Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manga. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 sierpnia 2014

Ścieżki młodości

...Tak brzmi tytuł przetłumaczony na polski pewnej mangi, a od pewnego czasu jest to również anime.
Jako, że na półce mej posiadam z dwa tomy tej mangi, a resztę czytałam w internecie (po angielsku, aż do momentu gdzie żadne nowe chaptery nie wychodzą. Nie wiem o co cho: sytuacja utrzymuje się już od
dłuuuuższego czasu). Manga pozostawiła po sobie miłe w mym odczuciu wrażenie. Podobało mi się swego rodzaju łamanie schematów i kiedy główna bohaterka Futaba Yoshioka zdając sobie sprawę ze swych błędów postanawia je naprawiać. Oprawa graficzna mnie urzekła, nawet czcionka była dopieszczona. Historia wciągała. Już w sumie wszystkiego nie pamiętam, ale wrażenie ogólnie pozostawiła dobre.

A anime?

TRAGEDIA. Już sam opening zalatuje słodkością do porzygu- latające koty, lakiery do paznokci i wszystko co KAWAII. Futaba rozdarta jak stare prześcieradło, rozryczana jakby wiecznie nią targały hormony. Ogólnie- ucieleśnienie wszystkiego, co mnie wkurza. Kreska, jakby kolorowanie słabe, sprzeczne z moimi wyobrażeniami. Obejrzałam około 3-4 odcinków i w pewnym momencie tylko jednym jakby okiem, a drugim patrząc na prowadzoną właśnie konwersację w internecie poprzez komunikator.
Nie wiem, może potem będzie lepiej, ale jak chcecie rady to powiem podsumowując : MANGA- ☑tak, ANIME- ✗NIE

Dziane
じゃね

sobota, 10 maja 2014

Noragami- bóstwo w dresie


Zastanawiałam się o czym dzisiaj pisać. Chciałam w końcu nadrobić recenzenckie zaległości. Ale ostatnio bardzo trudno mi recenzować. Bo oglądam mniej anime. Teraz przeważnie śledzę losy w tegorocznym Fairy Tail, a poza tym czytam mangę. Też Fairy Tail, poza tym Ao Haru Ride i Noragami. Zbieram też mangę "Kaichou wa Maid-sama!", którą kiedyś całą przeczytałam w necie.
Lubię czasem wracać do swoich poprzednich recenzji i uśmiechnąć się pod nosem nad humorystyczną częścią swej natury w tychże wpisach. Ale jak zrecenzować naprawdę dobry tytuł? Zazwyczaj łatwo mi się śmiać z głupoty i absurdów anime i czasem nawet a propos tego przychodzą różne metafory, frazeologizmy i inne śmiecho-podobne określenia do głowy, które jakoś tak mi przylegają do danego anime.
 Kolejne pytanie to jak dobrze zrecenzować anime kiedy czyta się też mangę i obie te rzeczy się lubi? Nie wiem. Ale może dziś jest ten dzień kiedy taka recenzja rodzi się w bólach?
Tyle mianem wstępu.

O FABULE

W pierwszym odcinku widzimy zrozpaczoną dziewczynę siedzącą w szkolnej ławce, której ludzie w około nie życzą za dobrze (jeśli można tak delikatnie powiedzieć o życzeniu drugiej osobie śmierci). Niewiasta jest zrozpaczona, a co rzuca się w oczy to jej inny mundurek, a zgodnie z japońską zasadą- "wystający paznokieć trzeba wyłamać" (czy jakoś tak to brzmiało). Nie jest to jednak opowieść o nękaniu w japońskich szkołach, ponieważ od razu na pierwszy plan wysuwa się wątek nadprzyrodzony, a na scenę wkracza Yato. Jak się później dowiadujemy- bóg nieszczęścia, ale nie tam zaraz z niego wielkie bóstwo. Nasz bohater chodzi w dresie, pocą mu się dłonie, a poza tym nie ma zbyt wielu wyznawców. Ba! Nie ma nawet własnej świątyni, o
której marzy. Poza tym żyje z wypełniania przysług za 5 yenów. Więc szybko się na nią nie dorobi. Poza tym jego broń to w pewnym sensie kobieta (w sumie technicznie rzecz biorąc: martwa?). Taką broń nazywa się Shinki i są nimi duchy. Tylko, że nasz Yato ma problem. Przez jego potliwe ręce, menelskie warunki życia jego broń go zostawia. Nasz protagonista zostaje więc sam reklamując się jak może, wypełniając każde mierne zadanie od sprzątania po szukanie zgubionego kotka. I właśnie podczas tych ostatnich poszukiwań zauważa go Hiyori Iki- dziewczyna zakręcona na punkcie wrestlingu. I to jest dziwne, bo teorytycznie nie powinna go widzieć. Gdy Yato beztrosko wbiega na ulicę za Hrabią (w innych tłumaczeniach Książę, bądź jeszcze inaczej), czyli kociakiem, dziewczyna widząc nadjeżdżający autobus wybiega mu na ratunek. Wszystko byłoby się dobrze skończyło, gdyby nie fakt, że nasze bóstwo wcale nie potrzebowało, żeby ktoś go ratował. A od tej pory nasza Hiyori tak jakby lekko wychodzi z siebie. NO DOBRA! Nie lekko! Jej dusza fruwa sobie swobodnie między światami duchów, często dostaje napadów naroklepsji i zostawia swoje ciało w dziwnych miejscach. Ponadto ma ogon. Nic dziwnego, że jest więc tym wstrząśnięta, choć niektóre aspekty (łamanie praw fizyki) jej się w tym podobają. Trafia więc
do szpitala gdzie dziewczyna budzi się już w swoim ciele i spotyka Yato. Dziewczyna prosi go o pomoc z tym nieszczęsnym stanem i odtąd (też ze względu na nieporadność chłopaka w sferze rozwiązania problemu) trzymają się razem. Potem dołącza do nich Yukine- nowa broń Yato. Razem dogadują się różnie i przechodzą przez dziwne sprawy w świecie bóstw, eliminując zjawy.
Uff, ale się rozpisałam, a to dopiero zarys pierwszych odcinków.

WRAŻENIA

Co przyciąga uwagę to jak dla mnie niebanalna fabuła, humor i charakterne postaci. Podoba mi się też muzyka- między innymi Hello Sleepwalkers czy Noratan, którą to muzyczkę bitewną można sobie posłuchać np.>> tu<<
Szkoda tylko, że to raptem 12 odcinków i fabuła różni się od mangi. Są tam na pewno elementy, które wystąpiły w anime, ale tu (w mandze) wszystko idzie dalej, jest więcej wątków i relacje rozwijają się z korzyścią dla fanów Yatori ;D. (I ship them so hard xD)
A i kreska jest śliczna tak jak i animacja.
Więc cóż mogę powiedzieć? Anime przedstawia więcej historii niż tylko ta z mojego opisu. Komu polecić? Chyba godne polecenia każdemu. Jak ktoś obejrzy kilka pierwszych odcinków to sam może zdecydować co dalej z tym fantem zrobić. Dla tych, którzy są niezadowoleni z za szybkiego zakończenia, czy też was ono nie satysfakcjonuje w jakiś inny sposób, polecam poczytać mangę ;)
Yato naprawdę rozwala swoim charakterem i wręcz skłonnością do stalkingu xD Puszczam oczko w kierunku tych, którzy wiedzą o co mi się rozchodzi ;D

Może zbytnio profesjonalna, czy też recenzjonalne, to nie było (bardziej to opinia niż recenzja), ale zawsze to coś i stanowi może i zachętę do sięgnięcia po mangę czy zapoznanie się z tytułem przez anime?
To wszystko póki co. A jak wam się podoba Noragami?

3majcie się
Dziane
じゃね


czwartek, 3 kwietnia 2014

Znów garść muzyki i myśli

 Dzięki "Noragami" odkryłam zepół co się zowie Hello Sleepwalkers. Czekam na nowe chaptery (tegoż właśnie Noragami), bo póki co doszłam do 41 chapteru (niestety po japońsku, ale zawsze można coś podpatrzeć xD). Najpierw się skończyły tłumaczenia polskie, potem czytałam po angielsku, potem czytałam >>tutaj<< streszczenia, a potem się zaczęły chaptery po japońsku xD
Jestem w stanie zawieszenia. Czekam. Na nowe rozdziały, tłumaczenia. Na odcinki NS, które nie byłyby fillerami, na nowy sezon Fairy Tail, na paczkę, która przyjdzie, na koniec roku, czy choćby na takie krótkoterminowe rzeczy jak weekend.
Jak żyć? Jak żyć. ;P
Dodaję trzy filmiki, które mi się najbardziej muzycznie podobały. Pierwszy znam oczywiście, jak już wyżej wspominałam, z Noragami.
Dziane
じゃね

wtorek, 1 kwietnia 2014

Mangi


 Wczoraj przyszła moja paczka z Yatta.
Zamówiłam sobie bambusowe pałeczki i trzy mangi. Jedną na urodziny siostry, ale że mama porwała w swe ręce fakturę i jej tytuł przeczytała przy mojej siostrze to niespodzianki nie było ;(
Więc dałam jej "Osiedle Promieniste" (oczywiście, musiałam najpierw sama je przeczytać xD ).
Wszystkie mangi skończyłam już czytać- wczoraj dwie, dziś jedną.
"Osiedle Promieniste" jest interesujące, ale też schizowe. Niby porządne osiedle, ale dzieją się tu złe i dziwne rzeczy. Samobójstwa, które stają się coraz powszechniejsze.
"Służąca Przewodnicząca- Kaicho wa maid-sama!" tytuł denny, bo przetłumaczony i jeszcze z błędem, bo powinno być 'Kaichou'. Ale googlując zauważyłam, że to tylko na moim egzemplarzu jest błąd -,-"
Mam do tej mangi sentyment, bo kiedyś obejrzałam anime, a po jego skończeniu przeczytałam mangę do końca, po angielsku. Czekam więc teraz na polską wersję. Kurczę, nie pamiętałam, że Ayuzawa była aż tak wredna, a przez bardzo dosadne tłumaczenie wychodzi na jeszcze większą tyrankę...
"Alicja w Krainie Serc" do złudzenia przypomina "Alicję w Krainie Czarów", jednak w miarę czytania przypomina pewnego rodzaju grę. Trochę kojarzy mi się z grami Pacthesis. Na początku mi się nie podobało, ale potem zaczęłam być ciekawa o co chodzi w tej "grze".

Poza tym: Dziś w szkole byli u nas Amerykanie. Nazbierałam trochę słodkości za udzielanie się :DD Pyszne lizaki i cukierki, mniam ;P
Wydrukowałam po raz kolejny bibliografie i plany prezentacji maturalnej i mam nadzieję, że tym razem mi już błędów nauczycielka nie wynajdzie, bo przez nią zmarnowałam co najmniej 10 kartek -,-"
Chcę już to oddać i mieć z głowy. Te dni tak lecą.
A jak jesteście zainteresowani Prima Aprillisowym żartem to kliknijcie w ten >>link<< xD
3majcie się!

Dziane
じゃね

piątek, 10 stycznia 2014

Narutomaniaczka

 W końcu piąteczek! Trzeba wykorzystać ten czas i odpocząć, ale muszę też w końcu zacząć szukać sukienki studniówkowej. Najwyższa pora.
Znów jestem na bieżąco z Shippuudenem i nie mogę się doczekać kolejnych odcinków, bo te, które już obejrzałam tylko podsycają moją ciekawość i sprawiają, że myślę sobie "AA! Co się dzieje?!". Ponoć Kishimoto zamierza już kończyć rysować mangę, bo wszystko jest w punkcie kulminacyjnym. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak zakończy tyle lat pracy nad tym tytułem. Nie mam pojęcia jak to się może skończyć. Na pewno będzie mi trochę szkoda, bo z Naruto jestem od około 7 lat!
Kiedyś jak leciało w telewizji to myślałam sobie, że to jakieś głupie, nawet nie wiedząc o czym to. Ale po pewnym czasie, nudząc się i lecąc po kanałach zostawiłam i zaczęłam oglądać. Tak się uśmiałam, że postanowiłam następnego dnia też obejrzeć i kolejnego i tak dalej. Wciągnęłam się, a kiedy przestali puszczać Naruto w telewizji odkryłam internet i że tam można obejrzeć dalsze odcinki. Wtedy też dowiedziałam się, że telewizyjna wersja została bardzo ocenzurowana (błagam! np. ucięcie kawałka twarzy Asumy, żeby nie było widać, że pali papierosa...). Tak to jest. Teraz mam taki sentyment do tego tytułu, że po prostu nie wyobrażam sobie nie oglądać dalej. Jedyne co zaczęło być dla mnie uciążliwe podczas tego to fillery. Teraz w Shippuudenie pominęłam ich sporą część, żeby przejść w końcu do upragnionej fabuły.
Także tak zaczęła się moja przygoda. Bo od takich tytułów jak Super Pig, Dragon Ball Z czy Sailor Moon zaczynałam, ale byłam zbyt mała, żeby wiele zrozumieć czy zapamiętać, więc Naruto zaliczam do takich pierwszych swoich świadomie obejrzanych anime. :)

Dziane
じゃね

sobota, 12 października 2013

Weekend

 Hej!
W ogóle jak zwykle zmagałam się z tym, że nie wiem co napisać jak tu wchodzę. Często z braku weny loguję się i od razu się wylogowywuję, ale to swoją drogą...
Jeszcze nie tak dawno moimi największymi planami na weekend było umycie głowy. Na serio.
Plany się trochę skrystalizowały kiedy w piątek przyszedł listonosz i przyniósł paczkę, na którą prawie miesiąc czekałam.
Książki! I gratis za tyle czekania- jakieś tam przypinki z królikami i notatnik z "Zakuro demon maiden"- całkiem ładny. Przydałoby się ogarnąć mangę. Ale co to dla mnie- posiadaczki zegarka z "Fairy Tail", anime, którego nie oglądałam. Trafiłam na niego pewnego dnia, na zakupach w mojej zapyziałej mieścinie (około 13 000 mieszkańców) i po prostu kupiłam, bo rozpoznałam logo. Tyle, że go nie noszę, bo diody pokazujące godzinę zapalają się co 10 minut i nie sposób tego zmienić co jest dosyć wkurzające, jak można sobie wyobrazić.
Ponadto w moim "ekwipunku" (xD) znajduje się teraz jeszcze dodatkowo wrześniowy numer "Otaku", kolejny tom Naruto (który przeczytałam wczoraj) i pomimo ostrzeżeń i recenzji czytanych w 'internetach' książka "Made in Japan", którą chciałam mieć daleko przed tym jak wyszła na rynek. Czy będzie warta swojej ceny? Okaże się.
Ponadto ostatnimi czasy angażuję się w różne konkursy. Szanse na wygraną zawsze są niskie, ale kto nie próbuje ten nie ma.
Znowu problemy z tym, żeby się z kimś spotkać. Ciągle jakieś problemy ze zdrowiem, przeziębienia. Moja koleżanka nie powiedziała mi kiedy możemy się spotkać. Nie lubię czegoś takiego. Jestem dosyć prostą osobą i przede wszystkim potrzebuję konkretów, nie teorii. Np. z matematyki- teoretyzowanie mi nie pomaga, wolę w praktyce sprawdzić z czym to się je i wtedy zaczynam rozumieć. Chociaż może ten przykład nie bardzo tu pasuje? Ach, mniejsza.
Śmiejemy się z przyjaciółką, że faceci myślą, że dziewczyny są skomplikowane, a my myślimy zupełnie na odwrót. Ale to też być może spowodowane tym, że mężczyznom nie wypada okazywać swoich uczuć, środowisko zawsze wywiera presję. Nie wolno się "mazać". Twardym trzeba być nie 'miętkim'.
Też tego doświadczyłam i gdzieś w umyśle wrosło przekonanie, że płakanie to słabość, coś złego. Dlatego do dzisiaj mam czasami wielkie opory, żeby przy kimś się w taki sposób "obnażać". Nie zawsze czuję się wtedy komfortowo. A propos mojej przyjaciółki. W końcu ją namówiłam do rozwiązania enneagramu. Wyszło jej 2w1. Mój wynik to 4w3, ale ostatnio rozwiązując sobie ten test wyszło mi 4w5. W każdym bądź razie ten pierwszy wynik chyba bardziej do mnie pasuje, a już opis czwórki to najbardziej.
Bardzo zgadza mi się w opisie to, że potrafię kryć swoje emocje przed wszystkimi, a kiedy znajdę się już sama wtedy je wszystkie z siebie wyrzucić.
Ale tak czy siak to tylko test, bardzo ciekawy moim zdaniem.
Także to by było na tyle póki co z takich moich przemyśliwań. Idę zagłębiać się w lekturę.
Jak dobrze, że w poniedziałek, Dzień Edukacji Narodowej, jest wolne. Chociaż tyle odpoczynku w tym zabieganym życiu...

Dziane
じゃね

piątek, 15 marca 2013

Nothing special

 Hejka!
Byłam dziś w szkole, lekcje były skrócone. Kuratorska wizyta w naszej szkole się zaczęła i nauczyciele i kadra szkoły wychodzi z siebie, żeby dobrze wypaść. W poniedziałek będziemy odpowiadać niby na jakąś ankietę dotyczącą pracy szkoły. Mamy w niej "mówić prawdę", ale nie mówić o wadach szkoły- zimno, śmierdzi wszędzie od petów, nauczyciele wredni... Nie, najlepiej to pominąć, bo to będzie źle dla szkoły...
 To tyle w tym temacie.
Poza tym dziś byłam na pobraniu krwi i tym razem nic nie bolało, tylko krew nie chciała zakrzepnąć ^^"
No i byłam w Empiku gdzie upolowałam kolejny tom Naruto dla brata i połasiłam się na kupno kolejnej książki o tematyce japońskiej- "Japonia oczami fana". Są tam kody, które odczytując można obejrzeć filmiki, ale niestety by to zrobić trzeba posiadać iphona/smartphona, a ja niestety nie posiadam, więc cóż...

Co jeszcze porabiam? Nie mogę się doczekać na 11 odcinek "Amnesii". To anime wciąga. Chociaż po oglądaniu kolejnych odcinków odczuwam frustrację, bo coraz bardziej mam zamęt w głowie i nie mam pojęcia jak to się zakończy. Chyba dlatego oglądam: chcę wiedzieć o co w tym na prawdę chodzi.
"Psycho-pass" też dobiega końca- jeszcze ze 2 odcinki, a nie widzę, żeby to się miało jakoś skończyć. Może będzie 2 sezon? Bo jak upchać jakiś porządny finał anime w tych dwóch odcinkach, 48 minutach? Tego nie wiem.
 Także ponawiam swoje pytanie: Znacie jakieś dobre anime? Bo jak skończę z tymi dwoma seriami to nie wiem za bardzo w co zainwestować swój czas, żeby być usatysfakcjonowana i jaka seria jest naprawdę godna uwagi.
Co polecacie?


DZIANE!
じゃね

poniedziałek, 11 lutego 2013

Ekscentryczne oblicza otaku

 Hej!
Zabawnym trafem w telewizji leciały dziś "Rozmowy w toku" o temacie: "Nie chcę dorosnąć, chcę być elfem!". Tytuł niepozorny, ale dotyczył naszego (a przynajmniej mojego) światka (chciałam zdrobnić słowo "świat", ale wyszło dziwnie xD) otaku. W programie wystąpiły Anastasiya Shpagina, o której ostatnio wspominałam, Venus Palermo i para "otaku" (nie mogłam się powstrzymać, żeby nie użyć cudzysłowia, ale o tym zaraz) z Polski.



Więc tak:
Anastasiya Shpagina- ma około 20 lat (w programie było powiedziane, że 19, ale jednocześnie wyświetlano, że program jest na wiosnę 2012r, więc...) i pochodzi z Ukrainy. Lubi nosić skrzydełka, malując się stara się optycznie powiększyć oczy, chciałaby mieć coś w stylu własnego Disneylandu, jest bardzo chuda i niewiele je. Wywnioskowałam, że jest weganką, bo sama stwierdziła, że nie je mięsa, a nawet jajek. No i jeszcze jedno- chciałaby zawsze pozostać wróżką...



Ponadto co jeszcze zapamiętałam: chce przejść operację powiększenia oczu i zmniejszyć nos, aby był tak malutki jak Michaela Jacksona.
Jej stylizacja została zainspirowana przez oczywiście m&a (mangę i anime).


Kolejna była Venus Palermo- gwiazdka internetu, prowadzi własnego bloga. Dziewczyna ma 16 lat i zainspirowana Japonią ubiera się w sposób mający być kawaii. O ile kobiety-wróżki nie skomentowałam (bo i to nie wymaga komentarza, każdy przeciętny człowiek sam potrafi stwierdzić, że jest w tym coś niepokojącego) to ośmielę się stwierdzić, że Venus ma szkaradną twarz i nie wiem jakie kanony piękna są w innych krajach (oprócz tego, że w krajach azjatyckich jest fascynacja twarzą w kształcie litery V itd.), że ludzie uważają ją za śliczną. Dziewczyna z nie wiadomych mi powodów nie chodzi do szkoły (w sensie: w telewizji mówili, że matka nie może znaleźć jej szkoły, ale dlaczego?), uczy się w domu, a wychodzi tylko w weekendy ze znajomymi, którzy z jakichś to również przyczyn mi nie znanych nigdy nie przychodzą do niej do domu. Venus cieszy się sporą popularnością w internecie, ale czy potrafi żyć w rzeczywistości i budować zdrowe relacje? Tego nie wiem. Bo tego, że ma parcie na szkło nie da się nie zauważyć. Nie rozumiem tego jak można pozwalać swojemu dziecku na taki makijaż, zamieszczanie swoich filmików w sieci i jeszcze pomaganie mu w tym. Przecież np. w Japonii- jest obecna niezdrowa fascynacja w sferze seksualnej takimi osobami. Bo kto z was zaprzeczy, że w anime często występują czy to w hentaiach, yaoi czy w yuri postacie nieletnie (nie żebym oglądała anime z tych gatunków, ale pojęcie mam czego dotyczą).
Nie mogę tego pojąć tak samo jak nie rozumiem matek wystawiających swoje małe dzieci w konkursach piękności, które doklejają im rzęsy, robią paznokcie, włosy, nakładają samoopalacz, czyli innymi słowy przerabiają je na stare kobiety... Jak dla mnie jest to jakaś psychologiczna zagadka i w większości przypadków wysłałabym te matki do psychoterapeutów...

Nie oglądałam programu od samiuśkiego początku, więc mogłam coś tam pominąć, ale na koniec jeszcze o parze "otaku" z Polski. Wzięłam słowo otaku w cudzysłów, gdyż uważam, że przynoszą hańbę otaku w Polsce- mnie po prostu obraża porównywanie z takimi osobami. Para nastolatków uczęszcza do gimnazjum (gimbazjum). Wygląda jak widać powyżej i nikt nie rozumie ich pasji i zainteresowań, a ponadto zostali za nie wielokrotnie wyśmiani, pobici itd. Dlaczego więc obraża mnie nazywanie ich otaku? Bo reprezentują sobą najgorsze cechy, przez których pryzmat postrzega nas społeczeństwo w naszym kraju. Czyli to, że otaku dziwnie się ubierają i wyglądają, cały czas odgrywają publicznie jakieś scenki z anime, są chamscy i mają nie-otaku gdzieś itp. A tymczasem nie każdy fan mangi czy anime (czy tego i tego) jest aż tak  ekscentryczny.
 Wydaje mi się, że przeciętny otaku w Polsce (jeżeli otaku są przeciętni) jest to osoba, która:

  • uwielbia oglądać anime (w internecie, bo źródła są ograniczone w tej kwestii)
  • czytuje mangi
  • fascynuje się Japonią
  • może posiadać gadżety związane z ulubionymi seriami
  • jeździ na konwenty (ale na pewno nie każdy: ja również należę do tej grupy niejeżdżących)
NIEPOTRZEBNE SKREŚLIĆ
Chodzi mi o to, że Polska naprawdę nie jest krajem tolerancyjnym i wiadomo, że jeśli ktoś za bardzo odstaje to trzeba go trochę przypiłować, prawda?
Tak więc- otaku w Polsce kojarzy mi się ze zwyczajnym człowiekiem o niezwyczajnym hobby, który podkreśla je subtelnymi dodatkami (przypinki, kocie uszka itd.).

Jeżeli chodzi o otaku w Japonii:
W programie słusznie zauważono, że Mekka otaku jaką jest Japonia, tam osoby interesujące się m&a i uprawiające cosplay nie chodzą tak na co dzień- raczej wychodzą tak tylko w wolnym czasie, po szkole- w czym zbłądziła para "otaku" z Polski, bo oni ubierają się tak do szkoły przez co ściągają na siebie agresję innych. Nawet ja chodzę w kocich uszkach raczej tylko po domu.

Podsumowując- otaku mają swój świat, a większość chciałaby przenieść się do jakiegoś anime. Zapominają przez to jednak jak żyć naprawdę, a fascynacja wielu z nich jest niezdrowa- godzinami oglądają anime, a świat widzą tylko zza firanki.
Pod koniec zacytuję Biblię:
 "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić. Pokarm jest dla brzucha, a brzuch jest dla pokarmów, ale Bóg zniweczy jedno i drugie(..)" Koryntian 6:12-13

Czyli nie przesadzajmy i nie tupmy nogami kiedy rodzice chcą, żebyśmy np. wyszli na dwór się przewietrzyć- robią to dla naszego dobra choć czasem nam wydaje się, że wszystko wiemy lepiej ;)

DZIANE!
じゃね

wtorek, 20 listopada 2012

Hej!

Co tam słychać? Nie czujecie, że czas szybko leci jak z bicza strzelił?
Za mało czasu, za mało czasu...Coś strasznego! Ogarniacie to? Już jutro środa- ŚRODEK TYGODNIA!
A jeszcze chwilę temu był weekend!! Nie mogę... Nie miałabym nic przeciwko gdyby przez 2 tygodnie nie było nic zadane, albo chociaż nie było sprawdzianów... Dzisiaj miałam mieć sprawdzian z PP i z fizy, ale mi się upiekło- przełożyliśmy z fizy na czwartek, a z PP na jutro, jeszcze mam klasówkę z histy w piątek (szkoda, że nie wiem z jakich tematow >.<)
 Poza ciągłym brakiem czasu (w ogóle powinnam czytać "Pana Tadeusza" ^^") czekam na nowe odcinki anime, o których mowa była w poprzednich postach. Albo chociaż na kolejne tomy mangi w necie (Czytam "Tonari no Kaibutsu-kun" właśnie...).
 Mam nadzieję, że w najbliższym czasie tempo mojego życia trochę zwolni, bo na serio- nie wyrabiam...
Dziś nawet nie mam weny- więc mówię dla tych osób, które mojego bloga czytają (o ile są takie osoby ^^"), że mogę przez pewien czas nie pisać, albo po prostu robić to nieregularnie właśnie z powodów, które opisałam powyżej.
Zapraszam do brania udziału w głosowaniu- sonda umieszczona po prawej stronie...


Także...

DZIANE
じゃね

poniedziałek, 3 września 2012

Trzeba obejrzeć przed śmiercią??


No to obejrzałam sobie dziś 17 i 18 odcinek "Clannad".
Ogólnie, nie wiem czy ktoś z was czyta magazyn "Otaku", ale tam był taki ranking anime, które trzeba obejrzeć przed śmiercią, no i właśnie anime wyżej wspomniane było na 1. miejscu (swoją drogą fakt, że w głosowaniu na tytuły, które po prostu- rzekomo- znać trzeba, brały udział chyba jakieś trolle, bo po przeczytaniu paru z nich pomyślałam sobie: "Aha, a co to w ogóle jest??").
No i wracając do tematu- to anime wkurza mnie schematycznością. Główny bohater zakochuje się (czy to do wiadomości przyjmuje, czy nie, ale tak jest), a wybranka jego serca jest... No właśnie. To mnie wkurza. Tak jak w większości wypadków- kawaii dziewczynka. Tak, nie dziewczyna, dziewczynka. A więc słitaśna dziewczynka, o szlachetnym serduszku, nieśmiała, cichutki głosik... Kaszana. Nie, żebym wolała silną, agresywną babę (coś jak w "Kaichou wa Maid-sama!), ale ta postać, o której cały czas toczę swój monolog, mogłaby być jakaś... Bo ja wiem? Ciekawsza?
Ech, sama nie wiem. Teraz akacja w tym anime nabiera takich obrotów, że powiem szczerze- nie podoba mi się. I powiem jeszcze jedno- na pewno:
Absolutnie nie zaliczyłabym "Clannad" do anime, które warto obejrzeć przed śmiercią. Nie marnujcie życia na tak kiepskawe anime. Polecałabym wam już raczej "True Tears". Albo "Saiunkoku Monogatari" (choć żałuję, że ma tylko 2 sezony, bo zawiesili kręcenie dalszych odcinków, a zakończenia jako takiego nie było), fajne dla mnie też było Kaichou wa Maid-sama!, chociaż z biegiem czasu dostrzegam, że poleciłabym to raczej gimnazjalistkom lubiącym romanse, bo to jest definitywnie shoujo- para bohaterów ma trochę problemów ze swym uczuciem, ale ostatecznie wszystko kończy się dobrze. Fantastyczne, szczęśliwe zakończenie...
A tak poza tym: jeny, jak myślę sobie, że jest jeszcze 2 sezon "Clannad: After Story" to aż mam sobie ochotę oczy wydrapać ^^"
Przemęczę się i niedługo skończę w końcu to oglądać.
Tak w ogóle to moja magiczna podróż po krainie jednorożców, tęczy i prawdziwej miłości, która przezwycięży wszelkie zło, czyli z gatunkiem shoujo zaczęła się po obejrzeniu shounen'a jakim jest "Soul Eater"- zakończenie bardzo mnie rozczarowało (zwłaszcza, że manga jest wydawana nadal, w grudniu wydadzą pierwszy tom w Polsce- i tutaj również: żenada- byłam online w 51 tomie bodajże, ale że jakieś Czcigodne Wydawnictwo zdecydowało się tą mangę wydać, to usunęli ją ze strony online, że ta niby nie ma już praw do jej publikowania czy coś >:OOOO ludzie! To ile ja będę musiała czekać na ten tom w naszym kraju?! Kiedy przeciętna manga wydawana jest raz na 2 miesiące?! @#$$#%%*)
Superancko.
Im więcej oglądam shoujo, tym bardziej zaczynam się zastanawiać nad zmianą gatunku.
Co polecacie? Jakie anime jest według was warte miana: TRZEBA OBEJRZEĆ PRZED ŚMIERCIĄ?

Na koniec mega spojler, w postaci grafiki- UWAGA, oglądasz na własną odpowiedzialność, za zmiany w psychice, stek przekleństw spowodowanych gniewem, który jest wynikiem jego obejrzenia NIE ODPOWIADAM!!
A teraz już czas na spojlerek!


środa, 29 sierpnia 2012

Oszaleć można.

Cieszy mnie to, że moja strona ma więcej wyświetleń, ale znowu wkurza mnie to, że są to przekierowania ze stron erotycznych! LOL! >:O
Dlatego zaapeluję w języku rosyjskim dzięki wujkowi google:

Убирайся отсюда старый извращенец!
Мой сайт не содержит откровенно сексуального содержания. Это сайт о манге, аниме и повседневной жизни.

Nie ważne jak żałośnie to brzmi, po prostu mam dużo wyświetleń przekierowanych ze stron rosyjskich. Dlatego musiałam to oznajmić, bo do niektórych nie dociera jak widzę. -.-



Jak mówiłam- dalsze moje spostrzeżenia na temat wybranych anime po wakacjach. Ale póki co mogę powiedzieć, że oglądałam wczoraj japoński horror w tv.
"Nieodebrane połączenie"...
Najbardziej mnie przerażało jak nagle to zombie-ducho-coś wyskakiwało z zaskoczenia. W sumie ciężko mi ten film opisać, zwłaszcza, że nie oglądałam od samiuśkiego początku, tylko od mniej więcej środka... Ogólnie chodziło o to, że dzwonił telefon, potem przychodził jakiś sms, że zostało ci tyle i tyle życia i po upływie tego czasu osoba ginęła. Jejku- to było takie psychiczne, że polecam komuś kto myśli, że Japończycy już niczym ich nie zaskoczą, bo nawet koniec był taki, że go nie zrozumiałam.
Jak ktoś chce znać zarys fabuły to radzę zajrzeć >>tutaj<<
Ale nie no- oranie bani konkretne XD
W sumie to jak o tym filmie teraz myślę, to wcale nie był aż taki jakiś straszny. Tylko strasznie pokręcony.
Nawet nie wiadomo przy końcu czy główna bohaterka przeżyła czy nie... Jednak wszystko wskazuje na to, że jednak nie.
Ech, tak więc DZIANA! ;)