Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spojlery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spojlery. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 czerwca 2013

Kajdany przeszłości

Bokura ga ita- byliśmy tam. Dokładnie gdzie byli i jacy oni jeszcze nie wiem, ale może się w jakiejś najbliższej przyszłości dowiem? xD

A więc (tak, wiem: nie zaczyna się zdania od "a więc") mamy oczywiście chłopaka, dziewczynę i mnóstwo przeszkód na drodze do ich miłości. Kolejne typowe shoujo? Tego może dowiecie się z mojej recenzji.

MIŁOŚĆ ZNIENACKA

Poznajemy główną bohaterkę Nanami Takahashi, która zaczyna kolejny etap edukacji- szkołę średnią. Dziewczyna stara się z kimś zaprzyjaźnić, ale ciężko będzie nie znając imion osób, z którymi się rozmawiało. Z "pomocą" przychodzi jej Yano Motoharu, chłopak o którym krążą dziwne plotki na temat jego popularności wśród płci przeciwnej (czy okażą się prawdą?). Przez tą pomoc Takahashi wychodzi na idiotkę i nie żywi zbytniej sympatii do swego wybawiciela. Kilka jednak z nim rozmów zmieniają opinię naszej Nanami i uczucie przeradza się w miłość. Swoją drogą jakoś nie wyłapałam tego momentu przełomu i nie bardzo go pamiętam.

BURZE I SZTORMY

Błogi czas zauroczenia i sielanki nie trwa za długo, bo oto przed nami wyrasta jak góra lodowa przeszłość głównego bohatera, Yano. Najbardziej kole w oczy jego była, która inteligencją i wier i nie tylko, nie grzeszyła. Najbardziej boli fakt, że chłopak ma problem z odróżnieniem dwóch, różnych osób. No, ale w sumie jak mu się tu dziwić? Jedna miała na imię Nana, druga Nanami... Wszystko jest takie podobne, prawda? -.-"
Czeka nas wiele łez (ale raczej głównej bohaterki niż naszych) i chwil zaskoczenia, bo przeszłość jest jeszcze bardziej grząskim bagnem niż by się mogło wydawać...
Na drodze szczęściu naszym gołąbkom stają też najbliżsi jak i oni sami. Temperament i charakter robi swoje.

"Z nim będziesz szczęśliwsza, dużo szczęśliwsza będziesz z nim..."

Ja osobiście odczuwam pewien Weltschmerz odnośnie tego tytułu. Po pewnych wydarzeniach, gdybym była w skórze naszej protagonistki dałabym sobie spokój z Yano, który w późniejszej części staje się dla mnie coraz bardziej irytujący i tutaj jest akurat mój wyjątek od reguły. Mianowicie mam tak, że jeśli jakiś bohater w anime jest zły, wkurzający itd. to potrafię nawet zacząć go lubić i mu współczuć kiedy pokazane są pewne rzeczy, z którymi musiał się mierzyć w przeszłości (tak miałam np. z Gaarą z Naruto- najpierw go nie lubiłam, bo był zły, be, niedobry, a teraz? Jest moją ulubioną postacią!). Z Motoharu się tak jednak nie stało. Jego trudne dzieciństwo, problemy z byłą i sposób w jaki się z nią rozstał mnie jakoś nie wzruszają.
W pewnym momencie zaczęłam nawet popierać inny paring w tym anime składający się z Nanami i...Z kogoś jeszcze...Nie wiem czy mogę spojlerować, lepiej wam tego oszczędzić. I chętnie bym taki paring oglądała, gdyby nie było jak być musi, że zawsze postacie pokazane w openingu są już ze sobą forever alone xD together...

Bida z nędzą, wymuszona amputacja

Niektórzy z was, tak jak i ja pewnie przywiązują dużą wagę do takich detali jak kreska. Fanów pięknej kreski, super tła i wspaniałej animacji zawiodę pewnie krótką informacją. W "Bokura ga ita" tego nie znajdziecie. Wszystko jest tak oszczędne, że bohaterom nie raz znikają ważne ?organy?narządy?- tj. oczy. Nie jest to jakieś niedopatrzenie, lecz z pewnych źródeł wiem, że miało to być celowe. Z banalnego powodu: braku pieniędzy. To właśnie to sprawiło, że anime wygląda jak wygląda i że dominuje tu przerost treści nad formą (swoją drogą dość spory zważywszy na mnogość monologów wewnętrznych jak i zewnętrznych postaci...).

Miłość ci wszystko? wybaczy...


Oglądając to anime nie raz odnoszę wrażenie, że odpowiedź na to pytanie brzmi tak... Ale jednocześnie zastanawiałam się jak to jest, że to zawsze kobieta ma wybaczać dotkliwe słowa, kłótnie, zdrady... Facet mówi "obiecaj mi, że będziesz mi wierna" kiedy on sam się do tego nie stosuje? Hipokryzja.
Bokura ga ita- niby typowe shoujo, a porusza ciekawe/dziwne zagadnienia, np. toksyczne związki...
Swoją drogą ma w sobie też coś co jest totalnie nierealistyczne: żeby 14 latkowie byli aż tak "zaabsorbowani" seksualnością?! Według mnie- chore. Ja kiedy miałam tyle lat to mnie bardziej obchodziły czekające mnie w następnej klasie egzaminy gimnazjalne i sprawy typu: co będę robić w wakacje? a nie...

PODSUMOWUJĄC

Nie do końca wiem co myśleć o tym tytule. Jego problematyka mieści się mniej więcej w >>tym schemacie<<, którego sama jestem autorką. Może i zła jakość, ale przynajmniej jest oznaczenie spojlera, które sprawia, że klikacie na własną odpowiedzialność ;)
Pewne rzeczy sprawiają, że trochę kojarzy mi się z Kimi ni Todoke- głównie to ta kreska.
Ogólnie- cieszę się, że nie ma drugiego sezonu tego anime, bo i ten, pierwszy sezon powoli kończę oglądać z nutą rozczarowania i irytacji. Yano po prostu zepsuł mi całą przyjemność oglądania, a jego bagaż emocjonalny przerósł mnie całkowicie. Nie dziwi mnie więc fakt, że i Nanami jest momentami skołowana.

3majcie się, do usłyszenia!
DZIANE!
じゃね

czwartek, 11 kwietnia 2013

Werteryzm vs. wdzięczność? Vampire Knight- recenzja

AKADEMIA CROSS
Więc na samym początku należałoby nakreślić fabułę. Akcja toczy się w szkole, która posiada tzw. klasę dzienną i nocną. Uczniowie klasy dziennej mają czarne mundurki, nocnej białe. Akademią Cross zarządza dyrektor- Kaien Cross- przybrany ojciec głównej bohaterki. Yuuki Cross, bo tak jej na imię, została zaadoptowana przez Kaiena po tragicznym wydarzeniu- dziewczynkę zaatakował wampir, ale los chciał, że ocalił ją, że ocalił ją Kuran Kaname (swoją drogą też wampir- o ironio!). Po pewnym czasie do jej rodziny trafia Zero Kiryuu- chłopiec, którego rodziców zamordowały...Wampiry (nie trudno się domyśleć). Zero wychowuje się u Kaiena, ale nie jest adoptowany przez niego, mimo to cała trójka jest ze sobą zżyta.
Wracając do Akademii- nie jest ona zwykła, bo właśnie na zajęcia nocne uczęszczają...(Tak, bingo, strzał w dziesiątkę! Skąd wiedzieliście?) Wampiry. Yuuki i Zero podrastają i pełnią odpowiedzialną funkcję prefektów, pilnują, żeby między obiema klasami panował spokój, żeby nikt nie łamał regulaminu itd. ale głównie pilnują, żeby czasem jakaś fanka naszych stworów z kłami nie weszła na ich teren (a swoją drogą o fakcie ich ponadnaturalnego pochodzenia nie mają one bladego pojęcia).
Tak więc mniej więcej rysuje się fabuła, która w sumie bardziej opiera się na relacjach Kaname-Yuuki-Zero. Możecie sobie teraz wyobrazić co się mniej więcej będzie dziać...

"WIDZĘ, ŻE BYŁEM DLA CIEBIE TYLKO EMOCJONALNYM MATERACEM, ALE DOSYĆ TEGO, OD DZIŚ ŚPISZ NA PODŁODZE!"- jak rzekł Król Julian


Yuuki jest w stosunku do Kaname bardzo wdzięczna, za uratowanie życia. By nie powiedzieć- za wdzięczna- to uczucie bowiem ulega przekształceniom w głowie bohaterki, która stwierdza, że kocha Kaname.
Jest też Zero...
Kiedy Zero trafia do Crossów jest milczący, by nie rzec: w stanie odrętwienia. Yuuki pomaga mu i po pewnym czasie zostają przyjaciółmi. Nie trudno też by to uczucie przerodziło się w coś głębszego i tak się staje, ale raczej tylko ze strony Zero. Od tej pory rozpoczyna się niejaka konkurencja o serce Yuuki. Więc panują tu trochę prawa dżungli- Yuuki zakochała się przecież najpierw w Kaname, więc Zero ma szanse na jej serce bliskie swemu imieniu. Więc jest tak jak już kiedyś wspomniałam: Zero stoi w tle, "cierpi teatralnie, chyba, że akurat cierpi naprawdę"(źródło cytatu: "Otaku", genialne, więc powtarzam ;D). Znajduje się on w dość skomplikowanej sytuacji pod względem emocjonalnym. Jest jak ten Werter i zamiast coś zrobić to po prostu przeżywa katusze gdzieś na uboczu, ale z tego co sobie zaspojlerowałam dowiedziałam się, że stanie się coś czego nie oczekiwałam i relacje Zera i Yuuki ulegną gwałtownej zmianie.

DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ! A MÓWIŁAM JUŻ, ŻE DZIĘKUJĘ? NIE?! NO TO DZIĘ...
Te słowa padną z ust głównej bohaterki nie raz, nie dwa (a dla odmiany są to czasem słowa: przepraszam), więc możecie się już psychicznie przygotować. Na początku myśląc o głównej bohaterce myślałam sobie: ni to ona mnie ziębi ni grzeje, ale z czasem zaczynałam jej coraz bardziej nie lubić. Jest ona dziecinna, nietaktowna, uczuciowo- nie ogarnięta, wciąż zadaje cierpienie temu, któremu to w swoim sercu poprzysięgła go już więcej nie sprawiać... Od jej postaci możecie się spodziewać grania panienki w opałach, ale też możecie podziwiać jak przeskakuje różne mury, nie łamiąc sobie nóg, ale za to draśnie się dziewoja czasem o jakieś drzewo co sprawia, że krew leje się strumieniami i staje się wtedy idealną ofiarą dla wygłodniałych wampirów (z tymi strumieniami to może przesada, ale tylko odrobinkę).
Prawie bym zapomniała wspomnieć o czymś ważnym- dziewczyna po ataku wampira traci wszystkie wspomnienia sprzed tego incydentu, więc oczekiwać można że przeszłość z czasem się odezwie, a Yuuki będzie chciała odzyskać utracone wspomnienia.

ODZYSKANIE WSPOMNIEŃ, SZOK, UCISZENIE MORALNYCH WAHAŃ 
W tej części trochę SPOJLEROWANIA z VK Guilty, więc jeśli ktoś jeszcze nie oglądał/nie dotarł do tej serii to ostrzegam!
.............................................................................................................................................................
Ci co nie chcą czytać spojlerów już sobie poszli? Tak? To jedziemy z koksem!
Druga seria jest dla mnie totalną porażką zwłaszcza jak sama sobie zaspojlerowałam, że Yuuki stanie się wampirem i Zero będzie chciał ją zabić. Nic to jednak, bo zaczynam się przekonywać, że lepiej by było gdyby nasz Śnieg (śnieg- yuki, co z tego, że nasz bohaterka ma o jedno "u" więcej? ;P) nie żył.
Prawdziwym szokiem okazał się fakt, że Kaname jest tak naprawdę...Bratem Yuuki! A czymś co jeszcze bardziej mnie zszokowało i sprawia, że zbiera mi się na mdłości to to, że jest on ponadto jej mężem... Przegięcie! Kit z tym, że to kazirodztwo! A coś co już przegina pałę to to, że wahania moralne co do tej sprawy zostają w jej sercu całkowicie uciszone 3-ma słowami Kaname "No to co?"...
.............................................................................................................................................................

OPENIGI, ENDINGI
Były nijakie, nie zapadające w pamięć. Nie podobały mi się.

OCENA OGÓLNA
Z powodu tych spojlerów, o których pisałam nadal jestem w stanie głębokiego szoku, a mój umysł, który był, że tak to nazwę "niczym nie obsrana łąka" doznał stałych urazów i nie wiem czy kiedykolwiek się z tego podźwignie... Z przykrością muszę stwierdzić, że potencjał tego anime został zmarnowany, a recenzja, którą czytałam w "Otaku" była całkowicie słuszna dlatego temu anime mówię głośno i stanowczo:

Fanów tego tytułu przepraszam, ale nie mogę mieć innego zdania po tym jak to anime zeszło na złą drogę...


DZIANE!
じゃね


środa, 3 kwietnia 2013

Bo ja kocham sobie coś zaspojlerować ;_;

 Hej wam!
Żal mi cztery litery i serce ściska, bo zaczęłam oglądać Vampire Knight, obejrzałam sobie 12 odcinków i tak sobie w poszukiwaniu informacji o losach bohaterów (chciałam tylko ciutek się dowiedzieć w jakim to kierunku pójdzie) przypadkowo zaserwowałam sobie całe mnóstwo spojlerów!! ;_;
Zacznę może od tego: zamierzam się zabrać do recenzji tegoż tytułu, ale to jak chociaż obejrzę ten ostatni odcinek 13 pierwszej serii. Dalej będę musiała trzymać nerwy na wodzy, bo jak wielokrotnie wspominałam- mam ograniczenia internetowe ;'(
No więc póki co mogę napisać tyle: przez moment tylko- zaledwie 2-3 minuty (a może to jest kwestia nawet sekund) pomyślałam sobie jak zobaczyłam Kaname- "uu! Fajny!" i przez ten króciutki czas Zero mnie troszeczkę irytował, ale po upływie tegoż czasu okazało się, że znienawidziłam Kaname. Może to dlatego, że dowiedziałam się o przeszłości Zero? Na mnie zawsze takie rzeczy robią wrażenie i sprawiają, że całkiem inaczej widzę daną postać, bo dopiero w takim momencie mogę zrozumieć...Hm...Psychologię? danej postaci. Nie mogę się powstrzymać z tym do recenzji dlatego zamierzam to napisać tu i teraz. Raz w "Otaku" (żeby nie pogwałcić praw autorskich cytuję i odsyłam was do numeru 41 tegoż magazynu) pojawiła się recenzja Vampire Knight i były tam takie słowa, z którymi się całkowicie zgadzam i ciągle obijają się gdzieś w głowie, w krańcach mojej świadomości. "Zero natomiast teatralnie cierpi.Chyba, że akurat cierpi nie teatralnie"- no normalnie jakiś geniusz to musiał napisać. Chwyta za serce i w pełni oddaje to co się dzieje w tym...Trójkącie miłosnym? Tylko takie określenie mi przychodzi do głowy. I jeszcze zgadzam się z tym, że "Zero" to wyjątkowo dźwięczne imię xD
Główna bohaterka Yuuki trochę mi działa na nerwy, ale sama też bym nie wiedziała co zrobić w sytuacji, w której ona się znalazła, co i tak nie usprawiedliwia wg mnie jej dziwnych relacji z Kaname i Zero. Odnosi się wrażenie, że Zero jest na serio jakimś młodym Werterem w tym wszystkim.
Więc to póki co takie moje luźne przemyślenia. W ogóle według mnie Yuuki powinna być z Zero, chociaż tak jak sobie zaspojlerowałam to okazuje się, że ona chyba wcale nawet nie jest jego godna, że tak to określę. Moje oczy widziały STRASZNE SPOJLERY. Jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć, ale subtelnie co dalej w tym anime, tak jak ja tego chciałam, to pod żadnym pozorem nie wchodźcie na wikipedię i wikię.
POWIADAM WAM: "Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tam] wchodzicie"


DZIANE!
じゃね

niedziela, 10 marca 2013

Na skraju mezaliansu? Jak Romeo i Julia? Po prostu: Hiiro no Kakera!

 Znacie to, gdy oglądacie jakieś anime z zapartym tchem? Wiele odcinków na raz? Ja tak. Tak się stało właśnie z Hiiro no kakera- sezon 1 i 2. Zaczęłam wczoraj popołudniu i skończyłam późno w nocy. Nie mogłam się oderwać. Nawet nie wiem od czego zacząć tą recenzję...
Może najpierw:

OPENING

Opening- zwłaszcza w 1 sezonie rewelacyjny. Szukałam w necie, żeby tu wstawić, ale nie widziałam oryginalnego (w sensie: z oryginalnym wideo, zazwyczaj były powstawiane obrazki spojlerujące albo arty, a spojlerować wam zanadto nie chcę), więc wstawiłam po prostu ścieżkę dźwiękową, ale teraz naprawiam błąd i wstawiam już oryginalny op.
Jeśli obejrzycie choć jeden odcinek tego anime to już w openingu widać kto z kim będzie nawet jeśli akcja samego anime rozwija się powoli i stopniowo.

AKCJA

Nasza główna bohaterka- Tamaki przyjeżdża do swojej babci, do małej miejscowości. Po wyjściu z autobusu postanawia pójść do niej pieszo, przez las. I tam się właśnie wszystko zaczyna. Dziewczyna spotyka demoniczne istoty (upadłych bogów?), a z opresji ratuje ją niczego sobie Takuma, który zachowuje się w stosunku do niej dość oschle. Przybywając do domu babci, na którą miejscowi mawiają Baba-sama (pff- pasuje do niej) dowiaduje się, że wszyscy już wiedzą o jej przybyciu i ją znają. Tamaki Kasuga okazuje się być bowiem księżniczką Tamayori- potomkinią silnej kapłanki, której zadaniem jest strzec Artefaktów i Pieczęci, a przede wszystkim zapobiec uwolnieniu i przebudzeniu demonicznej mocy (demona?) Onikirimaru (patrząc na recenzję na tanuki zobaczyłam, że ktoś napisał: Onikimaru, ale z tego co pamiętam ta nazwa jest błędna). Nasza bohaterka musi więc tak jak jej poprzedniczka- babcia- przebudzić się jako księżniczka Tamayori.

RYCERZE KSIĘŻNICZKI

Oczywiście- księżniczka nie może się obejść bez swego orszaku- w tym wypadku ma ona swoich Ochroniarzy. Piątkę. Każdy z nich musi nadstawiać życia za Tamaki. Problem pojawia się wtedy kiedy główna bohaterka zastanawia się czy oni tego naprawdę chcą. Mimo wszystko dziewczyna nie traktuje ich tak jak narzędzia, ale jak przyjaciół, przez co szybko zyskuje ich sympatię i zaufanie.
 Każdy z nich jest inny. Ciekawa jest scena kiedy główna bohaterka pyta ich o hobby. Możemy się wtedy dowiedzieć więcej o nich i o samej Tamaki. O niektórych rzeczach w życiu byśmy nie pomyśleli. Tak więc wśród Ochroniarzy są np.:               Mahiro Atori- w gorącej wodzie kąpany, niski jak na swój wiek i mający z tego powodu kompleksy, ale na prawdę jeden z najbardziej sympatycznych postaci anime.
Yuuichi Komura- definitywnie koleś z niezłym talentem typowym dla Japończyków... Potrafi zasypiać wszędzie i w każdym czasie, opanowany w każdej sytuacji.
Suguru Oomi- facet w długich zielonych włosach, również opanowany i do tego posiadający dużą wiedzę, nazywany najmądrzejszym z Piątki.
Shinji Inukai- poznajemy go po pewnym czasie, przez dziewczęta uważany za "kawaii", miły chłopiec, skrywający jednak parę tajemnic- co do niego to doznałam wielu zaskoczeń- warto śledzić jego historię.
Ta Piątka jest nazywana klanem Shugogo.

BABCIA WIE, CO DLA CIEBIE NAJLEPSZE

No i tu się właśnie pojawia słówko: niekoniecznie. Babcia okazuje się bowiem być surowa (łagodnie mówiąc), a to niby wszystko z miłości, ale dla mnie to było słabe uzasadnienie jej postępowania.

GŁÓWNA BOHATERKA

Nasza Tamaki to dziewczyna o dobrym sercu, a przez to trochę naiwna, niewiedząca czego chce, ale jej naiwność w tym wypadku jest cechą pozytywną. Ma też poczucie humoru i lubi się sprzeczać z Mahiro i Takumą. Nieprzygotowana do roli księżniczki-strażniczki robi co potrafi. Stopniowo się zakochuje i chyba nie będzie wielkim zaskoczeniem ani spojlerem jeśli zdradzę wam, że w Takumie (please- 1 opening!). 


MIŁOŚĆ ROŚNIE WOKÓŁ NAS

Ach! Wątek miłosny- czyli coś co takie beznadziejne romantyczki jak ja lubią najbardziej!
Na samym początku, przed obejrzeniem tego anime zostałam ostrzeżona, że może mi się ono nie spodobać, a zwłaszcza pierwsza część. Bzdura! Obie były cudowne, a druga była kontynuacją historii i to właśnie w tej drugiej części akcja nabiera tempa, dlatego jest po prostu lepsza od pierwszej.
 Nawet nie wiem co pisać o tym wątku miłosnym. Ja tu dostrzegam coś z Romea i Julii (tylko nie aż z tak tragicznym zakończeniem- w końcu to shoujo: obowiązkowo musi być happy end). Tak więc po wielu różnych perypetiach możecie czekać na coś pięknego ^^

OCENA OGÓLNA

Mogłabym jeszcze wieeeeele pisać o Hiiro no Kakera, zaspojlerować wam wszystko, ale tego nie chcę zrobić. Powiem tak: od czasów kiedy oglądałam Saiunkoku Monogatari (z bezczelnie nie zrobionym 3 sezonem, a to anime go wymagało) nie spotkałam się z tak dobrym anime i w moim guście. Gorąco polecam wszystkim miłośniczkom/miłośnikom gatunku shoujo. Radzę się tylko przygotować na: łzy, mnóstwo gadki o księżniczce Tamayori, w moim wypadku: trudność z zapamiętywaniem imion, nazwisk czy choćby tego określenia "Tamayori" (dopiero w 2-gim sezonie pod koniec zapamiętałam na prawdę większość nazw), wiele bitew, wrogów zwanych Logos- uprzykrzających życie, ale też na wspaniałych przyjaciół Tamaki jakimi są ochroniarze i pewna kucharka- Mitsuru Kotokura- nie zabraknie też wielu ciekawych zwrotów akcji i pojawi się koleś, o którego roli nie będziemy wiedzieć praktycznie do samego końca. Na prawdę: nie sposób wszystkiego opisać!
 Tak więc obejrzyjcie sami i pozostawiam to anime do waszej własnej oceny.

DZIANE!
じゃね

PS.
Radzę oglądać do samiuśkiego końca (możecie ominąć ending jeśli chcecie), bo oprócz zaskakującego...ekhem... Fanserwisu czekają was też informacje istotne w kolejnych odcinkach. Tak samo jest z ostatnimi odcinkami obu serii- też należy obejrzeć do końca, żeby czasem nie być wprowadzonym w błąd. ;D

niedziela, 10 lutego 2013

Durarara!! Z czym to się je?

 Najlepiej z czymś lekkostrawnym- przynajmniej 1-wszy odcinek, który zawiera w sobie dość dużą dawkę chaosu, ale jednocześnie nudy i ma stanowić wprowadzenie w fabułę. Akcja toczy się w ślimaczym tempie. Poznajemy tu jedną z głównych postaci jaką jest chłopak Mikado (czytając recenzję tego anime na pewnej stronie wyczytałam, że to anime nie ma rzekomo jednego, głównego bohatera)- nieśmiały chłopak, który przeprowadził się do Tokio, ażeby tam uczęszczać do szkoły. Jest też jego przyjaciel, z którym nie widzieli się od około 3-4 lat bodajże, a który nie grzeszy porządnym poczuciem humoru (-nikt normalny nie wymyśla przez parę lat jednego dowcipu).
Mamy też Simona- czarnoskórego Rosjanina, którego rodziców deportowano ze Stanów, a aktualnie prowadzi rosyjski bar sushi w jednej z dzielnic Tokio. Dorzućmy też zakręconych otaku, tajemniczego, legendarnego jeźdźca motocyklowego z pewnym poważnym problemem (UWAGA SPOJLER: mało kto może powiedzieć aż w tak dosłownym znaczeniu, że ma "urwanie głowy" - nasz jeździec, który po kształtach okazuje się kobietą zamiast głowy ma bowiem... Chmurę czarnego dymu...). Ponadto mamy też pewnego... Jakby to najlepiej określić?... Hmm... Psychola- Izayę i nienawidzącego go całym sercem (jak i vice versa), kolesia w stroju barmana, człowieka o niezwykłej wręcz sile (przyznajcie, że mało znacie osób potrafiących rzucać maszynami do napojów) i umiejętnościach w zakresie walki (zapewne też wśród waszych znajomych nie ma ludzi, którzy kopem Chucka Norrisa sprawiają, że gangsterzy wyskakują z ciuchów? xD Musiałam to napisać, bo bardzo rzuciło mi się to w oczy podczas oglądania) imieniem Shizuo.
Wracając do Izayi-  nazwałam go w taki, a nie inny sposób, ze względu na to, że koleżka lubi manipulować ludźmi i jego zachowania odstają od pewnej normy (kolejny SPOJLER: Bo któż depcze telefony spotkanych chwilę temu dziewczyn i czerpie z tego dodatkowo przyjemność na skalę maniaka?). Kim są ci dwaj panowie i dlaczego się tak bardzo nienawidzą? Tego póki co nie wiem, bo obejrzałam 3 odcinki (?) dotychczas.
Więc przechodząc teraz do oceny ogólnej: mnogość bohaterów jest na pewno ciekawa, ale jednocześnie łatwo się w tym wszystkim pogubić. Sama oglądając niektóre sceny i postacie zastanawiam się- "Kto to jest?" i "O co chodzi?". Że tak to ujmę: "projekta postaci" ciekawe, kreska spoko (choć niestety póki co ciągle oglądam to anime w niezbyt dobrej jakości). Opening i ending znośne (wiele jest takich openingów i endingów, przez które mam ochotę wyrzucić komputer przez okno, ale te akurat się do tej kategorii nie zaliczają).
Ogólnie rzecz biorąc- jak na razie ciężko stwierdzić czy to anime zapisze się w mojej pamięci jako "super! super! super!" czy też raczej jako "katastrofa" lub może jako coś pomiędzy tym.
Skosztowałam "Durarara!!", ale czy ta decyzja nie powróci do mnie jak zgaga z wyrzutami po co się za tą serię zabierałam? Tego jeszcze nie wiem. Czas pokaże...



DZIANE!
じゃね

wtorek, 11 grudnia 2012

Szokujący film...

 Hej wam!
Udało mi się wepchnąć w kolejkę do dentystki, jednakże z moim bólem będę musiała się nosić do 3 stycznia, ale cóż... Ja wiedziałam, że tak będzie! ;P
Na co liczyć w ostatnich dwóch tygodniach przed świętami? Jedyne czego teraz pragnę to zdrowie, zdrowie, jeszcze raz zdrowie. Życzcie mi, żeby nie pobolewały mnie zęby, bo dentystka powiedziała, że jest dziura jak stodoła. >.<
 A tak poza tym? Miałam lajtowy dzień w szkole. Byłam z klasą w kinie na filmie pt. "Pokłosie"...
Dziwny film. Jest jak taka zagadka detektywistyczna. A poza tym? Straszny... Główni bohaterowie znajdują nagrobki żydowskie, zbierają je... Cała wieś traktuje ich jak jakichś wyklętych. Dręczą ich i w różny sposób uprzykrzają im życie... Na koniec wychodzi na jaw, że...
!UWAGA SPOJLER!
...że Polacy zamordowali ponad setkę Żydów na zlecenie, a może raczej za przyzwoleniem hitlerowców. Cała wieś się temu przyglądała... Nikt nie mógł nic zrobić, a ci co to robili krzyczeli, że to za Jezusa... STRASZNE, a najgorsze, że główni bohaterowie- dwaj bracia znajdują te czaszki, szkielety, jeden z nich chce ich godnie pochować, a drugi boi się, że prawda wyjdzie wtedy na jaw, bo to właśnie ich dziadek(?) czy ojciec(?) nie wiem, nie sczaiłam, sam przyczynił się do tego, podkładając ogień w miejsce, w które tych Żydów zapędzili... I tego brata nr 2- Józefa ktoś przybija do drzwi szopy w taki sposób jak wisiał Jezus na krzyżu. T_T
!KONIEC SPOJLERA!
Sorki, że tak małymi literami to napisałam, ale nie chciałam za bardzo spojlerować.
Nie wiem jak wy, ale ja uważam, że człowiek to przede wszystkim człowiek. Nie Polak, Żyd, Amerykanin, muzułmanin, chrześcijanin, ateista. Nie ważne czy czarny, czy biały, żółty, czerwony, starzec, młody, w średnim wieku! Ludzie zapominają czasem, że mimo tego jak wiele ich dzieli, to co ich łączy na pewno to to, że są ludźmi. Żyją.
To straszne jak człowiek potrafi zmienić życie drugiego człowieka w piekło.
To prawda, że człowiek człowiekowi wilkiem...
 Ten film był dołujący, dlatego mi się zebrało na refleksje...
Ech. Do usłyszenia!



DZIANE!
じゃね

sobota, 25 sierpnia 2012

Papka z mózgu

Hej! Czas na oranie bani! Tak, obejrzałam kolejne odcinki "Clannad" i że ciężko mi będzie jakkolwiek później zrecenzować to anime to postanowiłam wylewać swe przemyślenia na bieżąco, bo mam tyle różnych myśli na raz, że aż strach, żeby miały gdzieś uciec w siną dal...
Tak więc:
Po dalszych rozważaniach stwierdzam, że w "Clannad" bohaterowie nie mają celu w życiu, albo łagodniej- mają za dużo wolnego czasu i nie mają co ze sobą zrobić.Wiecznie śpią, a jak już nie śpią to wagarują lub dla odmiany angażują się w różnego rodzaju pierdółki, żeby tylko czymś wypełnić swoje puste życie. Prawie nie rozstają się ze szkołą- to jest ich drugi dom (takie bajeczki, że niby szkoła jest drugim domem to kiedyś słyszałam, nauczyciele opowiadali w podstawówce, ale nie wiedziałam, że co poniektórzy traktują to aż tak dosłownie- w tym wypadku to tylko bohaterzy anime, no, ale jednak).
Dzieją się różne, przedziwne rzeczy...
Oglądając to anime mam wrażenie, że odnoszę nieodwracalne skutki w psychice. Wszystko było by dobrze, gdyby nie było w tym anime jakichś szurniętych momentów.
Uwaga spojlery (?) 
Np.
(A propos schizofrenii)
Dalej: niektóre rzeczy są totalnie nierealne np.



NO SORY! PRZECIEŻ te dziewczyny chodzą niby do liceum! Nie są przedszkolakami, żeby miały się razem kąpać! <facepalm> Żenada! Żenada i jeszcze raz: żenada! Widać, że kogoś tu fantazja poniosła za bardzo.
oraz
ta właśnie historia z Fuko i jej rozwiązanie (to o czym mówiłam w poprzednim poście)
UWAGA KOLEJNY SPOJLER
Otóż okazało się, że chyba wszyscy doznawali fatamorgany- raz pamiętali o Fuko, raz totalnie nie wiedzieli kto to jest. Raz ją widzieli, a raz nie. TIAA! Uwięczeniem tej przepięknej historii było to, że Fuko zgromadziła uczniów na ślubie swojej siostry i ta- do tej pory jej nie widziała- zobaczyła ją, Fuko życzyła wszystkiego najlepszego i zniknęła. YHM! Czyli ta Fuko była tak poza tym duszą wychodzącą z ciała? No, bo jak inaczej wytłumaczyć, że dziewczyna w śpiączce sobie spaceruje po świecie, a jej ciało leży w szpitalu?? No cóż- chyba już nic mnie nie zaskoczy...
KONIEC SPOJLERA


Ogólnie nie ogarniam. Po oglądaniu takich anime jak to, "True Tears", "Level E", "Dantalian no Shoka" i jeszcze paru innych to chyba naprawdę będę musiała się wybrać na leczenie psychiatryczne...
A wy? Co sądzicie o Clannad?

PS. Oglądam właśnie odcinek 11 i zastanawiam się
dlaczego to anime można znaleźć w kategorii:
romans, shoujo, ale pewnie niedługo odkryję tę
niezbadaną tajemnicę...
Dziana!