nic innego jak się modlić i wylewać swój ból i frustracje przed Bogiem. Trzeba żyć. I przetrwać te próby...
Do usłyszenia.


DZIANE!
じゃね

piątek, 4 stycznia 2013

Kawaii *.*

Heja!
 Dziś od telefonu odpadła mi zawieszka i chciałam kupić nową, ale znalazłam ją z powrotem, bo ją mama i brat zauważyli. Co tam u mnie ciekawego? Rodzinka ogląda "Władcę Pierścienia", a tata wywiera na mnie presję, żebym mu oddała kompa, bo on chce wejść. Ja sobie przeglądam neta, a konkretniej yatta.pl, bo już od dłuuuuuuugiego czasu zaczajam się, żeby coś zamówić. I mimo, że stara jestem już- w tym roku 18-nastka, ale jaram się opaską z uszkami! *.*
Muszę się zarejestrować ponownie na tej stronie, bo raz się zarejestrowałam i zapomniałam hasła... I loginu... xD
Skleroza nie boli. 
 Co poza tym? Zwyczajnie- kolejny tydzień mam zawalony klasówkami i sprawdzianami- ugh!
I co jeszcze? Założyłam post. 21 dni bez słodyczy- głównie czekolady, cukierków, ale też bez szkodliwego żarcia. Wyjdzie mi to na zdrowie, a przede wszystkim wierzę, że wpłynie na moją relację z Bogiem, bo robię to dla niego. Chcę się skoncentrować bardziej na modlitwie.
 Także to tak tyle z tego co u mnie słychać.
Pytanie dla dziewczyn: 
Znacie jakiś fajny polski sklep internetowy sprzedający jakieś gadżety związane z anime itp. oprócz yatta.pl albo sprzedający fajne ciuchy w stylu mody japońskiej?
Bo osobiście znam ze 2 strony, ale na jednej koleżanka zamawiała i mówiła, że tylko do śmieci się ciuch nadawał, który zamówiła.

DZIANE!
じゃね

środa, 2 stycznia 2013

Nowy Rok, stary nieogar.

 Yo!
W Sylwestra byłam u siostry. Razem poszłyśmy spotkać się z jej znajomymi z kościoła. Było dużo dobrego żarełka i picia. Modliliśmy się, śpiewaliśmy, tańczyliśmy, graliśmy, rozmawialiśmy. Tak się dobrze bawiliśmy, że nawet nie zauważyliśmy, że już północ. Wyszliśmy oglądać fajerwerki. Każdemu inaczej chodził zegarek, więc się chyba okazało, że już po odliczaniu, ale dla beki po 2 razy odliczaliśmy wstecz od 10-ciu. Fajerwerki szły non stop przez 15 minut. Siedzieliśmy do prawie 6.00. Wtedy się zaczęliśmy zbierać. Gdyby nie to, że tańczyliśmy, co mnie pobudziło, to zasnęłabym na miejscu, a tak jakoś dałam radę, bo miła koleżanka nas podwiozła pod sam blok *.*
I super ^^
No i jeszcze się umyłyśmy, przebrałyśmy i mogłyśmy paść spać. Żałuję, że musiałam iść dziś do szkoły, bo wtedy mogłabym u siostry zostać dłużej i pospać też dłużej, a tak to o 11.30 musiałam wstać, żeby się zacząć ogarniać, bo musiałam na pociąg zdążyć.
Na autobus zdążyłam, na pociąg też, nawet na właściwej stacji wysiadłam (chociaż prawie, a bym wysiadła za wcześnie- wychyliłam tylko głowę i patrzę: "Ups, to nie tutaj, jedziem dalej" xD).

 Mam nadzieję, że Nowy Rok będzie lepszy niż poprzedni, bo poprzedni był naprawdę ciężki.
Czemu stary nieogar w tytule? A bo temu, że nadal jestem zniechęcona, nie chce mi się nic robić i ogólnie forever niewyspana. Mam jutro klasówkę, a raczej poprawę, z matmy, ale nie wiem czy poprawiać. Z matmą sobie radzę, ale klasówka była denna i mi nie poszła i mi teraz 4 wychodzi, a wychodziło mi 5... Ale nie mam motywacji, żeby się starać to poprawiać. Będę musiała przemyśleć czy to poprawiać...
 Także ogólnie: życzę wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
A sobie życzę bardziej ogarniać i dokonywać słusznych decyzji, zgodnych z wolą Bożą. Chciałabym, zawsze stawiać Boga na pierwszym miejscu.
 O! I w końcu! Przyszło mi potwierdzenie rejestracji na ZZ! Jupi! Myślałam, że się nie doczekam!
Także to tyle na dziś ;)


DZIANE!
じゃね

niedziela, 16 grudnia 2012

Góry i doliny...

 Hej.
Mam doła. Mam 6 klasówek w ciągu 4 dni. To dla mnie dużo za dużo. Ponad moje siły, więc jeśli będę w tym tygodniu mało aktywna, to właśnie dlatego.
 Najgorszy dzień jest jutro, bo mam 3 klasówki na raz i drukarka nie chce mi drukować, a koniecznie muszę wydrukować taką kartkę na historię...
 Koleżanka poradziła mi oddać wszystko Bogu... Póki co mam doła jak nie wiem i słabo mi to "oddawanie wszystkiego Bogu" idzie...
 Właśnie teraz poszłam do pokoju, zrezygnowana, żeby zacząć ręcznie przepisywać to co miałam wydrukować, ale chwała Bogu- pomodliłam się i akurat odpisała mi koleżanka, która napisała, że mi to wydrukuje :'>
 To mi ratuje życie. Czyli Bóg wyeliminował póki co choć jeden mój problem. Teraz tylko czekać co dalej...
Do usłyszenia. Mam nadzieję, że wszystkie problemy się rozwiążą i że zacznę wierzyć w to, nie tylko mieć nadzieję.
 Minęło trochę minut aktualnie i okazało się, że jedna koleżanka co miała mi pomóc to pomóc mi nie mogła, ale za to napisała do mnie inna znajoma i ta mam nadzieję wydrukuje mi tą straszną kartkę z historii ;_;
Jakby ktoś chciał wiedzieć jak ona wygląda, to wygląda ona tak:
Możecie sobie to jakoś powiększyć, ale i tak na pierwszy rzut oka widać, że tu jest tyle tekstu nawalone- jak to odczytać? :'(
 W ogóle- trzeba sobie pomagać, bo "kto co sieje to i żąć będzie"- ktoś inny powiedziałby, że to jakieś prawo Karmy czy czegoś takiego, a to wcale nie prawda! To jest zapisane w Biblii, Jezus to powiedział. Innymi słowy- będziesz dla kogoś niemiły to i ten ktoś będzie taki dla ciebie.
Ech, jestem już tym wszystkim wykończona.
 Jak będę miała czas to zdam wam relację z tego co się w końcu udało, a co nie (mam nadzieję, że ta druga opcja nie wejdzie w grę).
Na koniec dodaję cosplay, który mi się bardzo podoba (Kamisama Hajimemashita) ^^


DZIANE!
じゃね

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wysłuchane modlitwy

 Hej wam!
W niedzielę wydarzyło się coś fantastycznego! Mianowicie, w kościele pojawiła się dziewczyna, której daaawno już nie widziłam, jej chyba ostatnio rok, prawie 2 lata temu. A ja się właśnie przez dłuuuższy czas modliłam o to, żeby do kościoła wróciła! Bóg działa i wysłuchuje modlitw. To moje świadectwo jego działania nr 1, którym się chcę podzielić, ale jest jeszcze...
Numer 2
Wczoraj się modliłam, bo dowiedziałam się w sobotę po południu, że dziś klasówka z biologi.
Próbowałam się uczyć, ale jakoś mi to nie szło. Tak więc, modliłam się o to, żeby Bóg mi jakoś pomógł, żebym np. wyjaśniła nauczycielce, że byłam chora, niedawno się dowiedziałam i czy mogłabym pisać tą klasówkę innym razem. (Tak się jednak nie stało.)Wróciłam do nauki, ale czułam taki niepokój jak się uczyłam i stres, a jak przestawałam się uczyć to uczucie mijało. Tak więc pomyślałam coś w stylu: "Panie Boże, co będzie, to będzie, wszystko w twoich rękach.". Następnego dnia [patrz: dzisiaj] 2 lekcje przed biologią, dowiedziałam się, że nie ma mojej nauczycielki od tegoż przedmiotu. Alleluja! Modlitwa wysłuchana!!! Chwała Bogu! <3
 Więc jak widzicie: Bóg działa. W większych i mniejszych sprawach. Potrzebne są tylko bodajże dwie rzeczy, może trzy. Modlitwa+wiara+zaufanie Bogu=sukces --> nawet pozornie (i niepozornie) zła sytuacja zmieni się w dobrą. Bo o tym mówi List do Rzymian 8,28 "Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują; to jest z tymi, którzy według jego powołania są wybrani" -cytuję z pamięci, więc może nie być dokładnie słowo w słowo tak jak jest w Biblii, ale sens, myślę, jest zachowany. ^^

Haha znalazłam takie foto w necie:

Bo nawet w anime się modlą, chociaż nie wiem do kogo, ale ja tam wiem do kogo się modlę
Do jedynego, prawdziwego Boga, który wysłuchuje moich modlitw i na prawdę
na nie odpowiada.
A wy?


DZIANE!
じゃね

niedziela, 2 grudnia 2012

O! Jak ja chcę tą płytę!!!

Nowa płyta TGD "Uratowani"! Chcę! Chcę! Chcę! Chcę!!!!!!
Na tej--->stronie< można przesłuchać chociaż fragmentami tą płytę. Uwielbiam ten zespół! Oni tak świetnie uwielbiają Boga i mają super piosenki!
 Jedną z moich ulubionych piosenek jest ta, którą podkreśliłam, zatytułowana "Zmiłuj się Panie".
Aktualnie na fejsie odbywa się losowanie i można tą płytę wygrać. Chciałabym, ale to tylko marzenia, pewnie będę musiała czekać aż ukaże się w moim kościelnym sklepiku.
Sorki, wiem, że mały ten obrazek, ale jak wejdziecie na ten link co podałam, to zobaczycie ;)

Nom, ja nadal chora i pocę się w wyrku, boli mnie głowa. To niesamowite jak wiele mam teraz wolnego czasu :O <shock> Choroby czasem są po to, żeby odpocząć i zrobić coś na co normalnie nie ma się czasu (no wiadomo, choroba sama w sobie nie jest przyjemna, ale choć taki w niej znajduję plus).
 Nadal czytam książkę "Syn Hamasu". Wniosek, który mi się nasuwa? Nie ma innego Boga jak tylko ten, którego imię brzmi "Jestem, który Jestem". Pewnego dnia oglądałam sobie jakiś film dotyczący 10 przykazań i w tym filmie było dopowiedzenie, że to imię właśnie to znaczy, że Bóg nie musi mieć imienia, bo jest jedyny i prawdziwy. Inni pseudo-bożkowie mają imiona takie jak Allah, czy np. w starożytności (nie wierzę w żaden okres prehistorii, dlatego uważam, że starożytność jest najdawniejszym okresem w dziejach ludzkości i istnienia świata) ludzie czcili bożka Baala, o czym możemy często czytać w Biblii, że drażnili w ten sposób Boga i pobudzali Go do gniewu.
 Ale to tak na marginesie. Poza tym? Oglądałam niedawno kolejny odcinek Sukitte Iinayo (lub jak kto woli Sukitte Ii na yo), tym razem nie wytrzymałam i zaczęłam oglądać po angielsku (z drobną pomocą tłumacza), ale jestem zaskoczona (pozytywnie), że tak dużo zrozumiałam, bo po nawet niecałych 2 latach regularnej nauki angielskiego zrozumiałam prawie wszystko :D
Fajnie! :DDDDDD
A teraz zmykam, losowanie płyty zakończy się dziś około 21.30, czyli za jakieś 30 minut. Ciekawe kto wygra? Nawet jeśli nie ja, to mam nadzieję, że ktoś z moich znajomych (bo dużo z nich bierze udział w tym losowaniu).
Życzę wam dużo zdrowia w tym okresie grypowym. I wiecie co? Już niedługo Mikołajki! ;D
Co sobie zażyczyliście z tej okazji? Ja muszę się zabrać za napisanie jakiejś skromnej listy do "Mikołaja" xD
Z biegiem lat uświadamiam sobie, że czasem mam za wysokie wymagania. W tym roku chyba poprzestanę na tym, że zażyczę sobie jakiejś książki o Japonii i jakiegoś ciucha (kolekcjonuję piżamki ;DD).
Więc ponawiam pytanie:
Czego wy byście sobie życzyli na Mikołajki, albo pod choinkę?

DZIANE!
じゃね

PS. Ciągle śpiewam: 
"Ty kochasz prawdę, na duszy dnie schowaną. Skruszonym sercem nie pogardzisz Panie!"

sobota, 1 grudnia 2012

So lazy...

 Tak mi się dzisiaj nic nie chciało. Wstałam w okolicach 10.00 i patrzę przez okno i...
PADA ŚNIEG!!!

Ale szybko skończył padać. I się rozpuścił.
Mam nadzieję, że niedługo znowu sypnie.
 Jak mówiłam, nic prawie nie robiłam. Siedziałam między innymi na kompie, a piesek obgryzał mi nogi xD
Zaczęłam czytać książkę "Syn Hamasu", ale póki jej nie przeczytam całej to nie mogę za bardzo zrecenzować. Jest właśnie między innymi o tym jak powstała organizacja Hamas i przedstawiająca konflikt Palestyńsko-Izraelski. Pokazuje, że istnieje inne oblicze muzułmanizmu, nie tylko dżihad i że nie wszyscy są terrorystami (wbrew stereotypom). I w końcu (do tego momentu jeszcze nie dotarłam w czytaniu tej książki, ale wiem z opisu) pokazuje, jak ów "syn Hamasu" nawraca się i poznaje Jezusa jako swojego osobistego Pana i Zbawiciela.
 Oglądałam ostatnio z mamą program Joyce Meyer "Codzienna radość życia" na religia.tv (kanał ten mi nie bardzo odpowiada, ale zdarza się, że czasem puszczą coś naprawdę wartościowego, czym jest na 100% kazanie Joyce Meyer- polecam jej książki tj. "Piękno z popiołów" czy chociażby "Bitwa o umysł") i powiedziała coś co chcę wam przekazać: "Jezus nie umarł po to, żeby tworzyć nową religię! Jezus przyszedł, żeby umrzeć na krzyżu za CIEBIE, żeby CIĘ zbawić, dokonać coś czego nie mogło dać wypełnianie dobrych uczynków czy przestrzeganie 10 przykazań. On otworzył CI drogę do nieba. Chce pojednać CIĘ z Ojcem. Wystarczy, że przeprosisz Go za swoje grzechy i poprosisz by został Twoim Panem i Zbawicielem. Jak to zrobić? Na tej stronie --> SzukającBoga znajdziesz informacje, których być może szukasz oraz słowa przykładowej modlitwy, która może zmienić TWOJE ŻYCIE.
Make your choice.
Wszystko zależy od CIEBIE i od TWOJEJ DECYZJI, ale pamiętaj: Może to ostatnia szansa?
DZIANE
じゃね



środa, 28 listopada 2012

Odpoczynek przychodzi w zaskakujący sposób...

 Byłam dzisiaj w szkole. Pierwszą godzinę miałam okienko i przesiedziałam ją w szatni. Na drugiej miałam w-f. Jak zazwyczaj przebrałam się. Chciałam wydmuchać nos, lekko się może dźgnęłam? Nie wiem, w każdym bądź razie nic bolesnego sobie nie zrobiłam, ale... Zaczęła mi lecieć krew. Poszłam do łazienki, a już po paru sekundach krew ciekła mi z nosa jak z kranu. Zawołałam na koleżanki, żeby mi przyniosły chusteczki. Dziewczyny były dla mnie bardzo miłe i zachowały się z głową (nie wszystkie oczywiście). Jedna z nich poszła po pielęgniarkę, ale okazało się, że jej nie było, dlatego poszła od panią od w-fu. Mnie się zrobiło słabo. Naprawdę intensywnie krwawiłam i to z obu dziurek, kiedy drasnęłam się lekko może w jedną. Kiedy pani przyszła to z jednej dziurki przestałam już krwawić. Dostałam zwinięty bandaż, który miałam sobie wsadzić do nosa. Posiedziałam trochę, ubrałam się, zadzwoniłam po mamę, żeby po mnie przyjechała, zwolniłam się i pojechałam do domu. Dopiero po jakimś czasie przeszło mi osłabienie.
To wszystko było dziwne, ale chociaż w ten sposób mogłam trochę odpocząć, ale ten czas szybko minął, bo patrzę, a tu 17 za chwilkę. Jedyne co zdążyłam do tej pory zrobić to przeczytać jedną księgę z "Pana Tadeusza".
Moje życie jest pełne przygód...
 A tak z innej beczki, widzę, że mam dużo wyświetleń ze Stanów xD
Miło mi. Thank you for visiting my blog!

A w ogóle, to dlaczego w anime postacie w ...ekhem... Pewnych sytuacjach krwawią z nosa?! LOL
To biologicznie niemożliwe według mnie hah xD
Przykłady:
Perfect Girl Evolution
Albo chociażby Naruto

Mój nosebleed nie wyglądał ani tak ani tak XP

A na koniec pozwolę sobie dodać, że sama widzę, że dawno nie publikowałam nic związanego z Bogiem. To po części dlatego, że nie mam jakichś głębszych refleksji, co nie oznacza, że się nie modlę albo nie czytam Biblii. Nadal się modlę i czytam. Nie z przyzwyczajenia. Właśnie pomimo braku przyzwyczajenia- jestem raczej leniwa, więc to, że w jakiś sposób dbam o te życie duchowe świadczy, że jest to dla mnie ważne. 
Hmm... 
Nigdy nie wiadomo co się wydarzy, dlatego dobrze mieć oparcie w Bogu, który jest między innymi najlepszym lekarzem. Przyczyną mojego tak obfitego krwawienia było stosowanie pewnego leku, w którym dziś wyczytałam, że takie skutki uboczne są bardzo częste, tak samo jak ból pleców, który mi dokucza.
Także to tyle na dziś. Miałam dzień pełny wrażeń. Mam dosyć póki co xD

DZIANE
じゃね

piątek, 9 listopada 2012

Czas leczy rany?

Po tej strasznej wieści jaką otrzymałam wczoraj przeryczałam całe popołudnie i wieczór. Do późna siedziałam w zadumaniu. Jako, że nie mogłam zatrzymać potoku łez zaczęłam czytać Biblię. Nawet nie pamiętam o czym dokładnie czytałam, ale wiem jedno- pomogło, jakoś się tak bardziej uspokoiłam.
 Chociaż nie mogę tego zrozumieć, co się stało, nie zamierzam z tym dyskutować. Czasu nie cofnę, życia nie zwrócę. Mówi się, że czas leczy rany. Czy to prawda? Nie wiem. Może po części tak? Mnie z kolei w wakacje umarł wujek... Ale wiadomo- to nie to samo co śmierć matki...
 Tak to już na tym świecie jest: rodzimy się, żyjemy, ale wszyscy musimy kiedyś odejść.
Moja przyjaciółka chyba zwątpiła w tym momencie w miłość i dobroć Boga, czy w ogóle w jego istnienie (z tego co czytałam na jej photoblogu mogę to wywnioskować). Jednak Bóg czyni czasami różne dziwne i niezrozumiałe dla nas rzeczy. Niektóre zrozumiemy z upływem czasu, innych być może nigdy, ale tak miało być jak się stało. Żyjemy, zżywamy się ze sobą i dlatego to jest tak bolesne kiedy najbliżsi znikają z naszego życia. Zawsze pozostaną w naszej pamięci i w naszych sercach...


Umieściłam  w zakładce "wersety" werset z Księgi Joba (Hioba), ale podam tu jeszcze jeden:
"Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione"Ks.Joba 1;21
Ten człowiek naprawdę musiał mieć wiarę. On stracił wszystkie swoje dobra- zwierzęta, a więc zapewne jego źródło utrzymania, zdrowie- pokryły go wrzody , miał też dziesiątkę dzieci, które zginęły za jednym zamachem, wszystkie razem, przywalone gruzami. Pomimo to Job nie przeklnął Boga jak to mu radziła jego (naprawdę nierozumna) żona i żył. Po pewnym czasie Bóg odwrócił jego los i oddał mu w dwójnasób. Urodziła mu się znów dziesiątka dzieci, dożył późnej starości i umarł syty dni oglądając swoje potomstwo do (z tego co pamiętam) czwartego pokolenia! Niesamowita historia...
 Zamieszczam poza tym filmik, który oglądałam wczoraj (trwa coś około 6 min.).
Jak może wspominałam (albo i nie) jestem osobą bardzo wrażliwą i jak oglądałam ten filmik to też ryczałam.
Obejrzyjcie go. Jest o pewnym niemowlaku, który miał nieuleczalną chorobę...
DZIANE
じゃね

poniedziałek, 5 listopada 2012

Niezbyt fajnie

Czemu? Ten długi weekend był dobry, żeby sobie wypocząć. Potrzebowałam tego. Minęło jak z bicza strzelił, ale... No nie dla wszystkich ten weekend był miły. Np. dla mojej przyjaciółki okazał się prawdziwym koszmarem. Jej mama trafiła do szpitala (ze względu na to, że je mama pracuje za granicą to ona nawet nie może jej odwiedzić...). Zapadła w śpiączkę. Nikt nie rozumie dlaczego... Jej życie jest zagrożone. Nawet sobie nie wyobrażam jak ona musi się z tym wszystkim czuć, zwłaszcza, że została teraz sama w domu z młodszym bratem, którym musi się opiekować. Jej tata pojechał do jej mamy.
Ja nie znajduję słów, żeby ją pocieszyć. Jedyne co mogłam zaoferować to modlitwa. Nic jeszcze nie jest stracone. Bóg może zdziałać cuda.
Kiedy dotyka nas nieszczęście potrafimy się nad sobą użalać, wpadamy w depresję. Nikt z nas nie wie, dlaczego tak się dzieje, a nie inaczej i dlaczego akurat my? Może dopiero z czasem ma do nas dotrzeć co te przykre wydarzenia i bolesne sytuacje wniosły w nasze życie?
Może dopiero po stracie czegoś lub kogoś bliskiego w naszym życiu uświadamiamy sobie jak był dla nas ważny? Może te momenty, gdzie właśnie bliska osoba jest bliska śmierci  mają przynieść do naszego życia refleksje? Wtedy właśnie nieraz rozmyśla się nad sensem istnienia.
"Biadajcie i smućcie się, i płaczcie; a śmiech wasz niech obróci się w żałość, a radość w przygnębienie. Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was."List Jakuba 4;9-10
W tym samym liście napisane jest o mocy modlitwy:
"A modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie; jeżeli zaś dopuścił się grzechów, będą mu odpuszczone."Jakuba 5;15
Wiem, że choćbym miała wiarę jak ziarnko gorczycy to wystarczy, bo wiara czyni cuda. Jeśli się jeszcze czegoś dowiem o stanie mamy mojej przyjaciółki to o tym napiszę.
Nauczcie się doceniać to co macie, bliskie wam osoby, bo nie żyje się wiecznie. Nie dla wszystkich może nastać nowe jutro...
Więc
DZIANA
じゃね

piątek, 19 października 2012

Mocna rzecz.

Wracam sobie ze spotkania młodzieżowego (modlimy się, rozmawiamy na różne tematy, mówimy o Biblii, o codziennych sprawach, wcinamy smakołyki itp.), no i dziś na młodzieżowym oglądaliśmy ten filmik, co go zamieszczam pod spodem. Naprawdę mocna rzecz. Mojego serca dotknęło, a Twojego?
Miłego weekendu!
DZIANA!

czwartek, 18 października 2012

Dlaczego człowiek za całe zło świata obwinia Boga?

Jak pewnie co niektórzy zauważyli, ci co oglądają stronę kwejk.pl, pojawia się na niej dużo obrazków, które obrażają Boga i pokazują Go jako złego, mówią, że Bóg nie jest sprawiedliwy, że nie jest miłosierny, skoro pozwala na to, żeby na świecie działo się zło. Pozwolę sobie wypowiedzieć się w tej sprawie, jak zrobiłam to też pod jednym z takich właśnie rysunków.

Bóg stworzył świat jako idealne miejsce do życia dla człowieka i to człowiek zgrzeszył co można porównać do otworzenia puszki Pandory (w takim sensie, że to człowiek wbrew zakazowi Boga zerwał owoc i zjadł i grzech wdarł się na świat.) Zło jest wynikiem grzechu. To po tymże grzechu ludzie musieli ponieść karę- wygnanie z raju (tak najogólniej rzecz biorąc, jak kogoś interesują szczegóły to niech sobie poczyta Księgę Rodzaju), Bóg nadał 10 przykazań, ale one nie przywodziły i nadal nie przywodzą ludzi do doskonałości (patrz: List do Hebrajczyków 10, 1 "Albowiem zakon, zawierając w sobie tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, nie może w żadnym razie przez te same ofiary, nieprzerwanie składane rok w rok, przywieść do doskonałości tych, którzy z nimi przychodzą." zakon- inaczej prawo, rozumiane jako przykazania, w tym wersecie mowa o ofiarach, które składali Izraelici, kiedy zgrzeszyli). Ludzie grzeszyli nadal i mimo, że składali ofiary to wcale nie zmieniali się na lepsze, jak mówiłam- wciąż grzeszyli. Dlatego Bóg obmyślił plan, żeby oczyścić ludzi z ich grzechów raz na zawsze. Ofiara, której już nie będzie trzeba powtarzać. Dlatego Jezus Chrystus jako w pełni Bóg, stał się człowiekiem (i też był nim w pełni, nie był żadnym pół-bogiem, pół-człowiekiem) jako baranek ofiarny, bez grzechu umarł za wszystkich grzeszników, żeby ten kto uwierzy w Niego i Jego ofiarę mógł zostać zbawiony. ("Lecz nie tak jak z upadkiem ma się sprawa z łaską; albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa."List do Rzymian 5;15). Teraz to tylko twoja decyzja. Co z tą wiedzą zrobisz. Zignorujesz i będziesz udawał, że o niczym takim nie wiedziałeś? Tylko jeśli to zrobisz to po śmierci jak staniesz na sądzie nie będziesz mógł powiedzieć: "Ja nie wiedziałem"... Czy może przyjmiesz tę prawdę i uczynisz Jezusa swoim Panem i Zbawicielem, zostaniesz zbawiony i pozwolisz mu zmienić swoje życie o 180 stopni. Twój wybór.
Reasumując- to człowiek sam jest sobie winny za cierpienia, choroby, ból...
Dla osób, które chciałyby wiedzieć coś więcej o sprawach zbawienia itp. polecam stronę: http://szukajacboga.jesus.net/
Można tam też skontaktować się z ludźmi, którzy jak mi się wydaje, chętnie odpowiedzą na wasze pytania.
Ja sama doświadczyłam Bożej łaski i mogę wam zaświadczyć, że na Bogu się nie zawiedziecie!
Polecam też czytanie Biblii (są tam naprawdę niesamowite rzeczy!) oraz modlitwę do Boga własnymi słowami (ja mu mówię co i jak widzę, opisuję sytuacje w moim życiu wobec, których czuję się bezsilna i wierzcie mi- pomoc przychodzi).
Także to "tak ogólnie" ;D
Przepraszam, jeśli tekst jest mało czytelny, starałam się jakoś to zmienić, ale się nie dało.
Takie jest moje zdanie w tej sprawie.


czwartek, 4 października 2012

Bo Duch Święty działa

Ja tak tylko na szybko wpadam i wrzucam notkę. 
Wczoraj się modliłam i tak sobie rozmyślałam, czy ja w ogóle jestem ochrzczona Duchem Świętym? Bo mówię językami, ale to jest dar, ale czy można chrzest w Duchu Świętym jakoś potwierdzić?
No i się modliłam, pośpiewałam sobie uwielbieniowe piosenki i naszła mnie taka myśl: "Ucz się z chemii", a może to raczej nie było jako myśl tylko takie silne odczucie jakby kołaczące się w mojej głowie. No i o dziwo- nigdy, ale to nigdy nie mam ochoty się uczyć (może w zeszłym roku wyjątkiem była biologia- fajne tematy były), a już zwłaszcza z takiego przedmiotu jak chemia, grr! Ale pomimo tego wszystkiego właśnie jakoś nawet miałam ochotę, no i się uczyłam z 3 ostatnich tematów, polukałam też na matmę, bo miałam mieć klasówkę. No i dzisiaj (w ogóle szok, bo się zestresowałam od pierwszej lekcji, bo zorientowałam się, że nie mam tabelki z wartościami tych sinusów i cosinusów i zaczęłam przepisywać ręcznie to wszystko z kartki koleżanki, ale chwała Bogu, bo mimo, że potem latałam i starałam się tą tabelkę skombinować, a ksero było nieczynne to koleżanka mi skserowała w sekretariacie! Cieszyłam się jak głupia i trzymałam tą tabelkę bezpiecznie jak drogocenny skarb do tej lekcji matmy i napisałam jakoś tę klasówkę i kit z tym, że nie doczytałam jednego jakiegoś zadania w związku z czym zostało niedokończone, ledwo się w czasie zmieściłam i nie jestem pewna czy wszystko dobrze napisałam, ale myślę, że jest dobrze i jestem zadowolona) po matmie miałam chemię, jeszcze w żyłach mi krążyła adrenalina, że ledwo napisałam i czytałam notatki z chemii. Weszliśmy do klasy, a ja już wiedziałam: weźmie mnie do odpowiedzi. Na mur beton. No i "Do odpowiedzi przyjdzie numer...5" Ha! Wiedziałam! Po prostu na serio- Duch Święty mi powiedział! Powiedziałam to nawet faci od chemii, że takie miałam przeczucie wczoraj, że to będę ja, a ona na to: "No to znaczy, że się nauczyłaś, tak?", a ja "Uczyłam się, ale nie wiem ile z tego zapamiętałam".
No i recytowałam z pamięci i się stresowałam, a dostałam 5! SUPCIO! Bo w zeszłym roku byłam raz tylko z chemii u odpowiedzi i dostałam pałę...

Tak więc, mówię wam: Bóg działa! I to nawet w tak rzekomo błahych sprawach!
DZIANA!

środa, 3 października 2012

Jeśli nie wiesz co to za Zjazd to powiem ci tyle:
"Zimowy Zjazd jest konferencją dla młodzieży chrześcijańskiej, połączeniem rekolekcji z koncertami praise & worship oraz dobrą zabawą. Skierowana jest głównie do młodzieży w wieku gimnazjalnym, licealnym oraz studenckim z całej Polski. 

Zimowy Zjazd jest organizowany już od 1997 roku przez gdański zbór Kościoła Zielonoświątkowego. Zapraszamy wszystkich, którzy: 
- lubią dobrą muzykę 
- chcą kreatywnie spędzić ferie 
- lubią dobrą zabawę w ciekawym towarzystwie 
- potrzebują zachęty 
- poszukują Boga 
- chcą odświeżyć swoją relację z Bogiem 
- poszukują głębszych przeżyć duchowych "

Byłam już na ZZ 2 razy i mogę zaświadczyć, że jest super! Patrząc na popularność jaką cieszy się mój ostatni wpis pomyślałam, że warto by wspomnieć, że takich ludzi jak ja jest więcej i przyjeżdżają z całej Polski (w zeszłym roku było około 500 osób). Prawda, że Zjazd dopiero w lutym 2013, ale ja już się nie mogę doczekać. Jest jedno takie miejsce na ZZ, w którym każdy musi być chociaż raz, panuje tam tak głupawkowa atmosfera, której nie zapomina się do końca życia. Zamieszczam filmik, gdzie nawet się pojawiam na parę sekund, ale się nie zdradzę gdzie się w nim znajduję xD

Zachęcam do pojechania do Gdańska, nie zmarnujesz tego czasu!
A tymczasem DZIANA! ;)