Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 czerwca 2015

Tabu: homoseksualizm

 Ośmiel się stanąć w obronie tzw. tradycyjnych wartości. Zaraz zostaniesz uznany/a za osobę ciemną, zacofaną i głupią.
 O czym mowa? Akurat w tym wypadku o homoseksualiźmie. Temat tabu, nieprawdaż? (W całych Stanach Zjednoczonych pary homoseksualne mogą już legalnie wziąć ślub.) Tylko, że w dzisiejszych czasach wiele wartości i norm zostało wypaczonych. Choć niektóre nadal są aktualne (bo homoseksualizm-ok wg światowej opinii, ale morderstwa nadal-be?). Ludzie tak sobie wszystko formułują, żeby żyło im się wygodnie samym z sobą. Są wybiórczy. Bo jak to jest, że pewne rzeczy są uznawane za złe, a inne nie?
 Ja tylko stoję w obronie prawdy (i swój system wartości opieram właśnie na Piśmie Świętym). Biblijnej prawdy, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, a małżeństwo powinno być w poważaniu u wszystkich.
Nie ważne, czy komuś się to podoba czy nie. Tak mówi Biblia. >>Tutaj więcej info<<
Bóg nie stworzył Adama i Stefana, tylko Adama i Ewę. Jako mężczyznę i kobietę stworzył ich.
 Kobiety i mężczyźni są różni, a razem, jako małżeństwo stanowią odbicie Boga. To matka i ojciec pokazują nam jak to jest być kobietą i mężczyzną. Matki często są czułe i wrażliwe, a ojcowie nie raz bywają tymi, którzy trzymają dyscyplinę, ale są też przy tym kochający. Te dwie, różne osoby pokazują nam świat i równoważą się nawzajem. Mówi się przecież nie raz o "kryzysie ojcowstwa" kiedy to ojciec jest nieobecny, stale bądź w pewnym stopniu, w życiu dziecka. Sama mogę nawet stwierdzić, że takie dzieci czują się w jakiś sposób pokrzywdzone, że jednak to nie to samo, że czegoś im brakuje...
 Ale, ale. Za bardzo zabrnęłam w tematy rodziny. Chciałam po prostu powiedzieć co na ten temat mówi Biblia. Bóg kocha człowieka, grzesznika, ale nienawidzi grzechu. Czy mamy trwać w grzechu, aby jego łaska obfitowała? Przenigdy! Jezus nas wykupił swoją drogocenną krwią. On zniszczył i potępił grzech, choroby i przekleństwo w ciele. Jezus oferuje nam swoją pomoc w zmaganiach. On cię kocha tak bardzo! Nie jesteś sam/a. W Bogu można odkryć swoją prawdziwą tożsamość. Już nie będącą łatką 'homoseksualista', lecz oczyszczone Dziecko Boże. Święte i wolne! Chociaż opinia publiczna może uważać inaczej. 
 Jeżeli się nie zgadzasz możesz tylko prychnąć i przejść do porządku dziennego z otrzymanymi tu informacjami. To jest bolączka ludzka- wolna wola. Ostatecznie to i tak ty decydujesz w co wierzysz, co uznajesz i dlaczego. Jednak ja, z własnego przykładu mogę ci powiedzieć, że Bóg jest dla mnie realny, a Jego Słowo jest prawdą. Otrzymałam od Niego wiele cennych lekcji i wskazówek (Biblia- najlepsza instrukcja). I wiele razy też otrzymałam pomoc po modlitwie. Np. Zostałam uzdrowiona z powikłań pooperacyjnych. Zachęcam cię do szukania Prawdy, do szukania Boga i modlitwy. Zauważ, że nikogo tu nie hejtuję, tylko wyrażam swoje zdanie w sprawie.
Chociaż wielu może mnie znienawidzieć za wyznawane wartości. Ale! Tylko śnięte ryby płyną z prądem. Więc ja chcę iść pod prąd w metaforycznym i pozytywnym tych słów znaczeniu.
3majcie się!
Jana 15;18
~Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie przedtem znienawidził niż was~ Jezus Chrystus

czwartek, 2 maja 2013

Z życia...

 Hej wam!
Dawno nie pisałam- bardzo intensywny czas w szkole i inne czynniki na to wpłynęły.
Działy się i dzieją różne rzeczy, ale dzisiaj o góra dwóch.
Między innymi o tym:
Byłam wczoraj w hipermarkecie z mamą i bratem. Stały sobie jakieś kosmetyki. Mama oczywiście musiała podejść. Za cel wybrała sobie antyperspiranty, a ja jako, że nie lubię tej firmy powiedziałam głośno co o niej myślę- po prostu, że jest beznadziejna. No i pani, która stała obok zaczęła się oburzać, że jak to, to przecież bardzo dobra firma itp. itd. i że jej tam bardzo odpowiada. A ja sobie myślę: "Kobieto!! O CO CI CHODZI?! Matko, czy ja się pytałam kogoś o zdanie???" No i swoją drogą: przecież starsze kobiety (bo ta była około 50-tki) nie mają takiego problemu z potliwością co osoby w wieku dojrzewania, to na jakiej podstawie kobieta stwierdza, że kosmetyki z tej firmy są dobre? Od szamponu wyżej wspomnianej miałam łupież mimo, że szampon był przeciwłupieżowy, więc ja jakieś podstawy do swojej oceny mam.
No więc to tak. Swoją drogą- polska mentalność jest dziwna. Polak nie przemilczy sprawy, nawet jak to nie jego interes, a starsze panie w różnych środkach komunikacji miejskiej (i nie tylko) nie omieszkają powiedzieć wam historii swojego życia. I nie ważne czy tego chcesz słuchać czy nie.
 Z innych wieści...

Bardzo się boję, bo...
W najbliższym czasie mam mieć chirurgicznie usuwaną 8-mkę (mam ich w sumie do takiego usunięcia trzy, ale z dwiema najbliższymi pani ortodontka radzi się wstrzymać jeszcze przez rok). I strasznie mi się ryczeć chce, bo wcale mnie nie uspokaja fakt, że będę mieć znieczulenie- to nie jest dla mnie nic nadzwyczajnego, a i przy znieczuleniu, znając  mój dziwny organizm, nie znaczy to, że nie musi nic boleć. Po drugie to jest to, że przecież jakaś obca kobieta, u której nigdy nie byłam będzie mi gmerać w dziąsłach, a ja mam taki odruch przełykania śliny, nawet jeśli jej nie ma (a wtedy to jest dla mnie jeszcze bardziej stresujące i frustrujące- ta suchość w ustach). Po trzecie- szwy. Szwy na dziąsłach?! Co to ma być?! Po czwarte- słabe gojenie się dziąseł i opuchnięta twarz, a po piąte: czytałam trochę na forach o tym i wcale mnie wieści stamtąd nie pocieszyły, a tym bardziej jestem teraz roztrzęsiona. W kalendarzu przeczytałam dziś werset, o którym myślałam, ale mimo to nie przynosi mi ulgi "Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni" Mat.5,4 i od wczoraj myślę nad pewnymi słowami, które Bóg skierował do mnie kiedy modliły się o mnie pewne dziewczyny. Izajasza 43,2- mowa w tym wersecie, że gdy będę przechodzić przez różne trudności to Pan będzie ze mną, a ja wyjdę z tego zwycięsko (tak to interpretuję). Kiedy jakieś 3 miesiące temu usłyszałam to Słowo skierowane personalnie, do mnie, to nie miałam jeszcze pojęcia z jakimi trudnościami przyjdzie mi się zmierzyć...A tu zwalają się one na mnie jak wody rzeki, a ból jak ogień... Okazuje się, że mam chorą tarczycę i że tabletki będę prawdopodobnie brać do końca życia, później to, że w wakacje nie wolno mi przebywać na słońcu, bo od tabletek na trądzik, które biorę mogę dostać raka skóry, a teraz, że czekają mnie kolejne sensacje z zębami...
Jeszcze moje serce się nie uspokoiło, a znów przychodzi strapienie...
Póki co nie jestem w zbyt radosnym nastroju. Nie pozostaje mi nic innego jak się modlić i wylewać swój ból i frustracje przed Bogiem. Trzeba żyć. I przetrwać te próby...
Do usłyszenia.


DZIANE!
じゃね

poniedziałek, 11 lutego 2013

Ekscentryczne oblicza otaku

 Hej!
Zabawnym trafem w telewizji leciały dziś "Rozmowy w toku" o temacie: "Nie chcę dorosnąć, chcę być elfem!". Tytuł niepozorny, ale dotyczył naszego (a przynajmniej mojego) światka (chciałam zdrobnić słowo "świat", ale wyszło dziwnie xD) otaku. W programie wystąpiły Anastasiya Shpagina, o której ostatnio wspominałam, Venus Palermo i para "otaku" (nie mogłam się powstrzymać, żeby nie użyć cudzysłowia, ale o tym zaraz) z Polski.



Więc tak:
Anastasiya Shpagina- ma około 20 lat (w programie było powiedziane, że 19, ale jednocześnie wyświetlano, że program jest na wiosnę 2012r, więc...) i pochodzi z Ukrainy. Lubi nosić skrzydełka, malując się stara się optycznie powiększyć oczy, chciałaby mieć coś w stylu własnego Disneylandu, jest bardzo chuda i niewiele je. Wywnioskowałam, że jest weganką, bo sama stwierdziła, że nie je mięsa, a nawet jajek. No i jeszcze jedno- chciałaby zawsze pozostać wróżką...



Ponadto co jeszcze zapamiętałam: chce przejść operację powiększenia oczu i zmniejszyć nos, aby był tak malutki jak Michaela Jacksona.
Jej stylizacja została zainspirowana przez oczywiście m&a (mangę i anime).


Kolejna była Venus Palermo- gwiazdka internetu, prowadzi własnego bloga. Dziewczyna ma 16 lat i zainspirowana Japonią ubiera się w sposób mający być kawaii. O ile kobiety-wróżki nie skomentowałam (bo i to nie wymaga komentarza, każdy przeciętny człowiek sam potrafi stwierdzić, że jest w tym coś niepokojącego) to ośmielę się stwierdzić, że Venus ma szkaradną twarz i nie wiem jakie kanony piękna są w innych krajach (oprócz tego, że w krajach azjatyckich jest fascynacja twarzą w kształcie litery V itd.), że ludzie uważają ją za śliczną. Dziewczyna z nie wiadomych mi powodów nie chodzi do szkoły (w sensie: w telewizji mówili, że matka nie może znaleźć jej szkoły, ale dlaczego?), uczy się w domu, a wychodzi tylko w weekendy ze znajomymi, którzy z jakichś to również przyczyn mi nie znanych nigdy nie przychodzą do niej do domu. Venus cieszy się sporą popularnością w internecie, ale czy potrafi żyć w rzeczywistości i budować zdrowe relacje? Tego nie wiem. Bo tego, że ma parcie na szkło nie da się nie zauważyć. Nie rozumiem tego jak można pozwalać swojemu dziecku na taki makijaż, zamieszczanie swoich filmików w sieci i jeszcze pomaganie mu w tym. Przecież np. w Japonii- jest obecna niezdrowa fascynacja w sferze seksualnej takimi osobami. Bo kto z was zaprzeczy, że w anime często występują czy to w hentaiach, yaoi czy w yuri postacie nieletnie (nie żebym oglądała anime z tych gatunków, ale pojęcie mam czego dotyczą).
Nie mogę tego pojąć tak samo jak nie rozumiem matek wystawiających swoje małe dzieci w konkursach piękności, które doklejają im rzęsy, robią paznokcie, włosy, nakładają samoopalacz, czyli innymi słowy przerabiają je na stare kobiety... Jak dla mnie jest to jakaś psychologiczna zagadka i w większości przypadków wysłałabym te matki do psychoterapeutów...

Nie oglądałam programu od samiuśkiego początku, więc mogłam coś tam pominąć, ale na koniec jeszcze o parze "otaku" z Polski. Wzięłam słowo otaku w cudzysłów, gdyż uważam, że przynoszą hańbę otaku w Polsce- mnie po prostu obraża porównywanie z takimi osobami. Para nastolatków uczęszcza do gimnazjum (gimbazjum). Wygląda jak widać powyżej i nikt nie rozumie ich pasji i zainteresowań, a ponadto zostali za nie wielokrotnie wyśmiani, pobici itd. Dlaczego więc obraża mnie nazywanie ich otaku? Bo reprezentują sobą najgorsze cechy, przez których pryzmat postrzega nas społeczeństwo w naszym kraju. Czyli to, że otaku dziwnie się ubierają i wyglądają, cały czas odgrywają publicznie jakieś scenki z anime, są chamscy i mają nie-otaku gdzieś itp. A tymczasem nie każdy fan mangi czy anime (czy tego i tego) jest aż tak  ekscentryczny.
 Wydaje mi się, że przeciętny otaku w Polsce (jeżeli otaku są przeciętni) jest to osoba, która:

  • uwielbia oglądać anime (w internecie, bo źródła są ograniczone w tej kwestii)
  • czytuje mangi
  • fascynuje się Japonią
  • może posiadać gadżety związane z ulubionymi seriami
  • jeździ na konwenty (ale na pewno nie każdy: ja również należę do tej grupy niejeżdżących)
NIEPOTRZEBNE SKREŚLIĆ
Chodzi mi o to, że Polska naprawdę nie jest krajem tolerancyjnym i wiadomo, że jeśli ktoś za bardzo odstaje to trzeba go trochę przypiłować, prawda?
Tak więc- otaku w Polsce kojarzy mi się ze zwyczajnym człowiekiem o niezwyczajnym hobby, który podkreśla je subtelnymi dodatkami (przypinki, kocie uszka itd.).

Jeżeli chodzi o otaku w Japonii:
W programie słusznie zauważono, że Mekka otaku jaką jest Japonia, tam osoby interesujące się m&a i uprawiające cosplay nie chodzą tak na co dzień- raczej wychodzą tak tylko w wolnym czasie, po szkole- w czym zbłądziła para "otaku" z Polski, bo oni ubierają się tak do szkoły przez co ściągają na siebie agresję innych. Nawet ja chodzę w kocich uszkach raczej tylko po domu.

Podsumowując- otaku mają swój świat, a większość chciałaby przenieść się do jakiegoś anime. Zapominają przez to jednak jak żyć naprawdę, a fascynacja wielu z nich jest niezdrowa- godzinami oglądają anime, a świat widzą tylko zza firanki.
Pod koniec zacytuję Biblię:
 "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić. Pokarm jest dla brzucha, a brzuch jest dla pokarmów, ale Bóg zniweczy jedno i drugie(..)" Koryntian 6:12-13

Czyli nie przesadzajmy i nie tupmy nogami kiedy rodzice chcą, żebyśmy np. wyszli na dwór się przewietrzyć- robią to dla naszego dobra choć czasem nam wydaje się, że wszystko wiemy lepiej ;)

DZIANE!
じゃね

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wysłuchane modlitwy

 Hej wam!
W niedzielę wydarzyło się coś fantastycznego! Mianowicie, w kościele pojawiła się dziewczyna, której daaawno już nie widziłam, jej chyba ostatnio rok, prawie 2 lata temu. A ja się właśnie przez dłuuuższy czas modliłam o to, żeby do kościoła wróciła! Bóg działa i wysłuchuje modlitw. To moje świadectwo jego działania nr 1, którym się chcę podzielić, ale jest jeszcze...
Numer 2
Wczoraj się modliłam, bo dowiedziałam się w sobotę po południu, że dziś klasówka z biologi.
Próbowałam się uczyć, ale jakoś mi to nie szło. Tak więc, modliłam się o to, żeby Bóg mi jakoś pomógł, żebym np. wyjaśniła nauczycielce, że byłam chora, niedawno się dowiedziałam i czy mogłabym pisać tą klasówkę innym razem. (Tak się jednak nie stało.)Wróciłam do nauki, ale czułam taki niepokój jak się uczyłam i stres, a jak przestawałam się uczyć to uczucie mijało. Tak więc pomyślałam coś w stylu: "Panie Boże, co będzie, to będzie, wszystko w twoich rękach.". Następnego dnia [patrz: dzisiaj] 2 lekcje przed biologią, dowiedziałam się, że nie ma mojej nauczycielki od tegoż przedmiotu. Alleluja! Modlitwa wysłuchana!!! Chwała Bogu! <3
 Więc jak widzicie: Bóg działa. W większych i mniejszych sprawach. Potrzebne są tylko bodajże dwie rzeczy, może trzy. Modlitwa+wiara+zaufanie Bogu=sukces --> nawet pozornie (i niepozornie) zła sytuacja zmieni się w dobrą. Bo o tym mówi List do Rzymian 8,28 "Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują; to jest z tymi, którzy według jego powołania są wybrani" -cytuję z pamięci, więc może nie być dokładnie słowo w słowo tak jak jest w Biblii, ale sens, myślę, jest zachowany. ^^

Haha znalazłam takie foto w necie:

Bo nawet w anime się modlą, chociaż nie wiem do kogo, ale ja tam wiem do kogo się modlę
Do jedynego, prawdziwego Boga, który wysłuchuje moich modlitw i na prawdę
na nie odpowiada.
A wy?


DZIANE!
じゃね

niedziela, 2 grudnia 2012

O! Jak ja chcę tą płytę!!!

Nowa płyta TGD "Uratowani"! Chcę! Chcę! Chcę! Chcę!!!!!!
Na tej--->stronie< można przesłuchać chociaż fragmentami tą płytę. Uwielbiam ten zespół! Oni tak świetnie uwielbiają Boga i mają super piosenki!
 Jedną z moich ulubionych piosenek jest ta, którą podkreśliłam, zatytułowana "Zmiłuj się Panie".
Aktualnie na fejsie odbywa się losowanie i można tą płytę wygrać. Chciałabym, ale to tylko marzenia, pewnie będę musiała czekać aż ukaże się w moim kościelnym sklepiku.
Sorki, wiem, że mały ten obrazek, ale jak wejdziecie na ten link co podałam, to zobaczycie ;)

Nom, ja nadal chora i pocę się w wyrku, boli mnie głowa. To niesamowite jak wiele mam teraz wolnego czasu :O <shock> Choroby czasem są po to, żeby odpocząć i zrobić coś na co normalnie nie ma się czasu (no wiadomo, choroba sama w sobie nie jest przyjemna, ale choć taki w niej znajduję plus).
 Nadal czytam książkę "Syn Hamasu". Wniosek, który mi się nasuwa? Nie ma innego Boga jak tylko ten, którego imię brzmi "Jestem, który Jestem". Pewnego dnia oglądałam sobie jakiś film dotyczący 10 przykazań i w tym filmie było dopowiedzenie, że to imię właśnie to znaczy, że Bóg nie musi mieć imienia, bo jest jedyny i prawdziwy. Inni pseudo-bożkowie mają imiona takie jak Allah, czy np. w starożytności (nie wierzę w żaden okres prehistorii, dlatego uważam, że starożytność jest najdawniejszym okresem w dziejach ludzkości i istnienia świata) ludzie czcili bożka Baala, o czym możemy często czytać w Biblii, że drażnili w ten sposób Boga i pobudzali Go do gniewu.
 Ale to tak na marginesie. Poza tym? Oglądałam niedawno kolejny odcinek Sukitte Iinayo (lub jak kto woli Sukitte Ii na yo), tym razem nie wytrzymałam i zaczęłam oglądać po angielsku (z drobną pomocą tłumacza), ale jestem zaskoczona (pozytywnie), że tak dużo zrozumiałam, bo po nawet niecałych 2 latach regularnej nauki angielskiego zrozumiałam prawie wszystko :D
Fajnie! :DDDDDD
A teraz zmykam, losowanie płyty zakończy się dziś około 21.30, czyli za jakieś 30 minut. Ciekawe kto wygra? Nawet jeśli nie ja, to mam nadzieję, że ktoś z moich znajomych (bo dużo z nich bierze udział w tym losowaniu).
Życzę wam dużo zdrowia w tym okresie grypowym. I wiecie co? Już niedługo Mikołajki! ;D
Co sobie zażyczyliście z tej okazji? Ja muszę się zabrać za napisanie jakiejś skromnej listy do "Mikołaja" xD
Z biegiem lat uświadamiam sobie, że czasem mam za wysokie wymagania. W tym roku chyba poprzestanę na tym, że zażyczę sobie jakiejś książki o Japonii i jakiegoś ciucha (kolekcjonuję piżamki ;DD).
Więc ponawiam pytanie:
Czego wy byście sobie życzyli na Mikołajki, albo pod choinkę?

DZIANE!
じゃね

PS. Ciągle śpiewam: 
"Ty kochasz prawdę, na duszy dnie schowaną. Skruszonym sercem nie pogardzisz Panie!"

sobota, 1 grudnia 2012

So lazy...

 Tak mi się dzisiaj nic nie chciało. Wstałam w okolicach 10.00 i patrzę przez okno i...
PADA ŚNIEG!!!

Ale szybko skończył padać. I się rozpuścił.
Mam nadzieję, że niedługo znowu sypnie.
 Jak mówiłam, nic prawie nie robiłam. Siedziałam między innymi na kompie, a piesek obgryzał mi nogi xD
Zaczęłam czytać książkę "Syn Hamasu", ale póki jej nie przeczytam całej to nie mogę za bardzo zrecenzować. Jest właśnie między innymi o tym jak powstała organizacja Hamas i przedstawiająca konflikt Palestyńsko-Izraelski. Pokazuje, że istnieje inne oblicze muzułmanizmu, nie tylko dżihad i że nie wszyscy są terrorystami (wbrew stereotypom). I w końcu (do tego momentu jeszcze nie dotarłam w czytaniu tej książki, ale wiem z opisu) pokazuje, jak ów "syn Hamasu" nawraca się i poznaje Jezusa jako swojego osobistego Pana i Zbawiciela.
 Oglądałam ostatnio z mamą program Joyce Meyer "Codzienna radość życia" na religia.tv (kanał ten mi nie bardzo odpowiada, ale zdarza się, że czasem puszczą coś naprawdę wartościowego, czym jest na 100% kazanie Joyce Meyer- polecam jej książki tj. "Piękno z popiołów" czy chociażby "Bitwa o umysł") i powiedziała coś co chcę wam przekazać: "Jezus nie umarł po to, żeby tworzyć nową religię! Jezus przyszedł, żeby umrzeć na krzyżu za CIEBIE, żeby CIĘ zbawić, dokonać coś czego nie mogło dać wypełnianie dobrych uczynków czy przestrzeganie 10 przykazań. On otworzył CI drogę do nieba. Chce pojednać CIĘ z Ojcem. Wystarczy, że przeprosisz Go za swoje grzechy i poprosisz by został Twoim Panem i Zbawicielem. Jak to zrobić? Na tej stronie --> SzukającBoga znajdziesz informacje, których być może szukasz oraz słowa przykładowej modlitwy, która może zmienić TWOJE ŻYCIE.
Make your choice.
Wszystko zależy od CIEBIE i od TWOJEJ DECYZJI, ale pamiętaj: Może to ostatnia szansa?
DZIANE
じゃね



środa, 28 listopada 2012

Odpoczynek przychodzi w zaskakujący sposób...

 Byłam dzisiaj w szkole. Pierwszą godzinę miałam okienko i przesiedziałam ją w szatni. Na drugiej miałam w-f. Jak zazwyczaj przebrałam się. Chciałam wydmuchać nos, lekko się może dźgnęłam? Nie wiem, w każdym bądź razie nic bolesnego sobie nie zrobiłam, ale... Zaczęła mi lecieć krew. Poszłam do łazienki, a już po paru sekundach krew ciekła mi z nosa jak z kranu. Zawołałam na koleżanki, żeby mi przyniosły chusteczki. Dziewczyny były dla mnie bardzo miłe i zachowały się z głową (nie wszystkie oczywiście). Jedna z nich poszła po pielęgniarkę, ale okazało się, że jej nie było, dlatego poszła od panią od w-fu. Mnie się zrobiło słabo. Naprawdę intensywnie krwawiłam i to z obu dziurek, kiedy drasnęłam się lekko może w jedną. Kiedy pani przyszła to z jednej dziurki przestałam już krwawić. Dostałam zwinięty bandaż, który miałam sobie wsadzić do nosa. Posiedziałam trochę, ubrałam się, zadzwoniłam po mamę, żeby po mnie przyjechała, zwolniłam się i pojechałam do domu. Dopiero po jakimś czasie przeszło mi osłabienie.
To wszystko było dziwne, ale chociaż w ten sposób mogłam trochę odpocząć, ale ten czas szybko minął, bo patrzę, a tu 17 za chwilkę. Jedyne co zdążyłam do tej pory zrobić to przeczytać jedną księgę z "Pana Tadeusza".
Moje życie jest pełne przygód...
 A tak z innej beczki, widzę, że mam dużo wyświetleń ze Stanów xD
Miło mi. Thank you for visiting my blog!

A w ogóle, to dlaczego w anime postacie w ...ekhem... Pewnych sytuacjach krwawią z nosa?! LOL
To biologicznie niemożliwe według mnie hah xD
Przykłady:
Perfect Girl Evolution
Albo chociażby Naruto

Mój nosebleed nie wyglądał ani tak ani tak XP

A na koniec pozwolę sobie dodać, że sama widzę, że dawno nie publikowałam nic związanego z Bogiem. To po części dlatego, że nie mam jakichś głębszych refleksji, co nie oznacza, że się nie modlę albo nie czytam Biblii. Nadal się modlę i czytam. Nie z przyzwyczajenia. Właśnie pomimo braku przyzwyczajenia- jestem raczej leniwa, więc to, że w jakiś sposób dbam o te życie duchowe świadczy, że jest to dla mnie ważne. 
Hmm... 
Nigdy nie wiadomo co się wydarzy, dlatego dobrze mieć oparcie w Bogu, który jest między innymi najlepszym lekarzem. Przyczyną mojego tak obfitego krwawienia było stosowanie pewnego leku, w którym dziś wyczytałam, że takie skutki uboczne są bardzo częste, tak samo jak ból pleców, który mi dokucza.
Także to tyle na dziś. Miałam dzień pełny wrażeń. Mam dosyć póki co xD

DZIANE
じゃね

piątek, 9 listopada 2012

Czas leczy rany?

Po tej strasznej wieści jaką otrzymałam wczoraj przeryczałam całe popołudnie i wieczór. Do późna siedziałam w zadumaniu. Jako, że nie mogłam zatrzymać potoku łez zaczęłam czytać Biblię. Nawet nie pamiętam o czym dokładnie czytałam, ale wiem jedno- pomogło, jakoś się tak bardziej uspokoiłam.
 Chociaż nie mogę tego zrozumieć, co się stało, nie zamierzam z tym dyskutować. Czasu nie cofnę, życia nie zwrócę. Mówi się, że czas leczy rany. Czy to prawda? Nie wiem. Może po części tak? Mnie z kolei w wakacje umarł wujek... Ale wiadomo- to nie to samo co śmierć matki...
 Tak to już na tym świecie jest: rodzimy się, żyjemy, ale wszyscy musimy kiedyś odejść.
Moja przyjaciółka chyba zwątpiła w tym momencie w miłość i dobroć Boga, czy w ogóle w jego istnienie (z tego co czytałam na jej photoblogu mogę to wywnioskować). Jednak Bóg czyni czasami różne dziwne i niezrozumiałe dla nas rzeczy. Niektóre zrozumiemy z upływem czasu, innych być może nigdy, ale tak miało być jak się stało. Żyjemy, zżywamy się ze sobą i dlatego to jest tak bolesne kiedy najbliżsi znikają z naszego życia. Zawsze pozostaną w naszej pamięci i w naszych sercach...


Umieściłam  w zakładce "wersety" werset z Księgi Joba (Hioba), ale podam tu jeszcze jeden:
"Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione"Ks.Joba 1;21
Ten człowiek naprawdę musiał mieć wiarę. On stracił wszystkie swoje dobra- zwierzęta, a więc zapewne jego źródło utrzymania, zdrowie- pokryły go wrzody , miał też dziesiątkę dzieci, które zginęły za jednym zamachem, wszystkie razem, przywalone gruzami. Pomimo to Job nie przeklnął Boga jak to mu radziła jego (naprawdę nierozumna) żona i żył. Po pewnym czasie Bóg odwrócił jego los i oddał mu w dwójnasób. Urodziła mu się znów dziesiątka dzieci, dożył późnej starości i umarł syty dni oglądając swoje potomstwo do (z tego co pamiętam) czwartego pokolenia! Niesamowita historia...
 Zamieszczam poza tym filmik, który oglądałam wczoraj (trwa coś około 6 min.).
Jak może wspominałam (albo i nie) jestem osobą bardzo wrażliwą i jak oglądałam ten filmik to też ryczałam.
Obejrzyjcie go. Jest o pewnym niemowlaku, który miał nieuleczalną chorobę...
DZIANE
じゃね

poniedziałek, 5 listopada 2012

Niezbyt fajnie

Czemu? Ten długi weekend był dobry, żeby sobie wypocząć. Potrzebowałam tego. Minęło jak z bicza strzelił, ale... No nie dla wszystkich ten weekend był miły. Np. dla mojej przyjaciółki okazał się prawdziwym koszmarem. Jej mama trafiła do szpitala (ze względu na to, że je mama pracuje za granicą to ona nawet nie może jej odwiedzić...). Zapadła w śpiączkę. Nikt nie rozumie dlaczego... Jej życie jest zagrożone. Nawet sobie nie wyobrażam jak ona musi się z tym wszystkim czuć, zwłaszcza, że została teraz sama w domu z młodszym bratem, którym musi się opiekować. Jej tata pojechał do jej mamy.
Ja nie znajduję słów, żeby ją pocieszyć. Jedyne co mogłam zaoferować to modlitwa. Nic jeszcze nie jest stracone. Bóg może zdziałać cuda.
Kiedy dotyka nas nieszczęście potrafimy się nad sobą użalać, wpadamy w depresję. Nikt z nas nie wie, dlaczego tak się dzieje, a nie inaczej i dlaczego akurat my? Może dopiero z czasem ma do nas dotrzeć co te przykre wydarzenia i bolesne sytuacje wniosły w nasze życie?
Może dopiero po stracie czegoś lub kogoś bliskiego w naszym życiu uświadamiamy sobie jak był dla nas ważny? Może te momenty, gdzie właśnie bliska osoba jest bliska śmierci  mają przynieść do naszego życia refleksje? Wtedy właśnie nieraz rozmyśla się nad sensem istnienia.
"Biadajcie i smućcie się, i płaczcie; a śmiech wasz niech obróci się w żałość, a radość w przygnębienie. Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was."List Jakuba 4;9-10
W tym samym liście napisane jest o mocy modlitwy:
"A modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie; jeżeli zaś dopuścił się grzechów, będą mu odpuszczone."Jakuba 5;15
Wiem, że choćbym miała wiarę jak ziarnko gorczycy to wystarczy, bo wiara czyni cuda. Jeśli się jeszcze czegoś dowiem o stanie mamy mojej przyjaciółki to o tym napiszę.
Nauczcie się doceniać to co macie, bliskie wam osoby, bo nie żyje się wiecznie. Nie dla wszystkich może nastać nowe jutro...
Więc
DZIANA
じゃね

piątek, 19 października 2012

Mocna rzecz.

Wracam sobie ze spotkania młodzieżowego (modlimy się, rozmawiamy na różne tematy, mówimy o Biblii, o codziennych sprawach, wcinamy smakołyki itp.), no i dziś na młodzieżowym oglądaliśmy ten filmik, co go zamieszczam pod spodem. Naprawdę mocna rzecz. Mojego serca dotknęło, a Twojego?
Miłego weekendu!
DZIANA!

czwartek, 18 października 2012

Dlaczego człowiek za całe zło świata obwinia Boga?

Jak pewnie co niektórzy zauważyli, ci co oglądają stronę kwejk.pl, pojawia się na niej dużo obrazków, które obrażają Boga i pokazują Go jako złego, mówią, że Bóg nie jest sprawiedliwy, że nie jest miłosierny, skoro pozwala na to, żeby na świecie działo się zło. Pozwolę sobie wypowiedzieć się w tej sprawie, jak zrobiłam to też pod jednym z takich właśnie rysunków.

Bóg stworzył świat jako idealne miejsce do życia dla człowieka i to człowiek zgrzeszył co można porównać do otworzenia puszki Pandory (w takim sensie, że to człowiek wbrew zakazowi Boga zerwał owoc i zjadł i grzech wdarł się na świat.) Zło jest wynikiem grzechu. To po tymże grzechu ludzie musieli ponieść karę- wygnanie z raju (tak najogólniej rzecz biorąc, jak kogoś interesują szczegóły to niech sobie poczyta Księgę Rodzaju), Bóg nadał 10 przykazań, ale one nie przywodziły i nadal nie przywodzą ludzi do doskonałości (patrz: List do Hebrajczyków 10, 1 "Albowiem zakon, zawierając w sobie tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, nie może w żadnym razie przez te same ofiary, nieprzerwanie składane rok w rok, przywieść do doskonałości tych, którzy z nimi przychodzą." zakon- inaczej prawo, rozumiane jako przykazania, w tym wersecie mowa o ofiarach, które składali Izraelici, kiedy zgrzeszyli). Ludzie grzeszyli nadal i mimo, że składali ofiary to wcale nie zmieniali się na lepsze, jak mówiłam- wciąż grzeszyli. Dlatego Bóg obmyślił plan, żeby oczyścić ludzi z ich grzechów raz na zawsze. Ofiara, której już nie będzie trzeba powtarzać. Dlatego Jezus Chrystus jako w pełni Bóg, stał się człowiekiem (i też był nim w pełni, nie był żadnym pół-bogiem, pół-człowiekiem) jako baranek ofiarny, bez grzechu umarł za wszystkich grzeszników, żeby ten kto uwierzy w Niego i Jego ofiarę mógł zostać zbawiony. ("Lecz nie tak jak z upadkiem ma się sprawa z łaską; albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa."List do Rzymian 5;15). Teraz to tylko twoja decyzja. Co z tą wiedzą zrobisz. Zignorujesz i będziesz udawał, że o niczym takim nie wiedziałeś? Tylko jeśli to zrobisz to po śmierci jak staniesz na sądzie nie będziesz mógł powiedzieć: "Ja nie wiedziałem"... Czy może przyjmiesz tę prawdę i uczynisz Jezusa swoim Panem i Zbawicielem, zostaniesz zbawiony i pozwolisz mu zmienić swoje życie o 180 stopni. Twój wybór.
Reasumując- to człowiek sam jest sobie winny za cierpienia, choroby, ból...
Dla osób, które chciałyby wiedzieć coś więcej o sprawach zbawienia itp. polecam stronę: http://szukajacboga.jesus.net/
Można tam też skontaktować się z ludźmi, którzy jak mi się wydaje, chętnie odpowiedzą na wasze pytania.
Ja sama doświadczyłam Bożej łaski i mogę wam zaświadczyć, że na Bogu się nie zawiedziecie!
Polecam też czytanie Biblii (są tam naprawdę niesamowite rzeczy!) oraz modlitwę do Boga własnymi słowami (ja mu mówię co i jak widzę, opisuję sytuacje w moim życiu wobec, których czuję się bezsilna i wierzcie mi- pomoc przychodzi).
Także to "tak ogólnie" ;D
Przepraszam, jeśli tekst jest mało czytelny, starałam się jakoś to zmienić, ale się nie dało.
Takie jest moje zdanie w tej sprawie.


środa, 3 października 2012

Jeśli nie wiesz co to za Zjazd to powiem ci tyle:
"Zimowy Zjazd jest konferencją dla młodzieży chrześcijańskiej, połączeniem rekolekcji z koncertami praise & worship oraz dobrą zabawą. Skierowana jest głównie do młodzieży w wieku gimnazjalnym, licealnym oraz studenckim z całej Polski. 

Zimowy Zjazd jest organizowany już od 1997 roku przez gdański zbór Kościoła Zielonoświątkowego. Zapraszamy wszystkich, którzy: 
- lubią dobrą muzykę 
- chcą kreatywnie spędzić ferie 
- lubią dobrą zabawę w ciekawym towarzystwie 
- potrzebują zachęty 
- poszukują Boga 
- chcą odświeżyć swoją relację z Bogiem 
- poszukują głębszych przeżyć duchowych "

Byłam już na ZZ 2 razy i mogę zaświadczyć, że jest super! Patrząc na popularność jaką cieszy się mój ostatni wpis pomyślałam, że warto by wspomnieć, że takich ludzi jak ja jest więcej i przyjeżdżają z całej Polski (w zeszłym roku było około 500 osób). Prawda, że Zjazd dopiero w lutym 2013, ale ja już się nie mogę doczekać. Jest jedno takie miejsce na ZZ, w którym każdy musi być chociaż raz, panuje tam tak głupawkowa atmosfera, której nie zapomina się do końca życia. Zamieszczam filmik, gdzie nawet się pojawiam na parę sekund, ale się nie zdradzę gdzie się w nim znajduję xD

Zachęcam do pojechania do Gdańska, nie zmarnujesz tego czasu!
A tymczasem DZIANA! ;)



poniedziałek, 1 października 2012

Pusty dzban huczy: "To nie garncarz mnie ulepił!"

Byłam w czwartek z klasą w kinie na "Jesteś Bogiem" i powiem, że mimo przekleństw co drugie słowo, którymi ludzie starają się tuszować swą ubogość językową i tego, że nie słuchałam i nie słucham, no i nie będę słuchać Paktofoniki to film był w miarę spoko. Pod sam koniec nawet w kinie się samoistna minuta ciszy zrobiła. Mnie tam zastanawiała cały czas ta jedna myśl przewodnia: "Jaki jest sens życia?" i myślę, że właśnie dlatego, że Magik nie umiał odpowiedzieć sobie na to pytanie, a dodatkowo nieźle sobie zaplątał życie to dlatego z nim skończył.
Ja osobiście też nigdy nie miałam celu w życiu, ale nigdy nie byłam tego świadoma. Żyłam jak mi się wydawało dobrze i zawsze myślałam, że póki będę spełniać dobre uczynki to będzie ok.
Moja rodzina chodziła do kościoła katolickiego (jak większość Polaków), aż pewnego dnia moja mama przestała i zmieniła, hm...Wyznanie? Mogę to określić tak: nawróciła się [przyjęła Jezusa do swojego serca i uczyniła Go swoim osobistym Panem i Zbawicielem], chociaż to nie świadczy o tym, że stała się jakaś idealna. Później moja siostra pojechała na jakiś obóz chrześcijański i też się nawróciła. Ja jako zagorzała, młoda katoliczka, powiedziałam sobie "Co to to nie, ja nigdy nie będę chodzić do jakiejś sekty", za którą brałam protestancki kościół mojej mamy. Pojechałam raz na taki obóz chrześcijański z Amerykanami. Było fajnie, poznałam nowe koleżanki i taką co miała bardzo podobne do mnie zainteresowania. Po pewnym czasie okazało się, że jest też ten obóz, tylko, że on się odbywa w ferie zimowe. Siostra mi powiedziała i się zgodziłam. Przyjechali ludzie niektórzy tacy sami co byli na letnim, ale też nowi.
Siostra zapoznała mnie z Karoliną. Okazała się bardzo serdeczną osobą, zdziwiło mnie, że od razu do mnie podeszła i z tego co pamiętam to mnie uściskała. Byli też inni ludzie, bardzo sympatyczni i jak zauważyłam- bardzo oddani Bogu. Modlili się swoimi słowami, czytali Biblię (!) co było dla mnie nie do pomyślenia, śpiewali i bardzo się w tym wszystkim cieszyli. Były różne warsztaty, na których rozmawialiśmy o ateiźmie, o Bogu i o przenajróżniejszych sprawach. Pewnego wieczoru ja i moja przyjaciółka (której zaproponowałam, żeby na ten obóz pojechała ze mną) nudziłyśmy się i myślałyśmy, że ludzie poszli gdzieś grać w mafię albo w coś podobnego. Okazało się, że nie. Ludzie poszli do kaplicy się modlić. No to my z przyjaciółką, poszłyśmy i usiadłyśmy w ławce i sobie z nimi też śpiewałyśmy te piosenki, które znałyśmy. No i nagle Karolina zaczęła się modlić swoimi słowami. Do dziś nie pamiętam o co się modliła, ale to było takie szczere,  że dotknęło mojego serca i zaczęło mi się chcieć płakać. Siedząc tak w ławce pomyślałam sobie "Co oni mają czego ja nie mam?" i naprawdę zaczęłam płakać, ale pozwoliłam sobie na to po szybkiej ewakuacji z tej kaplicy. Poszłam z przyjaciółką do toalety, ona mnie pocieszała, ale nic nie rozumiała, nie wiedziała dlaczego płakałam. Wróciłyśmy przed kaplicę jak się trochę uspokoiłam. Zaczęłyśmy sobie grać przypadkowo znalezionym balonikiem i gadałyśmy. Nagle moja przyjaciółka powiedziała takie jedno zdanie:
"Ale oni to wierzą, co?"
Nie wytrzymałam. Jakby we mnie coś pękło. Zaczęłam płakać. Wróciłyśmy do kaplicy, siadłyśmy koło mojej siostry. Ona się modliła. Moja przyjaciółka pobiegła gdzieś i wróciła z paroma dziewczynami i poprosiła je o modlitwę, no i one się przy okazji zapytały mnie, czy nie chciałabym też, żeby się o mnie modlić. Nie miałam nic przeciwko. Po tej modlitwie i po tym dniu tak pełnym wrażeń wróciłam do domu, ale już nie taka sama.
Chciało mi się tańczyć i śpiewać dla Boga i byłam tak szczęśliwa jak jeszcze NIGDY w życiu! Odbyłam pogawędkę z siostrą na temat wiary i ona mi dała taką jakby książeczkę, w której było napisane między innymi to, że Bóg mnie kocha, ale też to że jestem grzesznikiem i że Jezus umarł po to, abym mogła żyć, żebym mogła przychodzić do Boga bez żadnych pośredników- bo jedynym jest Jezus i to, że jeśli ustami wyznam, że Jezus jest moim Panem i Zbawicielem i uwierzę w to swoim sercem, to będę zbawiona, nie muszę spełniać uczynków, bo one nie dadzą mi zbawienia i nie przywiodą do doskonałości, bo sama z siebie nie jestem zdolna, żeby się jakkolwiek wewnętrznie zmienić. Pomodliłam się modlitwą jaka była zawarta na końcu tej książeczki i od razu poczułam jakby Bóg złapał mnie za rękę i od tej chwili to On prowadzić miał mnie przez życie. W moim sercu zagościł pokój i taka błogość, których nie da się opisać. Od razu też zapragnęłam mieć własną Biblię i pobiegłam poprosić o nią mamę, która tylko zlustrowała mnie nieco podejrzliwie, ale powiedziała, że mi kupi. Zaczęłam chodzić z nią i z siostrą do kościoła.
Kiedy się nawróciłam był to miesiąc przed moimi 15-stymi urodzinami. Dziś mam lat 17 i nadal wierzę w Prawdę, jaką jest Jezus i w to co mówi jego Słowo. I mogę potwierdzić to, że Bóg jest realny i że on działa w moim życiu i je widzi. Wiem, że po śmierci pójdę do nieba, bo Jezus mnie zbawił, ale wiem też, że chrześcijaństwo nie jest zawsze takie lekkie i że Bóg musi jeszcze we mnie wiele zmienić i wyplenić moje wady.
Mogę też wam powiedzieć, że jak się nawróciłam to poczułam się czysta i zniknęły też moje kompleksy i po pewnym czasie już sama siebie nie poznawałam. Zrobiłam się taka "grzeczna" xD
Ale niektórzy mogą sobie myśleć, że jakieś bajeczki wymyślam, a ja wam powiem, że nie. Tak się na prawdę stało w moim życiu. Możesz sam nawiązać osobistą relację z Bogiem już dziś. Pomódl się własnymi słowami, powiedz to co ci leży na sercu, a On wysłucha i odpowie. Uczyń Go swoim Panem i Zbawicielem, a twoje życie zmieni się o 180 stopni!
Ja po nawróceniu modliłam się i mówię do Boga tak: "Panie, pokaż mi, że ty mnie kochasz". A miałam otworzoną Biblię i ledwo skończyłam się modlić, mój wzrok padł na nią i odczytuję te słowa:
"Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł."Rzym.5;8
To jest dowód ku temu, że Bóg wysłuchuje modlitwy. Ale mam też przykład z dzisiaj. Wczoraj nie uczyłam się na sprawdzian z historii, a wiedziałam, że powinnam, ale wszystko jest lepsze od nauki i oglądałam filmy w tv, ale jak już obejrzałam to było późno, bardzo późno i trzeba było już iść spać, a byłam zrozpaczona wizją, że mogę dostać pałę. Tak więc pomodliłam się przed pójściem spać, wstałam dzisiaj i poszłam do szkoły. Okazało się nie tylko, że nauczycielka zapomniała o sprawdzianie, ale też że ten dzień w szkole był całkiem przyjemny (a nie zawsze jest tak w poniedziałki) i nie było jednej lekcji. Ktoś powie: przypadek. Nie ma przypadków. Ja w nie nie wierzę. Bóg jest dobry!

A tak jeszcze a propos Paktofoniki- ja tam wolę Royal Rap i serdecznie wam polecam. Mają naprawdę świetne kawałki z głębszym przesłaniem.
Polecam też stronę >>Szukając Boga<< dla osób chcących zmian w swoim życiu
oraz ten kawałek Royal Rapu >>"Życie albo Śmierć"<< i też zespół (a może chór?) TGD.
Jeśli masz jakieś pytania na temat wiary to możesz mi je zadać- nie jestem Wszechwiedząca, ale postaram się na nie odpowiedzieć ( Biblia ma wiele odpowiedzi na różne pytania- możesz sam/sama też do niej zajrzeć, może coś dotknie twojego serca?).
POZDRAWIAM I ŻYCZĘ MIŁEGO TYGODNIA
DZIANA!