Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shoujo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shoujo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 czerwca 2013

Kajdany przeszłości

Bokura ga ita- byliśmy tam. Dokładnie gdzie byli i jacy oni jeszcze nie wiem, ale może się w jakiejś najbliższej przyszłości dowiem? xD

A więc (tak, wiem: nie zaczyna się zdania od "a więc") mamy oczywiście chłopaka, dziewczynę i mnóstwo przeszkód na drodze do ich miłości. Kolejne typowe shoujo? Tego może dowiecie się z mojej recenzji.

MIŁOŚĆ ZNIENACKA

Poznajemy główną bohaterkę Nanami Takahashi, która zaczyna kolejny etap edukacji- szkołę średnią. Dziewczyna stara się z kimś zaprzyjaźnić, ale ciężko będzie nie znając imion osób, z którymi się rozmawiało. Z "pomocą" przychodzi jej Yano Motoharu, chłopak o którym krążą dziwne plotki na temat jego popularności wśród płci przeciwnej (czy okażą się prawdą?). Przez tą pomoc Takahashi wychodzi na idiotkę i nie żywi zbytniej sympatii do swego wybawiciela. Kilka jednak z nim rozmów zmieniają opinię naszej Nanami i uczucie przeradza się w miłość. Swoją drogą jakoś nie wyłapałam tego momentu przełomu i nie bardzo go pamiętam.

BURZE I SZTORMY

Błogi czas zauroczenia i sielanki nie trwa za długo, bo oto przed nami wyrasta jak góra lodowa przeszłość głównego bohatera, Yano. Najbardziej kole w oczy jego była, która inteligencją i wier i nie tylko, nie grzeszyła. Najbardziej boli fakt, że chłopak ma problem z odróżnieniem dwóch, różnych osób. No, ale w sumie jak mu się tu dziwić? Jedna miała na imię Nana, druga Nanami... Wszystko jest takie podobne, prawda? -.-"
Czeka nas wiele łez (ale raczej głównej bohaterki niż naszych) i chwil zaskoczenia, bo przeszłość jest jeszcze bardziej grząskim bagnem niż by się mogło wydawać...
Na drodze szczęściu naszym gołąbkom stają też najbliżsi jak i oni sami. Temperament i charakter robi swoje.

"Z nim będziesz szczęśliwsza, dużo szczęśliwsza będziesz z nim..."

Ja osobiście odczuwam pewien Weltschmerz odnośnie tego tytułu. Po pewnych wydarzeniach, gdybym była w skórze naszej protagonistki dałabym sobie spokój z Yano, który w późniejszej części staje się dla mnie coraz bardziej irytujący i tutaj jest akurat mój wyjątek od reguły. Mianowicie mam tak, że jeśli jakiś bohater w anime jest zły, wkurzający itd. to potrafię nawet zacząć go lubić i mu współczuć kiedy pokazane są pewne rzeczy, z którymi musiał się mierzyć w przeszłości (tak miałam np. z Gaarą z Naruto- najpierw go nie lubiłam, bo był zły, be, niedobry, a teraz? Jest moją ulubioną postacią!). Z Motoharu się tak jednak nie stało. Jego trudne dzieciństwo, problemy z byłą i sposób w jaki się z nią rozstał mnie jakoś nie wzruszają.
W pewnym momencie zaczęłam nawet popierać inny paring w tym anime składający się z Nanami i...Z kogoś jeszcze...Nie wiem czy mogę spojlerować, lepiej wam tego oszczędzić. I chętnie bym taki paring oglądała, gdyby nie było jak być musi, że zawsze postacie pokazane w openingu są już ze sobą forever alone xD together...

Bida z nędzą, wymuszona amputacja

Niektórzy z was, tak jak i ja pewnie przywiązują dużą wagę do takich detali jak kreska. Fanów pięknej kreski, super tła i wspaniałej animacji zawiodę pewnie krótką informacją. W "Bokura ga ita" tego nie znajdziecie. Wszystko jest tak oszczędne, że bohaterom nie raz znikają ważne ?organy?narządy?- tj. oczy. Nie jest to jakieś niedopatrzenie, lecz z pewnych źródeł wiem, że miało to być celowe. Z banalnego powodu: braku pieniędzy. To właśnie to sprawiło, że anime wygląda jak wygląda i że dominuje tu przerost treści nad formą (swoją drogą dość spory zważywszy na mnogość monologów wewnętrznych jak i zewnętrznych postaci...).

Miłość ci wszystko? wybaczy...


Oglądając to anime nie raz odnoszę wrażenie, że odpowiedź na to pytanie brzmi tak... Ale jednocześnie zastanawiałam się jak to jest, że to zawsze kobieta ma wybaczać dotkliwe słowa, kłótnie, zdrady... Facet mówi "obiecaj mi, że będziesz mi wierna" kiedy on sam się do tego nie stosuje? Hipokryzja.
Bokura ga ita- niby typowe shoujo, a porusza ciekawe/dziwne zagadnienia, np. toksyczne związki...
Swoją drogą ma w sobie też coś co jest totalnie nierealistyczne: żeby 14 latkowie byli aż tak "zaabsorbowani" seksualnością?! Według mnie- chore. Ja kiedy miałam tyle lat to mnie bardziej obchodziły czekające mnie w następnej klasie egzaminy gimnazjalne i sprawy typu: co będę robić w wakacje? a nie...

PODSUMOWUJĄC

Nie do końca wiem co myśleć o tym tytule. Jego problematyka mieści się mniej więcej w >>tym schemacie<<, którego sama jestem autorką. Może i zła jakość, ale przynajmniej jest oznaczenie spojlera, które sprawia, że klikacie na własną odpowiedzialność ;)
Pewne rzeczy sprawiają, że trochę kojarzy mi się z Kimi ni Todoke- głównie to ta kreska.
Ogólnie- cieszę się, że nie ma drugiego sezonu tego anime, bo i ten, pierwszy sezon powoli kończę oglądać z nutą rozczarowania i irytacji. Yano po prostu zepsuł mi całą przyjemność oglądania, a jego bagaż emocjonalny przerósł mnie całkowicie. Nie dziwi mnie więc fakt, że i Nanami jest momentami skołowana.

3majcie się, do usłyszenia!
DZIANE!
じゃね

sobota, 11 maja 2013

Hakuouki Shinsengumi Kitan- mam cię zabić?

 Hej wam!
Dzisiaj postaram się ogarnąć recenzję anime Hakuoki Shinsengumi Kitan.
A więc tak- akcja dzieje się w erze Edo, w Japonii (jednakże później przechodzimy przez kolejne epoki historyczne). Główną bohaterką jest Chizuru Yukimura, która przebrana w chłopięce fatałaszki wplątała się w niezłe kłopoty, a później jeszcze zobaczyła to, czego widzieć nie powinna i tym samym została uznana za winną i skazaną na śmierć...
Tak się więc to wszystko zaczyna.
Wspaniałomyślnie jednak samurajowie, którzy mieli wykonać na niej wyrok ułaskawiają ją. Dlaczego?Czy dlatego, że stwierdzili, iż nie jest winna? Z litości? Czy może z powodu tego, że odkryli jej kobiecy sekrecik? Sami osądźcie (najlepiej oglądając 1-wszy odcinek). W ramach...Kary? Chizuru wbrew zasadom samurajskim zamieszkuje z grupą mężczyzn i robi za służącą pomoc.

O GŁÓWNEJ BOHATERCE

"Co to? A to taka fajna katana. Pytasz po co mi ona? A, no wiesz...Fajnie wygląda..."-własne
Chizuru zostaje przedstawiona jako córka medyka, który zaginął. Dlatego nasza dziewoja nie spocznie póki go nie odnajdzie...Chyba... Została wyposażona w całą masę irytujących cech osobowości i miecz samurajski. Ho ho ho! Śmiem stwierdzić, że śmiało sobie dziewczyna poczyna, bo raz jej się nawet zdarzyło wyzwać jednego takiego na pojedynek... Tia...Tyle, że...
"Stój! Znam karate, taekwondo, aikido i...Jeszcze kilka innych fajnych słów..."
Nasza głupiutka istotka płci żeńskiej mimo, że cho-cho-chodziła do dojo i rzekomo powinna mieć jakieś umiejętności w zakresie sztuk walki okazuje się jednak, że bynajmniej. Jest całkowicie bezbronna. Cały czas włazi tam gdzie nie trzeba i jak ostatnia sierota czeka na pomoc swoich samurajskich koleżków, którzy o dziwo za każdym razem się pojawiają (zastanawiam się, co by było jakby została ze swoimi problemami sam na sam?) by ratować jej tyłek. Całe to makabryczne wręcz nagromadzenie bezradności i oczekiwanie za każdym razem na ocalenie życia sprawia, że Chizuru stała się dla mnie jedną z najbardziej irytujących postaci w anime z jakimi kiedykolwiek udało mi się spotkać...
WYGLĄD
Jako, że Yukimura została zmuszona do ciągłego udawania chłopca, więc nie widujemy jej raczej w kobiecych fatałaszkach i jej "kobiece" kształty pozostają jako taką tajemnicą. Jednakże byłoby to mniej upierdliwe, gdyby choć od czasu do czasu zmieniała ciuchy. Nikt jej nie mówił, że to niehigieniczne tak ciągle nosić to samo?
Raz tylko zaszalała w odcinku 8 bodajże (i to nie z własnej woli) wdziała coś sensowniejszego.
Po boku dodaję tylko śmiałą wariację na temat jej możliwego wyglądu, w żadnym stopniu nie odzwierciedlającą rzeczywistości, więc proszę o nie sugerowanie się tym obrazkiem xD

ZA MUNDUREM PANNY SZNUREM

Do naszej sierotki Marysi zostaje więc doklejone stadko mężczyzn.
Swoją drogą- zawiodłam się. Kiedyś polecała mi to anime koleżanka, ja też w necie popaczałam, że to shoujo historyczne, ale okazało się, że historia stanowi tylko tło, a samurajowie tak naprawdę walczą całkiem bez sensu, jakby po prostu za dużo testosteronu ich do tego popychało...
A a propos shoujo w tym anime to...
"Nic tak nie mówi: kocham cię, jak porządny cios w nos"-zasłyszane
I te słowa chyba trafnie opisują całą atmosferę romansu w tym tytule, bo nawet jeśli jakiekolwiek uczucie miało szansę jakoś zaistnieć, to zostało brutalnie uciszone. Nie spodziewajcie się romantycznych scen z wzniosłymi słowami mówiącymi o wspaniałej miłości do końca tęczy. Oglądając ten pierwszy sezon w ogóle nie wyczułam absolutnie żadnej chemii między postaciami mimo, że przecież Chizuru lawiruje wśród całego haremu mężczyzn.
Całkowicie poprawnym określeniem jest, że na główny plan w tym wątku wysuwają się Oshizou Hijikata (zastępca dowódcy) i Souji Okita.

MUZYKA

W sumie muszę przyznać, że opening był całkiem niezły, ale nic poza tym.


OCENA OGÓLNA

Podsumowując- akcja toczy się z zawrotnym tempem 5 bułków na godzinę, bohaterka jest wkurzająca, nie czuć chemii, do tła historycznego dorzucono dziwne wątki nadprzyrodzone (paczaj: wampiryzm), panowie również są nijacy, ale z pozytywów: są i tacy, z którymi poszłabym na koniec mapy xD <żard>. Tak więc moja ogólna ocena wynosi 3/10. W sumie przy każdym włączaniu odcinków miałam nadzieję, że tym razem będzie się dziać coś ciekawego. Niestety rozczarowywałam się po każdym słono zbuforowanym epizodzie.
Postanowiłam też obejrzeć drugi sezon Hakuouki, ale niezależnie od tego jak dobry miałby być to i tak nie zmieni on mojego zdania o tym anime i nie odnowi utraconego w moich oczach honoru, no i nie zrekompensuje mojego cennego, poświęconego czasu.
 Także to tyle w temacie.


DZIANE!
じゃね

środa, 3 kwietnia 2013

Bo ja kocham sobie coś zaspojlerować ;_;

 Hej wam!
Żal mi cztery litery i serce ściska, bo zaczęłam oglądać Vampire Knight, obejrzałam sobie 12 odcinków i tak sobie w poszukiwaniu informacji o losach bohaterów (chciałam tylko ciutek się dowiedzieć w jakim to kierunku pójdzie) przypadkowo zaserwowałam sobie całe mnóstwo spojlerów!! ;_;
Zacznę może od tego: zamierzam się zabrać do recenzji tegoż tytułu, ale to jak chociaż obejrzę ten ostatni odcinek 13 pierwszej serii. Dalej będę musiała trzymać nerwy na wodzy, bo jak wielokrotnie wspominałam- mam ograniczenia internetowe ;'(
No więc póki co mogę napisać tyle: przez moment tylko- zaledwie 2-3 minuty (a może to jest kwestia nawet sekund) pomyślałam sobie jak zobaczyłam Kaname- "uu! Fajny!" i przez ten króciutki czas Zero mnie troszeczkę irytował, ale po upływie tegoż czasu okazało się, że znienawidziłam Kaname. Może to dlatego, że dowiedziałam się o przeszłości Zero? Na mnie zawsze takie rzeczy robią wrażenie i sprawiają, że całkiem inaczej widzę daną postać, bo dopiero w takim momencie mogę zrozumieć...Hm...Psychologię? danej postaci. Nie mogę się powstrzymać z tym do recenzji dlatego zamierzam to napisać tu i teraz. Raz w "Otaku" (żeby nie pogwałcić praw autorskich cytuję i odsyłam was do numeru 41 tegoż magazynu) pojawiła się recenzja Vampire Knight i były tam takie słowa, z którymi się całkowicie zgadzam i ciągle obijają się gdzieś w głowie, w krańcach mojej świadomości. "Zero natomiast teatralnie cierpi.Chyba, że akurat cierpi nie teatralnie"- no normalnie jakiś geniusz to musiał napisać. Chwyta za serce i w pełni oddaje to co się dzieje w tym...Trójkącie miłosnym? Tylko takie określenie mi przychodzi do głowy. I jeszcze zgadzam się z tym, że "Zero" to wyjątkowo dźwięczne imię xD
Główna bohaterka Yuuki trochę mi działa na nerwy, ale sama też bym nie wiedziała co zrobić w sytuacji, w której ona się znalazła, co i tak nie usprawiedliwia wg mnie jej dziwnych relacji z Kaname i Zero. Odnosi się wrażenie, że Zero jest na serio jakimś młodym Werterem w tym wszystkim.
Więc to póki co takie moje luźne przemyślenia. W ogóle według mnie Yuuki powinna być z Zero, chociaż tak jak sobie zaspojlerowałam to okazuje się, że ona chyba wcale nawet nie jest jego godna, że tak to określę. Moje oczy widziały STRASZNE SPOJLERY. Jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć, ale subtelnie co dalej w tym anime, tak jak ja tego chciałam, to pod żadnym pozorem nie wchodźcie na wikipedię i wikię.
POWIADAM WAM: "Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tam] wchodzicie"


DZIANE!
じゃね

niedziela, 17 marca 2013

Utalentowane beztalencie

 Hej wam!
Dziś postanowiłam zabrać się za recenzję anime o frapującym tytule "Uta no Prince-sama Maji Love 1000%". Nazwa mówi wszystko. I nic. Jestem za, a nawet przeciw.
Czas więc zaczynać. Aż mam ochotę zakrzyknąć z ingriszowym akcentem kiczowate hasło:

LET'S GO!


GŁÓWNA BOHATERKA
Haruka Nanami (albo na odwrót: Nanami Haruka- szczerze mówiąc praktycznie nigdy nie wiem w anime, który człon jest imieniem i nazwiskiem) przybyła ze wsi do miasta, aby spełnić swoje marzenie- zostać kompozytorką i napisać piosenkę dla sławnego Hayato, którego jej środowisko uznaje za niepoważnego. Nic to dla Nanami, która twierdzi, że piosenka Hayato ją "uratowała".

 Dlatego postanawia ona dostać się do elitarnej szkoły dla przyszłych gwiazd show-biznesu i dzięki pomocy 2 młodzieńców nawet ją do niej wpuszczają. Nie dziwi więc, że dostaje się do tej szkoły po zdanym egzaminie. Wprowadza się do akademika i dzieli pokój z nową koleżanką. Schody zaczynają się dla niej kiedy nauczyciel(ka)- domyślcie się o co chodzi...- każe jej zagrać z nut. Oj i tu problem, bo Haruka do tej pory grywała tylko z babcią i nut zdaje się nigdy na oczy nie widziała... Bohaterka jednak swoją ciężką pracą opanowuje nuty nie musząc nawet ich grać na pianinie! Tak moi drodzy- to jest anime i japońskie pojmowanie rzeczywistości, że nawet jeśli jesteś beztalenciem to ciężką pracą możesz to nadrobić! Jak kawaii! -.-"
A propos kawaii: główna bohaterka pretenduje do tego tytułu, nie wg mnie oczywiście, ale zgodnie z japońskimi kanonami: niezdarna, nieporadna, nieśmiała, nieogarnięta... Wiecie: przy takiej dziewczynie facet nie musi za wiele robić, żeby czuć się macho.

JAK BEL(L)A

Nie bez powodu taki podtytuł, bo tak jak w "Zmierzchu" Nanami jest taką Bellą- nieatrakcyjną, przeciętną, a mimo to faceci na nią lecą. Jest ich aż 6-ciu. Czyli widać: anime-haremówka. Każdy z nich stopniowo przyznaje się (przynajmniej przed sobą samym), że KOCHA...muzykę Nanami, a co myśleliście?! O.o
Dżołk. Ale faceci w tym anime są różni. Kwadratowi i podłużni. Jeden z nich do złudzenia przypomina Hayato-sama, inny mnie przeraża- ma niebieskie włosy, pieprzyk koło oka, nazywa się Hijirikawa bodajże i wygląda mi jak psychol z Psycho-pass z domieszką rasowego zboczeńca. Ren Jinguuji za to kojarzy mi się z flirciarskim surferem (ci co grają w SF mogą sobie pomyśleć o Dakocie). Natsuki Shinomiya- fan wszystkiego co słodziutkie, malutkie, czyli kawaii. Już w pierwszym odcinku chce się rzucić na Nanami, tylko dlatego, że przypomina mu ona jego Elizabeth [patrz: psa]. Koleś jak dla mnie wkurzający, zwłaszcza dlatego, że ma też skłonność do uganiania się za swoim kumplem z dzieciństwa, żeby go wcisnąć w jakieś kawaii ciuszki. Biedak ten i jednocześnie tester jego kulinarnych dań o wątpliwej wartości (odżywczej i smakowej) to Syo Kurusu. Byłby może mniej nękany przez Natsuki (który ma też swoją ciemną stronę), gdyby chociaż zdjął te spinki w jego włosach i nie wkładał na siebie czasem masakrycznych stroi... ;_; Ciekawostą jest, że Syo podkłada głos ten sam facet, który podkładał głos Hiro z Soul Eatera. Następnie mamy Tokiya Ichinose- tu też ciekawostka: podkładał mu głos Mamoru Miyano, który użyczył głosu Death The Kidowi (Soul Eater), Lightowi Yagami (Death Note) i Masaomi Kida ( Durarara!! ). Tokiya Ichinose to postać również spełniająca schematy: milczący, nieprzystępny, nie darzy sympatią głównej bohaterki, ale z czasem to się zmienia. Został nam chyba tylko jeszcze jeden chłopak:
Otoya Ittoki- radosny, czerwono włosy koleżka. Miły, chętny do pomocy naszej "owieczce" (jak ją zwie Jinguuji).

ABSURDÓW CIĄG DALSZY

  • dyrektor szkoły- ma oko na wszystko (dosłownie), a jego osobowość...przemilczę sprawę...
  • Nanami Haruka- absurd sam w sobie, uczy się nut bez grania na pianinie, pisze piosenki nutowo nie nie sprawdzając brzmienia całokształtu w praktyce
  • Chłopcy czytając nuty stwierdzają, że to świetna piosenka i proponują napisanie do niej tekstu <facepalm>
  • O ciężkiej pracy już było- wynagrodzi braki w talencie
  • Nanami- nie łapie flirciarskich aluzji...
  • W szkolnej rzeczywistości tegoż anime jest zakaz flirtowania- dziwny pomysł jak na shoujo, ale okej, czaję, że zakazany owoc lepiej smakuje...
Mogłabym jeszcze wymieniać dalej, ale skończę. Z kolei absurd tłumaczeniowy, którego nie wybaczę tłumaczowi:
Chłopak śpiewał "Amazing Grace", jedną z popularniejszych piosenek, tłumaczona na polski jako "Cudowna Boża łaska", a w tej wersji tłumaczeniowej, którą oglądałam ktoś zawalił na całej linii! Jak można "grace" w tym wypadku przetłumaczyć jako imię?!! Szczyt ignorancji! Jak ktoś się zabiera za tłumaczenie muzycznego anime, to powinien mieć chociaż mgliste pojęcie o... Bo ja wiem? MUZYCE?!


OPENINGI, ENDINGI, PIOSENKI
Jednym zdaniem:
Są popowe, głupkowate, a ending zwłaszcza i tym bardziej boli, że wkręca się w mózg.
I szczerze mówiąc wolałabym słuchać czegoś takiego niż tych pioseneczek:

O TY NIEOKREŚLONE COŚ
Jak już we wcześniejszym poście wspominałam, to anime ma coś co mimo masakrycznie wielu wad sprawia, że je oglądam. Nie wiem sama co to jest... Tak więc seria dość głupkowata, ale dla kogoś znudzonego, mających ochotę oderwać się od rzeczywistości i troszkę odmóżdżyć będzie to całkiem lekki i przyjemny tytuł. Drugi raz bym tego na pewno nie obejrzała, a i jest coś co mnie przeraża, bo jest to perspektywa drugiego sezonu. Ma nosić tytuł bardzo podobny: Uta no Prince-sama Maji Love 2000%
Tytułu tego anime nie mogę przeboleć, ale jak wspominałam na początku: pasuje do niego.

OCENA OGÓLNA
Dałabym temu anime 6/10
Jeśli ktoś chce obejrzeć to życzę miłego odmóżdżania- oglądacie na własną odpowiedzialność i bez pretensji, bo to co mi się średnio podoba dla kogoś może być 8 cudem świata, ale niektórzy z was zapewne potwierdziliby moją mało pochlebną opinię ;D
Do następnego!

DZIANE!
じゃね


sobota, 16 marca 2013

Czego to ja nie obejrzę?

 Hej wam!
Jako, że najlepiej oddałam to co chcę dziś wam przekazać w wiadomości do koleżanki to pozwolę sobie ją tutaj zacytować:
"Zaczęłam oglądać Uta no☆Prince-sama♪ Maji Love 1000% i jest tak głupkowate jak i tytuł, ale nie wiem czemu to oglądam. Obejrzałam jeden odcinek, niecały, bo mi się popsuł i pomyślałam- jakie debile i jakie makabryczne oczy ma główna bohaterka, jak jakaś ślepa, ale potem dooglądałam ten pierwszy odcinek do końca, teraz obejrzałam 2-gi i oglądam 3-ci... Mimo, że to anime nie dorówna "Amnesii" to ma w sobie takie hipnotyzujące, nieokreślone coś, co sprawia, że włączam kolejny odcinek... Schiza. Chyba na serio jestem mega fanką shoujo, że nawet takie dziwne 'animu' oglądam xD"
Tak więc się sytuacja przedstawia. Nie mam pojęcia dlaczego oglądam xD
Tak więc póki co przedstawiam parę absurdów wynikających z mojej obserwacji:


  •  Jakby zapisując nuty można było wyobrazić sobie ich dźwięk i stworzyć cały utwór...
  •  Bez grania na pianinie/fortepianie nauka nut jest przecież możliwa! <sarkazm>
  •  Haruka- myśli, że ciężka praca może nadrobić braki talentów...
  •  Czytanie o komponowaniu nauczy cię być kreatywnym i komponować...
Sama główna bohaterka- Haruka jest jak zwykle niewinną, kruchą, niezdarną dziewczynką, no bo to przecież takie kawaii! -.-"
Moje obserwacje są poparte tym, że główna bohaterka, która cudem dostaje się do elitarnej szkoły muzycznej i chce komponować, komponować nie umie, nut też prawdopodobnie w życiu na oczy nie widziała...
Ale resztkę złośliwości zostawię sobie na później, bo być może (a raczej na pewno) to anime mnie jeszcze zaskoczy i nazbieram materiałów (pozytywnych bądź nie), czyli po prostu wyrobię sobie zdanie na temat tegoż tytułu i napiszę recenzję.
Także- do usłyszenia.

DZIANE!
じゃね

niedziela, 10 marca 2013

Na skraju mezaliansu? Jak Romeo i Julia? Po prostu: Hiiro no Kakera!

 Znacie to, gdy oglądacie jakieś anime z zapartym tchem? Wiele odcinków na raz? Ja tak. Tak się stało właśnie z Hiiro no kakera- sezon 1 i 2. Zaczęłam wczoraj popołudniu i skończyłam późno w nocy. Nie mogłam się oderwać. Nawet nie wiem od czego zacząć tą recenzję...
Może najpierw:

OPENING

Opening- zwłaszcza w 1 sezonie rewelacyjny. Szukałam w necie, żeby tu wstawić, ale nie widziałam oryginalnego (w sensie: z oryginalnym wideo, zazwyczaj były powstawiane obrazki spojlerujące albo arty, a spojlerować wam zanadto nie chcę), więc wstawiłam po prostu ścieżkę dźwiękową, ale teraz naprawiam błąd i wstawiam już oryginalny op.
Jeśli obejrzycie choć jeden odcinek tego anime to już w openingu widać kto z kim będzie nawet jeśli akcja samego anime rozwija się powoli i stopniowo.

AKCJA

Nasza główna bohaterka- Tamaki przyjeżdża do swojej babci, do małej miejscowości. Po wyjściu z autobusu postanawia pójść do niej pieszo, przez las. I tam się właśnie wszystko zaczyna. Dziewczyna spotyka demoniczne istoty (upadłych bogów?), a z opresji ratuje ją niczego sobie Takuma, który zachowuje się w stosunku do niej dość oschle. Przybywając do domu babci, na którą miejscowi mawiają Baba-sama (pff- pasuje do niej) dowiaduje się, że wszyscy już wiedzą o jej przybyciu i ją znają. Tamaki Kasuga okazuje się być bowiem księżniczką Tamayori- potomkinią silnej kapłanki, której zadaniem jest strzec Artefaktów i Pieczęci, a przede wszystkim zapobiec uwolnieniu i przebudzeniu demonicznej mocy (demona?) Onikirimaru (patrząc na recenzję na tanuki zobaczyłam, że ktoś napisał: Onikimaru, ale z tego co pamiętam ta nazwa jest błędna). Nasza bohaterka musi więc tak jak jej poprzedniczka- babcia- przebudzić się jako księżniczka Tamayori.

RYCERZE KSIĘŻNICZKI

Oczywiście- księżniczka nie może się obejść bez swego orszaku- w tym wypadku ma ona swoich Ochroniarzy. Piątkę. Każdy z nich musi nadstawiać życia za Tamaki. Problem pojawia się wtedy kiedy główna bohaterka zastanawia się czy oni tego naprawdę chcą. Mimo wszystko dziewczyna nie traktuje ich tak jak narzędzia, ale jak przyjaciół, przez co szybko zyskuje ich sympatię i zaufanie.
 Każdy z nich jest inny. Ciekawa jest scena kiedy główna bohaterka pyta ich o hobby. Możemy się wtedy dowiedzieć więcej o nich i o samej Tamaki. O niektórych rzeczach w życiu byśmy nie pomyśleli. Tak więc wśród Ochroniarzy są np.:               Mahiro Atori- w gorącej wodzie kąpany, niski jak na swój wiek i mający z tego powodu kompleksy, ale na prawdę jeden z najbardziej sympatycznych postaci anime.
Yuuichi Komura- definitywnie koleś z niezłym talentem typowym dla Japończyków... Potrafi zasypiać wszędzie i w każdym czasie, opanowany w każdej sytuacji.
Suguru Oomi- facet w długich zielonych włosach, również opanowany i do tego posiadający dużą wiedzę, nazywany najmądrzejszym z Piątki.
Shinji Inukai- poznajemy go po pewnym czasie, przez dziewczęta uważany za "kawaii", miły chłopiec, skrywający jednak parę tajemnic- co do niego to doznałam wielu zaskoczeń- warto śledzić jego historię.
Ta Piątka jest nazywana klanem Shugogo.

BABCIA WIE, CO DLA CIEBIE NAJLEPSZE

No i tu się właśnie pojawia słówko: niekoniecznie. Babcia okazuje się bowiem być surowa (łagodnie mówiąc), a to niby wszystko z miłości, ale dla mnie to było słabe uzasadnienie jej postępowania.

GŁÓWNA BOHATERKA

Nasza Tamaki to dziewczyna o dobrym sercu, a przez to trochę naiwna, niewiedząca czego chce, ale jej naiwność w tym wypadku jest cechą pozytywną. Ma też poczucie humoru i lubi się sprzeczać z Mahiro i Takumą. Nieprzygotowana do roli księżniczki-strażniczki robi co potrafi. Stopniowo się zakochuje i chyba nie będzie wielkim zaskoczeniem ani spojlerem jeśli zdradzę wam, że w Takumie (please- 1 opening!). 


MIŁOŚĆ ROŚNIE WOKÓŁ NAS

Ach! Wątek miłosny- czyli coś co takie beznadziejne romantyczki jak ja lubią najbardziej!
Na samym początku, przed obejrzeniem tego anime zostałam ostrzeżona, że może mi się ono nie spodobać, a zwłaszcza pierwsza część. Bzdura! Obie były cudowne, a druga była kontynuacją historii i to właśnie w tej drugiej części akcja nabiera tempa, dlatego jest po prostu lepsza od pierwszej.
 Nawet nie wiem co pisać o tym wątku miłosnym. Ja tu dostrzegam coś z Romea i Julii (tylko nie aż z tak tragicznym zakończeniem- w końcu to shoujo: obowiązkowo musi być happy end). Tak więc po wielu różnych perypetiach możecie czekać na coś pięknego ^^

OCENA OGÓLNA

Mogłabym jeszcze wieeeeele pisać o Hiiro no Kakera, zaspojlerować wam wszystko, ale tego nie chcę zrobić. Powiem tak: od czasów kiedy oglądałam Saiunkoku Monogatari (z bezczelnie nie zrobionym 3 sezonem, a to anime go wymagało) nie spotkałam się z tak dobrym anime i w moim guście. Gorąco polecam wszystkim miłośniczkom/miłośnikom gatunku shoujo. Radzę się tylko przygotować na: łzy, mnóstwo gadki o księżniczce Tamayori, w moim wypadku: trudność z zapamiętywaniem imion, nazwisk czy choćby tego określenia "Tamayori" (dopiero w 2-gim sezonie pod koniec zapamiętałam na prawdę większość nazw), wiele bitew, wrogów zwanych Logos- uprzykrzających życie, ale też na wspaniałych przyjaciół Tamaki jakimi są ochroniarze i pewna kucharka- Mitsuru Kotokura- nie zabraknie też wielu ciekawych zwrotów akcji i pojawi się koleś, o którego roli nie będziemy wiedzieć praktycznie do samego końca. Na prawdę: nie sposób wszystkiego opisać!
 Tak więc obejrzyjcie sami i pozostawiam to anime do waszej własnej oceny.

DZIANE!
じゃね

PS.
Radzę oglądać do samiuśkiego końca (możecie ominąć ending jeśli chcecie), bo oprócz zaskakującego...ekhem... Fanserwisu czekają was też informacje istotne w kolejnych odcinkach. Tak samo jest z ostatnimi odcinkami obu serii- też należy obejrzeć do końca, żeby czasem nie być wprowadzonym w błąd. ;D

środa, 13 lutego 2013

Pakowanie i Psycho-pass

 Hej wam!
Muszę się zaczynać pakować. Jutro wyjeżdżam na Zimowy Zjazd do Gdańska! ^^
Tak więc nie będzie mnie do niedzieli. Trzymajcie się! Jak wrócę to zamierzam napisać opis anime, za które się zabrałam "Psycho-pass". Bardzo brutalne- jest dużo krwi, mordów, dużo też golizny i zwłok. Trochę to nie w moim stylu- mnie miłośniczce słitaśnych shoujo i nawet zniosłabym te zwłoki i tych wszystkich psycholi- ale ta golizna? Starczy! (poza klatą Ko- bohatera, dla którego warto ten tytuł obejrzeć- nie toleruję innego negliżu). Ostrzegam- wszystkich tych, którzy zamierzają się za tytuł zabrać- ograniczenie wiekowe to minimum 16+


Wiem, że mam specyficzny gust, ale... ;P
No to w takim razie komu w drogę temu czas! Pakowanie pora zacząć! Kit, że się pewnie nie będzie chciała domknąć walizka, albo co- zawsze można przecież na niej usiąść, prawda? 
Haha

DZIANE!
じゃね

środa, 12 grudnia 2012

Poznałam bóstwo? Nie martw się, to tylko głupi tytuł super anime :D


   Spotkałam się z dziwnym anime. Poleciła mi je koleżanka, więc założyłam, że musi być dobre, bo obydwie mamy podobny gust jeżeli o anime chodzi.
"Kami-sama Hajimemashita"- shoujo, czyli to co uwielbiam.
Zaskoczyło mnie tło wydarzeń, którym stała się świątynia, nie jak to zwykle w shoujo bywa-szkoła.
 Na początku zaczęłam oglądać i sobie myślę- "żal, co to ma być? I moja koleżanka to ogląda?!"
A pomyślałam tak dlatego, że:
Główna bohaterka- Nanami- mieszka z ojcem, ten jednak tonie w długach, przez co zostają wywaleni z mieszkania, ojciec ucieka, zostawia dziecko na bruku... >.< Który ojciec by tak zrobił? Ale rozumiem- zbędne postacie, które nie wnoszą nic w romanse muszą zostać usunięte xD
 Dziewczyna siedzi na ławce i jakoś tak wychodzi, że poznaje kolesia, który bojąc się psa wlazł na drzewo.
Dziewczyna odgania go, rozmawiają i ramach podziękowania nieznajomy całuje naszą Nanami w czoło i oferuje jej zamieszkanie w swoim domu, do którego on nie zamierza wracać (mimo, że nie było go tam od  ponad 20 lat). Dziewczyna niewiele myśląc idzie w miejsce, które jej wskazał przy pomocy narysowanej mapy (nie miała za bardzo wyboru- albo to, albo zimna ławeczka za wyrko).
 Tam okazuje się, że mieszkają tam duszki i pewien youkai- miejsce to jest bowiem małą świątynią.
Okazuje się, że przez ten pocałunek nasza 17-letnia bohaterka została 'bóstwem ziemskim' (to również mi się nie spodobało, bo jednak ja swoją wiarę mam i w bóstwa, nie bóstwa nie wierzę, ale przymykam na to oko, bo chociaż przez to całe anime jest ciekawsze) i okazuje się, że ma do pomocy lisiego młodzieńca imieniem Tomoe. Musi zawrzeć z nim "kontrakt sługi", czyli po prostu: muszą się pocałować. Ale tym razem nie w czółko, ale w usta :D
 Ten fakt przeraża naszą bohaterkę, która na to nie ma ochoty- zwłaszcza, że Tomoe nie chce służyć komuś takiemu jak ona- wolałby cieszyć się wolnością (i to jak prawdziwy hedonista xD)...
 Chcąc nie chcąc Nanami całuje w końcu Tomoe, ten staje się jej sługą i musi spełniać każdy jej rozkaz. Ale na serio: KAŻDY- jest to tzw. zmuszanie słowami, jak to ujęto w anime. Dalej akcja toczy się w zawrotnym tempie i nagle nasza bohaterka łapie się na tym, że zakochała się w Tomoe. Co z tym faktem zrobi? I czy na drodze miłości nie stanie Nanami tajemnicza, a nawet krwawa przeszłość Tomoe'go?
Mimo, że na początku anime mnie nie zachęcało, a Tomoe wydawał mi się wredny, wcale nie jakiś przystojny i może troszeczkę arogancki to muszę powiedzieć tak:
Anime to wciągnęło mnie tak bardzo, że obejrzałam wczoraj, w jeden dzień 9 odcinków na raz!
 A Tomoe zyskuje przy bliższym poznaniu. Nie zakochałam się tyle w jego wyglądzie- tylko właśnie w jego osobowości! (Ja tak mam- nawet jak mi się facet nie podoba za bardzo, albo w ogóle to potrafię zauroczyć się jego osobowością i wtedy jego wygląd już mnie zupełnie nie obchodzi, bo staje się dla mnie atrakcyjny mimo wszystko). Co jeszcze może wkurzać? Naiwność głównej bohaterki- ale w shoujo tak zazwyczaj bywa. Nie można liczyć na romans doskonały i wielce dojrzały kiedy się chce obejrzeć tego gatunku anime.
  Prawda moja kochana siostro? Zwracam tę uwagę do mojej kochanej siostrzyczki, bo ona ma ochotę obejrzeć jakiś fajny romans/shoujo, ale:
-bohaterka z naiwna
-bohaterka za mało kobieca (?) np.Misaki z Kaichou wa Maid-sama
-za cukierkowe
-za takie, śmakie, owakie, a tu jest ecchi, a tu bóstwa itd...

xD

DZIANE!
じゃね

czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołajki i nie tylko

 Dziś Mikołajki!
Co dostaliście do buta?
Ja w sumie nic specjalnego. Tylko czekoladę Milkę.
I jeżeli wczorajsze zakupy to miał być mój prezent to dostałam również bluzkę na długi rękaw i szary sweterek ^^
 Poza tym? Czuję się dziś lepiej (wyłączając fakt, że boli mnie ząb, bo ogromna dziura mi się zrobiła, chyba ukruszył mi się ząb i muszę iść do dentysty ;//). Co mnie dołuje? Że jak zacznę znowu brać ten lek, który brać muszę (mama wybuliła na niego dużo kasy i mam aż dwa opakowania po 30 tabletek -.-") to znowu będę się koszmarnie czuć...
Ale co jest lepsze? Zdrowie ogólne czy zdrowa cera? Póki co chyba lepsze jest wyłykanie tych tabletek, bo jak mówiłam są drogie...
Ech... Smuteczek... A tak z innej beczki, to tak oto wygląda moja czekolada, którą już niemalże całkowicie pochłonęłam xD
Co tam jeszcze porabiam? Oglądałam Tonari no Kaibutsu-kun. Na animezone.pl.
Anime-shinden, które szczyci się tym, że niby dodają napisy jako pierwsi, a inni rzekomo od nich kradną i tere fere tak dalej nie stanęło po raz kolejny na wysokości zadania. Animezone wyprzedza shinden o kilka-kilkanaście godzin z wrzucaniem odcinków i dodawaniem tłumaczeń (czasami nawet kilkoma dniami). Dlatego w oglądaniu aktualnym moich dwóch shoujo posługuję się portalem animezone.pl i wam także ten portal polecam. Nawet jeśli nie ma odcinków czasami po polsku, bo na te trzeba niestety czasem trochę dłużej poczekać, to są za to odcinki z napisami angielskimi, które nawet taki szaraczek jak ja może zrozumieć.
 W ogóle- nie oszukujmy się. Polscy tłumacze biorą przetłumaczone z japońskiego na angielski napisy i tłumaczą je na polski, a potem wrzucają do sieci. Ja tylko chcę powiedzieć- chwała tym, którzy tłumaczą z japońskiego, bo to im zawdzięczamy to, że możemy oglądać nasze ulubione anime.
 Swoja drogą- wolę oglądać anime z napisami, niż z lektorem. Jak już pisałam kiedyś: "Czytanie nie boli", a dodatkowo uczę się zwrotów po japońsku ze słuchu i podoba mi się to.
To tyle póki co.
A na koniec dorzucam coś extra xD
Zastanawiałam się, który obrazek wrzucić, bo było parę faworytów, ale ostatecznie zdecydowałam się wrzucić te najbardziej orające banię.
#1
#2
#3
#4
#5
#6

Mam nadzieję, że tłumaczenia się podobają? :DD


DZIANE!
じゃね

PS. Musiałam rozszerzyć pole na posty, sorki. Mnie też teraz ciężko się będzie przyzwyczaić, ale mogę wtedy większe grafiki wstawiać i wyglądają bardziej estetycznie nie wychodząc poza "linie". ;)


niedziela, 18 listopada 2012

Kolejne fajne shoujo

Kolejnym shoujo, o którym należałoby wspomnieć jest Sukitte Iinayo.
 Bodajże wczoraj zaczęłam oglądać. Jest to kolejna tegoroczna produkcja. Na prawdę ciekawe romansidło.
No właśnie- romansidło... Sądzę, że powinni dać jakieś ograniczenia wiekowe, bo tematy tam poruszane są nieodpowiednie dla 'krejzi' trzynastek. Powinno być co najmniej 16+
Bohaterką jest 16-letnia Mei, która nigdy nie miała chłopaka. Z tego powodu jest wyśmiewana przez dziewczyny w szkole. Mei (tak jak i Shizuku z anime, o którym była mowa w poprzednim poście) już dawno uznała, że nie potrzebuje przyjaciół. Jak się jednak później okazuje, nawet nie wie jak się w tym myli. Jest jeszcze Yamato- najpopularniejszy chłopak w szkole, zakochuje się w totalnie przeciętnej pod względem aparycji dziewczynie, Mei właśnie. Brzmi znajomo? Ale nie ważne- Still better than Twilight.
 Dochodzą jeszcze inne postacie jak Meloniasta (sorry, nie pamiętam jeszcze imion postaci drugoplanowych, a nie chcę ich pomylić), która zostaje przyjaciółką Mei i przyjaciel Yamato, który się w niej podkochuje.
Nasza bujnie obdarzona przez naturę bohaterka drugiego planu cierpi z powodu swojego wyglądu. Dziewczyny się z niej nabijają, obrażają ją, ale tylko przez czystą zawiść. Za to chłopcy- jak to chłopcy- również nie szczędzą jej wulgarnych docinków. Mei staje w jej obronie.
 Jak już mówiłam- tematyka w tym anime oprócz wątku romantycznej miłości bohaterów pierwszoplanowych jest dość poważna, bo pokazuje tak naprawdę zepsucie w dzisiejszych czasach. A chodzi o to, że "każdy z każdym"...
 Jeżeli tylko nie przeszkadza wam taki wątek i was to nie zgorszy to możecie obejrzeć. Nie polecam tego anime każdemu. Raczej fanom/ fankom gatunku shoujo, osobom o zamiłowaniu do scen romantycznych (?)
 Nie wiem. Mnie się to anime (mimo szokujących nie raz scen i zachowań bohaterów) podoba, choć to już nie jest shoujo gdzie wszędzie są niewinne i kawaii panienki i wierni jak psy chłopcy. Chociaż... Nie mam jeszcze obrazu całego anime, bo emisja odcinków nadal trwa, więc nie wiem jak się jeszcze akcja potoczy, ale takie jest moje pierwsze wrażenie (może w pewnym stopniu błędne, każdy ma prawo do swojej opinii)...
 Tak więc jeżeli podoba się wam kreacja dwóch bohaterów: Mei, pseudonim Chuck Norris (zgadnijcie dlaczego? To tylko ja ją tak przechrzciłam. Dla mało domyślnych napiszę, że ta dziewczyna potrafi zaserwować niezłe kopniaki z pół-obrotu) i Yamato, pseudonim TapMadl (bish, który w obronie ukochanej też nie oszczędza pięści xD , no jego to akurat można nazwać rycerzem "w złotej zbroi").
 Może moja opinio-recenzja nie jest za bardzo ogarnięta, ale mam nadzieję, że trochę przybliżyłam wam to anime. Każdego zainteresowanego zapraszam do obejrzenia tego shoujo.
A oto i scena naszej Chuck Norris, Yamato oberwał choć był niewinny ^^"
Tak więc...
DZIANE
じゃね

sobota, 17 listopada 2012

*.*

Tonari no Kaibutsu-kun jest anime świeżym, bo dopiero w tym roku, od października jest emitowane w Japonii. Super shoujo! Dwójka naszych bohaterów: Shizuku i Haru są świetnie wykreowanymi postaciami. Obydwoje są takimi wyrzutkami. Ona- kujonka, która stwierdza, że nie potrzebuje przyjaciół. On- nieco (łagodnie mówiąc) ekscentryczny, wszędzie gdzie można wymachuje pięściami. Razem mogą tworzyć niezłą, ale też dziwaczną parę. Polecam gorąco to anime!!!
 Jest rewelacyjne. Łączy w sobie elementy romansu, ale są też czasami komiczne sceny. Zwłaszcza, że bohaterowie raczej nie kryją się ze swymi myślami. Także dochodzi do takiej sytuacji (bardzo szybko) gdzie jedno z nich wyznaje tej drugiej stronie miłość. Ta druga strona też jest zakochana, ale nie może się sama przed sobą przyznać. "A w tym taki jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz"- to powiedzonko całkowicie streszcza Tonari no Kaibutsu-kun, gdzie dwójka bohaterów mota się w swoich uczuciach i raz jedno kocha drugie, a drugie pierwsze, jednak jakoś nie mogą się zgrać, żeby w końcu powiedzieć sobie równocześnie, co do siebie naprawdę czują (a to jak sądzę, rozwiązałoby ich sercowe rozterki).
 Także jeszcze raz: Bardzo, bardzo polecam!! Jedna z najlepszych produkcji jakie widziałam!

DZIANE
じゃね

PS.
Jeszcze jedno z tego anime- coś co miażdży xD
Jak widzicie (o ile widzicie, bo mam nadzieję, że dobry rozmiar tej grafiki i odczytać możecie) przyjaciel zawsze cię pocieszy!!!

poniedziałek, 3 września 2012

Trzeba obejrzeć przed śmiercią??


No to obejrzałam sobie dziś 17 i 18 odcinek "Clannad".
Ogólnie, nie wiem czy ktoś z was czyta magazyn "Otaku", ale tam był taki ranking anime, które trzeba obejrzeć przed śmiercią, no i właśnie anime wyżej wspomniane było na 1. miejscu (swoją drogą fakt, że w głosowaniu na tytuły, które po prostu- rzekomo- znać trzeba, brały udział chyba jakieś trolle, bo po przeczytaniu paru z nich pomyślałam sobie: "Aha, a co to w ogóle jest??").
No i wracając do tematu- to anime wkurza mnie schematycznością. Główny bohater zakochuje się (czy to do wiadomości przyjmuje, czy nie, ale tak jest), a wybranka jego serca jest... No właśnie. To mnie wkurza. Tak jak w większości wypadków- kawaii dziewczynka. Tak, nie dziewczyna, dziewczynka. A więc słitaśna dziewczynka, o szlachetnym serduszku, nieśmiała, cichutki głosik... Kaszana. Nie, żebym wolała silną, agresywną babę (coś jak w "Kaichou wa Maid-sama!), ale ta postać, o której cały czas toczę swój monolog, mogłaby być jakaś... Bo ja wiem? Ciekawsza?
Ech, sama nie wiem. Teraz akacja w tym anime nabiera takich obrotów, że powiem szczerze- nie podoba mi się. I powiem jeszcze jedno- na pewno:
Absolutnie nie zaliczyłabym "Clannad" do anime, które warto obejrzeć przed śmiercią. Nie marnujcie życia na tak kiepskawe anime. Polecałabym wam już raczej "True Tears". Albo "Saiunkoku Monogatari" (choć żałuję, że ma tylko 2 sezony, bo zawiesili kręcenie dalszych odcinków, a zakończenia jako takiego nie było), fajne dla mnie też było Kaichou wa Maid-sama!, chociaż z biegiem czasu dostrzegam, że poleciłabym to raczej gimnazjalistkom lubiącym romanse, bo to jest definitywnie shoujo- para bohaterów ma trochę problemów ze swym uczuciem, ale ostatecznie wszystko kończy się dobrze. Fantastyczne, szczęśliwe zakończenie...
A tak poza tym: jeny, jak myślę sobie, że jest jeszcze 2 sezon "Clannad: After Story" to aż mam sobie ochotę oczy wydrapać ^^"
Przemęczę się i niedługo skończę w końcu to oglądać.
Tak w ogóle to moja magiczna podróż po krainie jednorożców, tęczy i prawdziwej miłości, która przezwycięży wszelkie zło, czyli z gatunkiem shoujo zaczęła się po obejrzeniu shounen'a jakim jest "Soul Eater"- zakończenie bardzo mnie rozczarowało (zwłaszcza, że manga jest wydawana nadal, w grudniu wydadzą pierwszy tom w Polsce- i tutaj również: żenada- byłam online w 51 tomie bodajże, ale że jakieś Czcigodne Wydawnictwo zdecydowało się tą mangę wydać, to usunęli ją ze strony online, że ta niby nie ma już praw do jej publikowania czy coś >:OOOO ludzie! To ile ja będę musiała czekać na ten tom w naszym kraju?! Kiedy przeciętna manga wydawana jest raz na 2 miesiące?! @#$$#%%*)
Superancko.
Im więcej oglądam shoujo, tym bardziej zaczynam się zastanawiać nad zmianą gatunku.
Co polecacie? Jakie anime jest według was warte miana: TRZEBA OBEJRZEĆ PRZED ŚMIERCIĄ?

Na koniec mega spojler, w postaci grafiki- UWAGA, oglądasz na własną odpowiedzialność, za zmiany w psychice, stek przekleństw spowodowanych gniewem, który jest wynikiem jego obejrzenia NIE ODPOWIADAM!!
A teraz już czas na spojlerek!