Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otaku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otaku. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 lutego 2014

Wróżką być

 WSTĘP- JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

Lubicie sceny walki, pokręconych bohaterów i ich zwariowane przygody? W zasadzie jest to specyficzne połączenie, które nie każdemu przypadnie do gustu, ale anime, o którym chciałabym dziś powiedzieć to... Fairy Tail.
 Przede wszystkim, dlaczego zabrałam się za oglądanie czy choćby recenzowanie (tego wcale nie krótkiego) anime? Myślę, że przeważył fakt, iż mam zegarek z Fairy Tail, a do tej pory jeszcze nie oglądałam tego tytułu, więc trochę głupio byłoby chodzić z takim zegarkiem nawet nie kojarząc serii.
Ale, ale? Myślicie, że zazwyczaj kupuje akcesoria związane z rzeczami, o których nie mam pojęcia? Mylicie się. Tym razem było inaczej.
Jakiś już dłuższy czas temu poszłam z mamą na zakupy. W naszym małym, malusieńskim miasteczku gdzie o większych sklepach, sklepach muzycznych, sieciówkach czy Maku możecie zapomnieć. Podczas wizyty w jednym sklepie moją uwagę przykuła wystawa zegarków. Spojrzałam, pomrugałam parę razy oczami. Patrzę: TO LOGO! I wyszłam ze sklepu z zakupionym nowym zegarkiem, no bo przecież lepiej, żeby kupił go ktoś kto ma w ogóle pojęcie co to anime. W moim małym mieście jakoś poza fanami Naruto i nielicznymi osobami, nie ma zbyt wielu otaku. No, ale do rzeczy. Tak zaczęła się ta moja przygoda gdzie w ciągu 3 dni obejrzałam 44 odcinki wykorzystując do tego nawet przerwy w szkole. Może to jeszcze zbyt mała podstawa, żeby recenzować ten tytuł, ale co nieco mogę o swoich pierwszych wrażeniach opowiedzieć.

MUZYKA
Jakoś tak od niej chciałam zacząć, bo to było pierwsze co do mnie tak dotarło.
Pierwszy opening był dla mnie na początku trochę irytujący, potem stał mi się obojętny, po jakimś czasie nawet zaczął mi się podobać, a kiedy już mogłam zacząć oglądać anime bez pomijania go, został zastąpiony przez kolejny, a potem kolejny, które to kolejne już mi do gustu nie przypadły.
W endingach mamy do czynienia z bohaterami w wersji chibi. Tutaj sytuacja jak wyżej.
Ale poza tym warto zwrócić uwagę na muzykę w samym anime. Kankany i inne 'walkirie'. Sama nie wiem jakie są tytuły tych melodii, piosenek, więc może wychodzę na ignorantkę, ale są to melodie, które się zna dlatego przyjemnie się przy nich ogląda. Poza tym jest taka nuta, która ma w sobie coś z Irlandii xD

BOHATEROWIE
Jest ich tylu ile ich gildia miała (a gildii jest niezliczona ilość). W tym momencie wypadałoby powiedzieć o co w ogóle w Fairy Tail chodzi. Jest to nazwa jednej z gildii. Do niej należy wielu wybitnych magów i pewnie nie jedna osoba marzy, żeby się do niej dostać. Wśród nich jest jedna z czołowych postaci- Lucy.

LUCY

Poznajemy ją już w pierwszym odcinku. Stara się zdobyć jeden z magicznych kluczy, wykracza to jednak poza jej środki finansowe. Po nieudanej próbie zniżenia ceny opuszcza lokal i jakoś trafia w miejsce gdzie gromadzą się tłumnie młode dziewczęta. Powodem ich ekscytacji jest 'Pan Salamander', który jak się później okazuje używa tanich sztuczek, żeby się pod niego podszywać. W tym chaosie daje się złapać urokowi (w tym wypadku ma to podwójne znaczenie) owego przybysza. Z pod uroku wyzwala ją przechodzący tamtędy Natsu ze swoim kotem o imieniu Happy. W podzięce za wyzwolenie z pod tego czaru ofiaruje się, że postawi im obiad, co jest bardzo na rękę wygłodniałym Natsu i Happy'emu. Podczas jedzenia dziewczyna zdradza się, że marzy o przystąpieniu do Fairy Tail. Następnie bohaterowie żegnają się, żeby potem Natsu znów miał okazję do uratowania dziewczęcia, które wpadło w podstęp przygotowany przez 'Pana Salamandra', który mówi, że pomoże jej dostać się do wymarzonej gildii, której jest członkiem.
Po skopaniu kolesiowi tyłka Natsu okazuje się należeć do rzeczonej gildii i oferuje Lucy wstąpienie do niej. Zachwycona zgadza się. I tak zaczynają się jej dziwne przygody, odkrywa bowiem, że członkowie tego stowarzyszenia nie mają do końca równo pod sufitem.
Lucy- użytkowniczka Gwiezdnej Magii, którą posługuje się za pomocą specjalnych kluczy.
 Przyznam, że początkowo budziła ona moją sympatię. Możemy się wczuć w jej sytuację jako nowego członka gildii. Wydawała mi się też do pewnego stopnia sprytna. Tylko, że bardzo się na niej zawiodłam. Myślałam, że będzie silniejsza. Jest ona jednak 'panienką w opałach', najsłabszym ogniwem. Często też wcale nie grzeszy inteligencją jak to u przysłowiowych blondynek bywa. Póki co widzę ją tylko jako maskotkę Fairy Tail lubiącą się przebierać. Jej ulubionym kolorem jest różowy (przypadek? nie sądzę) Mimo wszystko jest to sympatyczna, miła osoba.

NATSU

Prawdziwy Salamander. Włada magią ognia. Działa dosyć impulsywnie. Wykazuje skłonności intelektualne dorównujące poziomem Lucy. Co tu o nim dużo mówić? Natsu to Natsu. Nie da się go za bardzo opisać. Trzeba go po prostu zobaczyć w akcji. Został wychowany przez smoka. Cenną wartością jest dla niego gildia, która jest dla niego jak rodzina oraz przyjaciele, których ochrania. Ma na pieńku z Gray'em (nie mylić z tym od 50-ciu twarzy xD). Ma skłonności destrukcyjne i sieje zniszczenie gdziekolwiek się pojawi. Lubi wpadać z zaskoczenia do domu Lucy i praktycznie wszędzie chodzi ze swym latającym kotem- Happy'm. Ma straszną chorobę lokomocyjną, która nie raz daje się mu we znaki.


GRAY

Włada lodem. Nie może znieść Natsu i vice versa dlatego ciągle dochodzi między nimi do spięć, bijatyk, wyzywania się od świńskookich itp. Ekshibicjonista. Zdejmuje ciuchy nawet bez zwracania na to uwagi, w sposób wyuczony niemalże w sposób Pawłowa. Jak każdy w gildii dźwiga ciężar z przeszłości, ponieważ okazuje się, że jego rodzice zostali zabici przez potwora- Deliorę. Jest raczej poważny z tendencją do ponurości. Oczywiście jak wyżej wspomniałam- rywal Natsu.



ERZA

Erza Scarlet. Tytania. Na dźwięk jej imienia nie jeden drży. Kobieta przerażająca, władająca ogromną siłą. Mówi się, że jest najsilniejszą kobietą z Fairy Tail. Tylko ona potrafi przywołać Natsu i Gray'a do porządku. Najlepiej czuje się w zbroi. Nie bardzo potrafi być delikatna. Również skrywa tajemnicę z przeszłości, która sprawia, że zbroja, którą nosi przyjmuje znaczenie bardziej metaforyczne, ponieważ czymś na co bardziej chciałaby założyć swą zbroję jest serce. A propos zbroi, posiada ich cały arsenał i potrafi je przyzwać na swe żądanie. W ten sposób zmienia nawet swoje ubrania na piżamę. Jest osobą bardzo ceniącą sobie sprawiedliwość i zasady. Ukształtowana przez to przez co przeszła, twarda z wierzchu, jednak miękka w środku.
Tutaj co do siły się nie zawiodłam, tak samo jak w przypadku Natsu, od którego tego oczekiwałam.

HAPPY

Latający, skrzydlaty, niebieski kot. Może być słodziutki, ale też wnerwiający, o czym przekonuje się Lucy, z którą koteczek lubi się przedrzeźniać. Lubi jej też zaleźć za skórę, ale w głębi serca na pewno po dłuższym przebywaniu z nią przyzwyczaił się i polubił Lucy. Jest bardzo przydatny kiedy trzeba uciekać. Niestety potrafi udźwignąć tylko jedna osobę. Swoją drogą nie ogarniam Japończyków z tą ich obsesją na punkcie kawaii, w tym i kotków, które takie są. Rozumiem, że Happy miał być jaki jest, ale bardziej jako towarzysz dla Natsu pasował by tu jakiś... Smok? Ale ok, niech jest jak jest. Nie czepiam się, bo Happy też potrafi rozładować niejedną sytuację swą ciętą ripostą xD

PODSUMOWUJĄC

Przechodząc już do zakończenia, mogę stwierdzić, że mam mieszane uczucia względem tego tytułu. Niejednokrotnie widzę po prostu bandę nieokrzesańców lub typków, którym sama miałabym największą ochotę skopać cztery litery. Atmosfera anime jest dosyć ciężka. Walka za walką, bitwa za bitwą, pojedynek za pojedynkiem. Na wszystko odpowiedzią są pięści i na błędne założenia jak i na brak argumentów. Ciężkie klimaty mają przełamać rzekomo luźniejsze scenki np. pobytu głównych bohaterów w różnych rekreacyjnych miejscach, jednak i tam dzieją się rzeczy gdzie płonąca pięść czy inna magia musi interweniować.
Na pewno jest to seria przygodowa, ale czy komediowa? Jak dla mnie nie bardzo. Niektóre sceny, owszem, wzbudzają uśmiech na twarzy, ale przeważnie tylko tyle. Jakoś nie jest to mój typ poczucia humoru.
Sceny miłosne? Owszem, zdarzają się sceny podchodzące pod takie klimaty, ale bardziej jest to balansowanie na granicy flirtu czy fanserwisu. Upragnione sceny romantyczne są niestety tylko wytworem fanowskiej wyobraźni lub jest ich po prostu tak niewiele, że giną w tym tasiemcu (jak jest i w "Naruto" czy w "Bleach'u" czego w sumie nie pojmuję, bo taki wątek nie zaszkodził by scenom walki, choć w Naruto zawsze się jeszcze można pocieszyć np. historią Minato i Kushiny).
Wyciskanie łez? To też nie to. Głupi przerywnik (bez urazy, Happy jest słodki, no, ale proszę...), mniej więcej w środku odcinka, skutecznie burzy jakąkolwiek dramaturgię czy podniosłość, a przedstawione historie nie są dla mnie na tyle przekonujące, żebym miała płakać. A mówię to JA, która płaczę z najmniejszego powodu, ze szczęścia, gniewu czy smutku (aż tak jestem wrażliwa), więc sorry...
Co mnie więc w tym wszystkim przyciąga? Sama nie wiem. Chyba chęć poznania dalszej historii. Sam fakt, że potrafiłam obejrzeć tyle odcinków pod rząd świadczy, że to anime chyba ma to coś.
A tak w ogóle, zaraz po zabraniu się za ten tytuł usłyszałam, że w tym roku, od kwietnia ma być jego kontynuacja, także ;D
I jeszcze jedno co mi się przypomniało- FT to taka trochę druga "Moda na sukces" gdzie kiedy ktoś się przewróci przez dziesięć kolejnych odcinków wstaje, ale mimo wszystko da się to oglądać, czego o "Modzie na sukces" już powiedzieć raczej nie można...
I na tym zakończę swe rozważania. Jeśli chcesz obejrzeć Fairy Tail to już masz mniej więcej jego obraz.
Fairy Tail to na pewno gildia o rodzinnym charakterze. To jak, chcesz do niej dołączyć?

A ty co sądzisz o Fairy Tail?

Dziane
じゃね

środa, 3 kwietnia 2013

Bo ja kocham sobie coś zaspojlerować ;_;

 Hej wam!
Żal mi cztery litery i serce ściska, bo zaczęłam oglądać Vampire Knight, obejrzałam sobie 12 odcinków i tak sobie w poszukiwaniu informacji o losach bohaterów (chciałam tylko ciutek się dowiedzieć w jakim to kierunku pójdzie) przypadkowo zaserwowałam sobie całe mnóstwo spojlerów!! ;_;
Zacznę może od tego: zamierzam się zabrać do recenzji tegoż tytułu, ale to jak chociaż obejrzę ten ostatni odcinek 13 pierwszej serii. Dalej będę musiała trzymać nerwy na wodzy, bo jak wielokrotnie wspominałam- mam ograniczenia internetowe ;'(
No więc póki co mogę napisać tyle: przez moment tylko- zaledwie 2-3 minuty (a może to jest kwestia nawet sekund) pomyślałam sobie jak zobaczyłam Kaname- "uu! Fajny!" i przez ten króciutki czas Zero mnie troszeczkę irytował, ale po upływie tegoż czasu okazało się, że znienawidziłam Kaname. Może to dlatego, że dowiedziałam się o przeszłości Zero? Na mnie zawsze takie rzeczy robią wrażenie i sprawiają, że całkiem inaczej widzę daną postać, bo dopiero w takim momencie mogę zrozumieć...Hm...Psychologię? danej postaci. Nie mogę się powstrzymać z tym do recenzji dlatego zamierzam to napisać tu i teraz. Raz w "Otaku" (żeby nie pogwałcić praw autorskich cytuję i odsyłam was do numeru 41 tegoż magazynu) pojawiła się recenzja Vampire Knight i były tam takie słowa, z którymi się całkowicie zgadzam i ciągle obijają się gdzieś w głowie, w krańcach mojej świadomości. "Zero natomiast teatralnie cierpi.Chyba, że akurat cierpi nie teatralnie"- no normalnie jakiś geniusz to musiał napisać. Chwyta za serce i w pełni oddaje to co się dzieje w tym...Trójkącie miłosnym? Tylko takie określenie mi przychodzi do głowy. I jeszcze zgadzam się z tym, że "Zero" to wyjątkowo dźwięczne imię xD
Główna bohaterka Yuuki trochę mi działa na nerwy, ale sama też bym nie wiedziała co zrobić w sytuacji, w której ona się znalazła, co i tak nie usprawiedliwia wg mnie jej dziwnych relacji z Kaname i Zero. Odnosi się wrażenie, że Zero jest na serio jakimś młodym Werterem w tym wszystkim.
Więc to póki co takie moje luźne przemyślenia. W ogóle według mnie Yuuki powinna być z Zero, chociaż tak jak sobie zaspojlerowałam to okazuje się, że ona chyba wcale nawet nie jest jego godna, że tak to określę. Moje oczy widziały STRASZNE SPOJLERY. Jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć, ale subtelnie co dalej w tym anime, tak jak ja tego chciałam, to pod żadnym pozorem nie wchodźcie na wikipedię i wikię.
POWIADAM WAM: "Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tam] wchodzicie"


DZIANE!
じゃね

poniedziałek, 11 lutego 2013

Ekscentryczne oblicza otaku

 Hej!
Zabawnym trafem w telewizji leciały dziś "Rozmowy w toku" o temacie: "Nie chcę dorosnąć, chcę być elfem!". Tytuł niepozorny, ale dotyczył naszego (a przynajmniej mojego) światka (chciałam zdrobnić słowo "świat", ale wyszło dziwnie xD) otaku. W programie wystąpiły Anastasiya Shpagina, o której ostatnio wspominałam, Venus Palermo i para "otaku" (nie mogłam się powstrzymać, żeby nie użyć cudzysłowia, ale o tym zaraz) z Polski.



Więc tak:
Anastasiya Shpagina- ma około 20 lat (w programie było powiedziane, że 19, ale jednocześnie wyświetlano, że program jest na wiosnę 2012r, więc...) i pochodzi z Ukrainy. Lubi nosić skrzydełka, malując się stara się optycznie powiększyć oczy, chciałaby mieć coś w stylu własnego Disneylandu, jest bardzo chuda i niewiele je. Wywnioskowałam, że jest weganką, bo sama stwierdziła, że nie je mięsa, a nawet jajek. No i jeszcze jedno- chciałaby zawsze pozostać wróżką...



Ponadto co jeszcze zapamiętałam: chce przejść operację powiększenia oczu i zmniejszyć nos, aby był tak malutki jak Michaela Jacksona.
Jej stylizacja została zainspirowana przez oczywiście m&a (mangę i anime).


Kolejna była Venus Palermo- gwiazdka internetu, prowadzi własnego bloga. Dziewczyna ma 16 lat i zainspirowana Japonią ubiera się w sposób mający być kawaii. O ile kobiety-wróżki nie skomentowałam (bo i to nie wymaga komentarza, każdy przeciętny człowiek sam potrafi stwierdzić, że jest w tym coś niepokojącego) to ośmielę się stwierdzić, że Venus ma szkaradną twarz i nie wiem jakie kanony piękna są w innych krajach (oprócz tego, że w krajach azjatyckich jest fascynacja twarzą w kształcie litery V itd.), że ludzie uważają ją za śliczną. Dziewczyna z nie wiadomych mi powodów nie chodzi do szkoły (w sensie: w telewizji mówili, że matka nie może znaleźć jej szkoły, ale dlaczego?), uczy się w domu, a wychodzi tylko w weekendy ze znajomymi, którzy z jakichś to również przyczyn mi nie znanych nigdy nie przychodzą do niej do domu. Venus cieszy się sporą popularnością w internecie, ale czy potrafi żyć w rzeczywistości i budować zdrowe relacje? Tego nie wiem. Bo tego, że ma parcie na szkło nie da się nie zauważyć. Nie rozumiem tego jak można pozwalać swojemu dziecku na taki makijaż, zamieszczanie swoich filmików w sieci i jeszcze pomaganie mu w tym. Przecież np. w Japonii- jest obecna niezdrowa fascynacja w sferze seksualnej takimi osobami. Bo kto z was zaprzeczy, że w anime często występują czy to w hentaiach, yaoi czy w yuri postacie nieletnie (nie żebym oglądała anime z tych gatunków, ale pojęcie mam czego dotyczą).
Nie mogę tego pojąć tak samo jak nie rozumiem matek wystawiających swoje małe dzieci w konkursach piękności, które doklejają im rzęsy, robią paznokcie, włosy, nakładają samoopalacz, czyli innymi słowy przerabiają je na stare kobiety... Jak dla mnie jest to jakaś psychologiczna zagadka i w większości przypadków wysłałabym te matki do psychoterapeutów...

Nie oglądałam programu od samiuśkiego początku, więc mogłam coś tam pominąć, ale na koniec jeszcze o parze "otaku" z Polski. Wzięłam słowo otaku w cudzysłów, gdyż uważam, że przynoszą hańbę otaku w Polsce- mnie po prostu obraża porównywanie z takimi osobami. Para nastolatków uczęszcza do gimnazjum (gimbazjum). Wygląda jak widać powyżej i nikt nie rozumie ich pasji i zainteresowań, a ponadto zostali za nie wielokrotnie wyśmiani, pobici itd. Dlaczego więc obraża mnie nazywanie ich otaku? Bo reprezentują sobą najgorsze cechy, przez których pryzmat postrzega nas społeczeństwo w naszym kraju. Czyli to, że otaku dziwnie się ubierają i wyglądają, cały czas odgrywają publicznie jakieś scenki z anime, są chamscy i mają nie-otaku gdzieś itp. A tymczasem nie każdy fan mangi czy anime (czy tego i tego) jest aż tak  ekscentryczny.
 Wydaje mi się, że przeciętny otaku w Polsce (jeżeli otaku są przeciętni) jest to osoba, która:

  • uwielbia oglądać anime (w internecie, bo źródła są ograniczone w tej kwestii)
  • czytuje mangi
  • fascynuje się Japonią
  • może posiadać gadżety związane z ulubionymi seriami
  • jeździ na konwenty (ale na pewno nie każdy: ja również należę do tej grupy niejeżdżących)
NIEPOTRZEBNE SKREŚLIĆ
Chodzi mi o to, że Polska naprawdę nie jest krajem tolerancyjnym i wiadomo, że jeśli ktoś za bardzo odstaje to trzeba go trochę przypiłować, prawda?
Tak więc- otaku w Polsce kojarzy mi się ze zwyczajnym człowiekiem o niezwyczajnym hobby, który podkreśla je subtelnymi dodatkami (przypinki, kocie uszka itd.).

Jeżeli chodzi o otaku w Japonii:
W programie słusznie zauważono, że Mekka otaku jaką jest Japonia, tam osoby interesujące się m&a i uprawiające cosplay nie chodzą tak na co dzień- raczej wychodzą tak tylko w wolnym czasie, po szkole- w czym zbłądziła para "otaku" z Polski, bo oni ubierają się tak do szkoły przez co ściągają na siebie agresję innych. Nawet ja chodzę w kocich uszkach raczej tylko po domu.

Podsumowując- otaku mają swój świat, a większość chciałaby przenieść się do jakiegoś anime. Zapominają przez to jednak jak żyć naprawdę, a fascynacja wielu z nich jest niezdrowa- godzinami oglądają anime, a świat widzą tylko zza firanki.
Pod koniec zacytuję Biblię:
 "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić. Pokarm jest dla brzucha, a brzuch jest dla pokarmów, ale Bóg zniweczy jedno i drugie(..)" Koryntian 6:12-13

Czyli nie przesadzajmy i nie tupmy nogami kiedy rodzice chcą, żebyśmy np. wyszli na dwór się przewietrzyć- robią to dla naszego dobra choć czasem nam wydaje się, że wszystko wiemy lepiej ;)

DZIANE!
じゃね

piątek, 16 listopada 2012

WEEEKEND!!!

 Jupi!!! W końcu weekend! Jeny, jak ten czas leci. Jestem kiepska w jego ogarnianiu. Zapytasz mnie o to co działo się w poniedziałek albo w zeszłym tygodniu? Nie powiem ci. Mam sklerozę. Serio- to straszne, bo nie pamiętam tych wszystkich dobrych, fajnych chwil, a jedyne co zostaje w mej pamięci to to, że np. w tym tygodniu było dużo do zakuwania. Chyba sama będę musiała zacząć czytać swoje posty, żeby się zorientować co u mnie słychać xD
 Byłam dziś na młodzieżowym. Był dobry czas. Wróciłam trochę później niż zwykle do domu, zaraz zabrałam się do lektury nowego "Otaku". Zauważyłam, że zrecenzowano anime, które sobie zamierzałam obejrzeć w tym roku, a mianowicie Tonari no Kaibutsu-kun (jestem romantyczką- mam słabość do shoujo). Jak skończę pisać posta zabiorę się za obejrzenie 1. odcinka. (^3^) Szkoda, że dopiero jest 7 odcinków w necie z polskimi napisami (jest ich w sumie 13 z tego co wiem)...
 Nom, to tak na tyle, bo wena mnie opuściła. Miałam jeszcze coś napisać, ale cóż. Dodam jeszcze tylko, że oglądałam sobie przed paro-nastoma minutami Obieżyświata- Megalopolis: Seul. Żałuję, że nie obejrzałam od początku. Ciekawe, że w Korei jest chyba największy kościół Zielonoświątkowy na świecie. Fajnie by było kiedyś tam pojechać (a raczej polecieć). Mam taką bardzo małą, ale jednak, listę miejsc, w które chciałabym się udać. Byłam już w Niemczech, we Francji, w Turcji (wliczając w to kraje przez które przejeżdżałam np.Ukraina, Bułgaria, Serbia, Węgry itd...). Jednak na moim celowniku są teraz kraje Azjatyckie. Coś takiego mają w sobie (ludzi, kulturę, sztukę, język...) co sprawia, że mnie fascynują. Mogę np. bez końca słuchać, oglądać, czytać informacje o Japonii.
 A swoją drogą (tak, wiem, nie zaczyna się zdania od "A" ;P) to też jest ciekawe, że są też Azjaci, którzy w odwrotną stronę- fascynują się Polską! Tak jak ten oto Japończyk:
Za każdym razem jak go oglądam, jak on mówi po polsku (nawet najprostsze zdania) to uśmiech nie zchodzi z mojej twarzy. Ten koleś jest taki mega pozytywny!!
To jest super, że ktoś z tak odległego kraju od nas jakim jest Japonia uczy się polskiego! Dla mnie to jest po prostu meeega niesamowite!
A co wy o tym sądzicie?
DZIANE
じゃね

poniedziałek, 3 września 2012

Trzeba obejrzeć przed śmiercią??


No to obejrzałam sobie dziś 17 i 18 odcinek "Clannad".
Ogólnie, nie wiem czy ktoś z was czyta magazyn "Otaku", ale tam był taki ranking anime, które trzeba obejrzeć przed śmiercią, no i właśnie anime wyżej wspomniane było na 1. miejscu (swoją drogą fakt, że w głosowaniu na tytuły, które po prostu- rzekomo- znać trzeba, brały udział chyba jakieś trolle, bo po przeczytaniu paru z nich pomyślałam sobie: "Aha, a co to w ogóle jest??").
No i wracając do tematu- to anime wkurza mnie schematycznością. Główny bohater zakochuje się (czy to do wiadomości przyjmuje, czy nie, ale tak jest), a wybranka jego serca jest... No właśnie. To mnie wkurza. Tak jak w większości wypadków- kawaii dziewczynka. Tak, nie dziewczyna, dziewczynka. A więc słitaśna dziewczynka, o szlachetnym serduszku, nieśmiała, cichutki głosik... Kaszana. Nie, żebym wolała silną, agresywną babę (coś jak w "Kaichou wa Maid-sama!), ale ta postać, o której cały czas toczę swój monolog, mogłaby być jakaś... Bo ja wiem? Ciekawsza?
Ech, sama nie wiem. Teraz akacja w tym anime nabiera takich obrotów, że powiem szczerze- nie podoba mi się. I powiem jeszcze jedno- na pewno:
Absolutnie nie zaliczyłabym "Clannad" do anime, które warto obejrzeć przed śmiercią. Nie marnujcie życia na tak kiepskawe anime. Polecałabym wam już raczej "True Tears". Albo "Saiunkoku Monogatari" (choć żałuję, że ma tylko 2 sezony, bo zawiesili kręcenie dalszych odcinków, a zakończenia jako takiego nie było), fajne dla mnie też było Kaichou wa Maid-sama!, chociaż z biegiem czasu dostrzegam, że poleciłabym to raczej gimnazjalistkom lubiącym romanse, bo to jest definitywnie shoujo- para bohaterów ma trochę problemów ze swym uczuciem, ale ostatecznie wszystko kończy się dobrze. Fantastyczne, szczęśliwe zakończenie...
A tak poza tym: jeny, jak myślę sobie, że jest jeszcze 2 sezon "Clannad: After Story" to aż mam sobie ochotę oczy wydrapać ^^"
Przemęczę się i niedługo skończę w końcu to oglądać.
Tak w ogóle to moja magiczna podróż po krainie jednorożców, tęczy i prawdziwej miłości, która przezwycięży wszelkie zło, czyli z gatunkiem shoujo zaczęła się po obejrzeniu shounen'a jakim jest "Soul Eater"- zakończenie bardzo mnie rozczarowało (zwłaszcza, że manga jest wydawana nadal, w grudniu wydadzą pierwszy tom w Polsce- i tutaj również: żenada- byłam online w 51 tomie bodajże, ale że jakieś Czcigodne Wydawnictwo zdecydowało się tą mangę wydać, to usunęli ją ze strony online, że ta niby nie ma już praw do jej publikowania czy coś >:OOOO ludzie! To ile ja będę musiała czekać na ten tom w naszym kraju?! Kiedy przeciętna manga wydawana jest raz na 2 miesiące?! @#$$#%%*)
Superancko.
Im więcej oglądam shoujo, tym bardziej zaczynam się zastanawiać nad zmianą gatunku.
Co polecacie? Jakie anime jest według was warte miana: TRZEBA OBEJRZEĆ PRZED ŚMIERCIĄ?

Na koniec mega spojler, w postaci grafiki- UWAGA, oglądasz na własną odpowiedzialność, za zmiany w psychice, stek przekleństw spowodowanych gniewem, który jest wynikiem jego obejrzenia NIE ODPOWIADAM!!
A teraz już czas na spojlerek!