niedziela, 10 lutego 2013

Durarara!! Z czym to się je?

 Najlepiej z czymś lekkostrawnym- przynajmniej 1-wszy odcinek, który zawiera w sobie dość dużą dawkę chaosu, ale jednocześnie nudy i ma stanowić wprowadzenie w fabułę. Akcja toczy się w ślimaczym tempie. Poznajemy tu jedną z głównych postaci jaką jest chłopak Mikado (czytając recenzję tego anime na pewnej stronie wyczytałam, że to anime nie ma rzekomo jednego, głównego bohatera)- nieśmiały chłopak, który przeprowadził się do Tokio, ażeby tam uczęszczać do szkoły. Jest też jego przyjaciel, z którym nie widzieli się od około 3-4 lat bodajże, a który nie grzeszy porządnym poczuciem humoru (-nikt normalny nie wymyśla przez parę lat jednego dowcipu).
Mamy też Simona- czarnoskórego Rosjanina, którego rodziców deportowano ze Stanów, a aktualnie prowadzi rosyjski bar sushi w jednej z dzielnic Tokio. Dorzućmy też zakręconych otaku, tajemniczego, legendarnego jeźdźca motocyklowego z pewnym poważnym problemem (UWAGA SPOJLER: mało kto może powiedzieć aż w tak dosłownym znaczeniu, że ma "urwanie głowy" - nasz jeździec, który po kształtach okazuje się kobietą zamiast głowy ma bowiem... Chmurę czarnego dymu...). Ponadto mamy też pewnego... Jakby to najlepiej określić?... Hmm... Psychola- Izayę i nienawidzącego go całym sercem (jak i vice versa), kolesia w stroju barmana, człowieka o niezwykłej wręcz sile (przyznajcie, że mało znacie osób potrafiących rzucać maszynami do napojów) i umiejętnościach w zakresie walki (zapewne też wśród waszych znajomych nie ma ludzi, którzy kopem Chucka Norrisa sprawiają, że gangsterzy wyskakują z ciuchów? xD Musiałam to napisać, bo bardzo rzuciło mi się to w oczy podczas oglądania) imieniem Shizuo.
Wracając do Izayi-  nazwałam go w taki, a nie inny sposób, ze względu na to, że koleżka lubi manipulować ludźmi i jego zachowania odstają od pewnej normy (kolejny SPOJLER: Bo któż depcze telefony spotkanych chwilę temu dziewczyn i czerpie z tego dodatkowo przyjemność na skalę maniaka?). Kim są ci dwaj panowie i dlaczego się tak bardzo nienawidzą? Tego póki co nie wiem, bo obejrzałam 3 odcinki (?) dotychczas.
Więc przechodząc teraz do oceny ogólnej: mnogość bohaterów jest na pewno ciekawa, ale jednocześnie łatwo się w tym wszystkim pogubić. Sama oglądając niektóre sceny i postacie zastanawiam się- "Kto to jest?" i "O co chodzi?". Że tak to ujmę: "projekta postaci" ciekawe, kreska spoko (choć niestety póki co ciągle oglądam to anime w niezbyt dobrej jakości). Opening i ending znośne (wiele jest takich openingów i endingów, przez które mam ochotę wyrzucić komputer przez okno, ale te akurat się do tej kategorii nie zaliczają).
Ogólnie rzecz biorąc- jak na razie ciężko stwierdzić czy to anime zapisze się w mojej pamięci jako "super! super! super!" czy też raczej jako "katastrofa" lub może jako coś pomiędzy tym.
Skosztowałam "Durarara!!", ale czy ta decyzja nie powróci do mnie jak zgaga z wyrzutami po co się za tą serię zabierałam? Tego jeszcze nie wiem. Czas pokaże...



DZIANE!
じゃね

sobota, 9 lutego 2013

Lalka...

Hej wam!
W dzisiejszym poście o lalce, ale nie takiej:

ani nawet o żywej lalce jaką jest...
...Anastasiya Shpagina (o niej może innym razem)

Dzisiaj po prostu o "Lalce" jako lekturze, gdyż tak się oto stało, że muszę ją już mieć od dawna przeczytaną, a ja ledwo kończę Tom I...
Więc po pierwsze- mam wrażenie, że czytanego tekstu w ogóle nie ubywa >.<"
Po drugie- jak już ktoś z mojej klasy słusznie stwierdził, a ja tylko zacytuję- "Trzeba mieć nieźle na bani, żeby tak długą książkę napisać. Żeby chociaż ciekawa była..."
"Lalka" jest jak anime, którego nie chce się oglądać- fabuła nudna, bohaterowie nieciekawi i wkurzający. Różnicą jest jednak to, że anime można nie oglądać, można wyłączyć, jeśli nie odpowiada, a z lekturami szkolnymi już tak łatwo nie ma. Poza tym mam takie przemyślenie, że ta lektura jak była w poprzednich latach na maturze, tak i będzie w tym roku, w przyszłym i w kolejnych...
Sama w sobie książka nie irytowałaby aż tak, gdyby nie bohaterowie, czyli przede wszystkim Stanisław Wokulski- główny bohater, który wzbogacił się, żeby zbliżyć się do Izabeli Łęckiej- panny z arystokratycznej rodziny. Ażeby tak było to musi się również bliżej zaprzyjaźnić z ojcem swej wybranki Tomaszem Łęckim.
Więc ja teraz jak Izabela Łęcka, która oceniała ludzi jednym słowem, czasami dwoma też dokonam oceny tych bohaterów. Najtrudniej jest mi określić Wokulskiego jednym słowem, bo pasuje do niego parę epitetów...
  • Stanisław Wokulski- wzbogacony kupiec, romantyk, bankrutuje na rzecz kobiety
  • Izabela Łęcka- tępa dzida
  • Tomasz Łęcki- naiwny bankrut
  • Ignacy Rzecki- stary subiekt
Ogólnie lektura mi się nie podoba właśnie z tych powodów, które wymieniłam i myślę, że nie ma co się nad nią rozczulać, więc trochę nie rozumiem jak co roku ci z CKE co roku mogą wymyślać coraz to nowe zagadnienia z nią związane...
Także to tyle na razie. Muszę niedługo wracać do czytania "Lalki", więc...

DZIANE!
じゃね

czwartek, 7 lutego 2013

Tłusty Czwartek

 Hej wszystkim!
Dziś jak niektórzy wiedzą (a inni może nie) jest Tłusty Czwartek<-- załączyłam link i na wikipedii wyczytałam parę rzeczy, o których zielonego pojęcia nie miałam.
Tak więc Tłusty Czwartek to dzień zajadania się pączkami/faworkami/tym i tym (niepotrzebne skreślić) i przede wszystkim jest to na pewno święto cukierników, którzy zarabiają tego dnia wiele więcej przez większą ilość klientów i sprzedawanych pączków.
Osobiście zjadłam dziś masę faworków i 2 pączki (i dzięki Bogu, że tylko tyle, bo mój żołądek by więcej nie wytrzymał). Co za dużo to niezdrowo, a obżarstwo jest przecież grzechem (i to w dodatku grzechem, za który najszybciej się pokutuje, bo nasz organizm sam nam wyznacza kary jeśli wiecie o co chodzi).


Dla tych z was, którzy czytają mojego bloga, a nie mieszkają w Polsce i nie mają pojęcia co to są faworki załączam zdjęcie xD

Moje dwa pączusie były oblane lukrem, ale bardziej to smakowało jakąś białą czekoladą (wg mojego brata), a w środku zawierały dżem, chyba jakiś truskawkowy ^^
A ile wy pączków zjedliście?
Piszcie!!

DZIANE!
じゃね



poniedziałek, 4 lutego 2013

I znów do szkoły

 Hej wam!
Dziś nastał jeden z tych tragicznych dni kiedy po dłuższym czasie leżenia, siedzenia, nic nie robienia w domu trzeba było wstać i opuścić ciepłe łóżeczko, ogarnąć się i zebrać do szkoły.
Na przerwach (ale i na lekcjach też, jak nie miałam jakiegoś w miarę przyjemnego zajęcia) nie bardzo do mnie docierało gdzie jestem i co w tej chwili robię. Już od pierwszej lekcji znienawidzona przeze mnie nauczycielka zepsuła mi humor. Nie ma to jak pójść na łatwiznę i zamiast realizować temat rozdać jakieś durne karteczki klasie, a sama serfować sobie w internecie i szperać w naszym dzienniku. Nie dosyć, że jakimś cudem ta facetka dowaliła nam jeszcze jedną godzinę WOSu (kiedy tego dnia tygodnia mogłabym mieć na 10 do szkoły, co byłoby osłodą dla mnie, bo prawie codziennie kończyć będę po 8-śmiu, wyczerpujących lekcjach), to jeszcze nie omieszkała wstawić nam oceny za zaległe sprawdziany.
Jak myślicie, co mogłam z niego dostać? Oczywiście, że 1.
Nie ja jedyna zresztą. To chyba o czymś świadczy i bynajmniej nie o tym, że się nie uczę. Z klasówek z historii dostaję trójki, czwórki, a jakiś czas temu dostałam nawet 5.
Teraz więc na nowy semestr mam 4 z klasówki i 1 ze sprawdzianu z mapki zjednoczenia Włoch i Niemiec i powiem wam, że się uczyłam, porównywałam te różne mapki i co? G*wno za przeproszeniem. Takie rzeczy po prostu wyprowadzają człowieka z równowagi.
Ponadto- jak tu się cieszyć, że ma się o godzinę więcej (czyli już 5 w tygodniu) czasu spędzać z znienawidzoną nauczycielką? Nie mam pojęcia jakie ona może mieć usprawiedliwienie, bo dla mnie takiego nie ma, żeby wyżywać się na uczniach. Życie prywatne powinna zostawić w domu, bo to, że jest rozgoryczoną starą panną mało mnie obchodzi i nie powinno przekładać się na jej pracę. Jest jednak przeciwnie- wszelki czas wolny, każdą minutę ta nauczycielka poświęca, żeby wymyślać nowe sprawdziany, pytania na klasówkach i pytania, które zada na lekcjach...

Nie mogłam się powstrzymać...

Humor jedynie poprawił mi fakt, że naszą nauczycielkę od polskiego (która złamała nogę) zastępuje nauczycielka, która wydaje się całkiem miła. Prowadzi lekcje w całkiem normalnym tempie, bo nasza poprzednia pani gnała z tematami jak szalona.
Czymś miłym było też to, że nabyłam dziś nową bluzkę ^^
 Ech, gdyby jeszcze jutro nie było historii -___-
Nienawidzę historii i wosu, a to wszystko po prostu przez nauczycielkę. Gdyby nie ona to uważam, że historia jest całkiem znośnym przedmiotem, gorzej z wosem, bo tam są takie ciężkie tematy.
W tym tygodniu chyba po raz kolejny moja cierpliwość zostanie wystawiona niejednokrotnie na ciężką próbę...
Grunt to się nie dać! Nie dajmy tej osobie, która chce nam zepsuć humor tej satysfakcji ;)


Mnóstwo sił na kolejny tydzień!
DZIANE!
じゃね

niedziela, 3 lutego 2013

Koniec ferii

 Dokładnie... Czas do szkoły ;_;
Przez cały czas ferii praktycznie byłam chora :(
Nic za bardzo nie zrobiłam. Spotkałam się tylko z przyjaciółką i koleżanką. Dobre i to.
Zdecydowanie za szybko się skończyły. Nie mam pojęcia jak teraz wrócić do tej szarej, szkolnej rzeczywistości pełnej chamskich nauczycieli mających gdzieś czy nam się chce czy nie chce uczyć.
 Aktualnie jestem wściekła. A to dlatego, że wbrew sobie i swojej pogardzie do tego odrobiłam pracę domową z histy, którą facetka ZADAŁA nam NA FERIE. Czaicie chyba moją irytację?
Poza tym zmienili nam plan, a o tym, że ta zmiana jest już od jutra dowiedziałam się z fejsbuka. Taki pokopany plan lekcji, tyle tylko w nim dobrego, że w jeden dzień tygodnia mam tylko 4 lekcje na 8. No i wtedy jest git, ale tak poza tym to na serio czuję, że mnie to wszystko wkurza.
W takiej chwili spadam z neta, idę porobię coś bardziej relaksującego niż czytanie komentarzy o kolejnych zmianach w lekcjach itd. bo zwyczajnie mam tego dość.
A u was jak? Macie już ferie, czy już mieliście?
A propos mojego zdrowia- czuję się już znacznie lepiej, bo ostatnio różne dziwne rzeczy się działy i wszystko mnie bolało, ale już jest OK.

3majcie się i życzę wam też zero spiny ;) !
DZIANE!
じゃね

środa, 30 stycznia 2013

Ogólnie...

 Hej wam!
Już od jakiegoś czasu zbierałam się do napisania posta, ale jakoś nic mi nie przychodziło do głowy o czym by tu napisać. Nadal za bardzo nie wiem, ale cóż...
Jestem nadal chora- głowa mnie boli, katar mam aż mnie uszy pobolewają i w ogóle. Poszłam do lekarza i mam teraz antybiotyk. Miejmy nadzieję, że szybko wyzdrowieję, bo już praktycznie całe ferie mam zmarnowane :((
Czekam na nowy odcinek "Amnesia" i chcę gdzieś się odciąć od mamy, która ze mną siedzi w pokoju, żeby obejrzeć najnowszy odcinek Naruto Shippuuden ^^
Czyli to tyle u mnie- jak się jest chorym i odciętym od świata to za wiele do powiedzenia się nie ma.
Na koniec załączam kilka fotek superanckich butów! *u*

 Od takich eleganckich w kolorach pastelowych...
 Do mniamniuśnych trampek ^^

DZIANE!
じゃね

sobota, 26 stycznia 2013

Wyświetlenia i rodzeństwo

  Heja!
Co tam? Właśnie weszłam na swoje konto i moim oczom ukazało się, że moja strona zebrała 1000 wyświetleń ^^
Cieszę się niezmiernie i liczę, że na mojego bloga wpadać będzie jeszcze więcej osób! :)
Ja jestem na półmetku ferii i oczywiście musiałam się rozchorować. Nie oznacza to, że mam jakąś taryfę ulgową w domu. Brat dokucza mi niemiłosiernie i wydaje mu się, że może mi rozkazywać, przy czym podważa fakt czy w ogóle jestem chora (idiotyczny zarzut- po co miałabym udawać?! Już dziś nie byłoby mnie w domu i dawno objadałabym się pizzą z przyjaciółką albo spotkałabym się z koleżanką- jaką korzyść ma mi przynieść chorowanie?). Mama kazała mi dziś poodkurzać, a ja nie czułam się na siłach i zarzucono mi, że jestem leniwa... Aha... Ja nawet sama chciałam w pokoju poodkurzać i to w czwartek, ale właśnie wtedy się rozchorowałam. Najbardziej mnie po prostu irytuje w tym wszystkim, że mój brat się zachowuje wyjątkowo upierdliwie. Też macie tak z rodzeństwem, czy tylko mój brat jest naprawdę wkurzający?


DZIANE!
じゃね